Przeróbmy parkingi na miejsca dla hulajnóg! To propozycja Tier dla polskich miast

Do Polski zawitał właśnie nowy operator wypożyczalni e-hulajnóg Tier. I od razu chce zrobić nad Wisłą małą rewolucję. Niemiecka firma chce, by miasta stworzyły wydzielone miejsca parkingowe i zaproponowały więcej regulacji. W zamian, oferuje, dostaniecie wygodne, bezpieczne i neutralne klimatycznie elektryczne hulajnogi.

Adam Sieńko, Bizblog.pl: Moment na debiut rynkowy jest bardzo trudny. Popyt na wypożyczanie hulajnóg w trakcie pandemii zmalał. Dlaczego Tier postanowił wejść do Polski akurat teraz?

Mathieu Deloly, dyrektor zarządzający Tier Polska (na zdj.): Jeżeli nie teraz, w momencie, w którym zaczyna się sezon, a ludzie wychodzą z domu, to kiedy? Kończy się trzecia fala zakażeń, w perspektywie mamy, że to wszystko niedługo się skończy.

Jestem dużym optymistą. Nie ma dobrego momentu, by powiedzieć: „o, to jest ta właściwa chwila”. Popyt wróci wraz z osłabnięciem koronawirusa. Kiedy pandemia się skończy, chcemy być już obecni na ulicach. A tymczasem e-hulajnogi są idealnym środkiem transportu z zachowaniem dystansu społecznego.

Jestem tak sceptyczny, bo w Warszawie operatorzy zawieszali ostatnio działalność, niektórzy zrezygnowali z naszego rynku całkowicie.

Przede wszystkim wchodzimy do Trójmiasta z nową generacją hulajnóg. Jest trwała i ma wymienianą baterię, dzięki czemu nie trzeba jej za każdym razem zawozić do serwisu na ładowanie. Nasi konkurenci mają tymczasem stare pojazdy. Ich koszty eksploatacji są znacznie wyższe, co pociąga za sobą mniejszą opłacalność.

Rentowność jest do osiągnięcia nawet w trakcie trwania pandemii?

Myślę, że z naszym modelem biznesowym to możliwe. W trakcie pandemii zmieniły się przyzwyczajenia użytkowników. Wypożyczenia trwają dłużej. To pokazuje, że ludzie szukają alternatywy dla transportu po mieście.

Bizblog.pl poleca

To kiedy zaczniecie zarabiać na e-hulajnogach?

Planujemy, że stanie się to w tym roku.

Przyszły sukces będzie też pewnie zależał w pewnej mierze od powrotu pracowników do biur?

Kiedy ludzie zaczną wracać do biurowców popyt mocno wzrośnie nawet w porównaniu do stanu sprzed koronawirusa. Część pracowników będzie po pandemii pracować w trybie mieszanym, w miejscu pracy pojawią się na przykład tylko 100 dni w roku.

W takiej sytuacji wypożyczanie hulajnóg stanie się jeszcze bardziej opłacalne. Bo po co komu samochód, który przez większość czasu stoi na parkingu pod domem? Szczególnie jeżeli jest to drugie auto w rodzinie.

Wasza oferta premiuje wypożyczanie hulajnóg w dłuższych przedziałach czasowych. Skąd pomysł, że Polacy będą chcieli na nich spędzać kilkadziesiąt minut dziennie?

Zacznijmy od tego, że profil użytkownika mocno się zmienia. Do tej pory 2/3 naszych klientów stanowili mężczyźni. Patrząc na inne rynki, na których jesteśmy obecni, coraz częściej przekonują się do nas kobiety. Proporcje się zmieniają.

Stało się to możliwe dzięki temu, że nasze hulajnogi nie są tak małe i chybotliwe jak u konkurentów. Mają większe koła, samo urządzenie jest zdecydowanie cięższe. To sprawia, że jazda jest wygodniejsza i bardziej przewidywalna. 

Dam panu przykład. W trakcie sesji zdjęciowej promującej wejście Tier do Polski, wynajęliśmy modelkę, która nie miała doświadczenia w prowadzeniu hulajnóg. Początkowo nie mogliśmy jej przekonać by nabrała rozpędu, jechała wolno, niepewnie. Nie minęły dwie godziny jak z radością wyprzedzała na trasie całą ekipę. Podobnie było na spotkaniu w przedstawicielami miast w Trójmieście. Panie dotychczas niechętne jazdom na hulajnogach, widząc nasze stabilne pojazdy, z przyjemnością odbywały pierwsze jazdy z nami. Chcemy przekonać Polaków, że podróżowanie elektrycznymi hulajnogami może być nie tylko bezpieczne, ale i wygodne.

Tak wygodne jak rower?

Nie do końca. Obie formy transportu wciąż będą się uzupełniać. Mimo wszystko hulajnoga wciąż będzie preferowana przede wszystkim do pokonywania odległości rzędu 2-3 kilometrów, a rower z racji wygody w pokonywaniu krawężników, będzie służył do dłuższych podróży.

A jest to istotne jeszcze z innego powodu. Z wypożyczalni coraz częściej korzystają starsi użytkownicy. To nie są już dwudziestolatkowie czy studenci, którzy chcą podjechać kawałek na zajęcia albo na spotkanie z przyjaciółmi. Myślę, że pokolenie 30- czy 40-parolatków doceni, że hulajnogi nie trzęsą się na każdym wyboju. (śmiech)

Co nie zmienia faktu, że nie mamy zamiaru zastępować autobusów czy tramwajów. Na dłuższych trasach wciąż są nieocenione.

Skoro już mówimy o komunikacji miejskiej – pojawicie się w planerach?

Jesteśmy otwarci na planery, ale doświadczenie podpowiada mi, że jest na to zbyt wcześnie. Świadomość takich usług wśród konsumentów nie jest zbyt duża.

Pytam o to między innymi dlatego, że takie zarządzanie ruchem miejskim ma na celu między innymi redukcję emisji CO2. Czyli hasła, które jako pierwsze rzuca się w oczy na waszej stronie internetowej.

To kolejna z naszych najważniejszych misji – jesteśmy w 100 proc. neutralni klimatycznie. Analizujemy i kompensujemy cały ślad węglowy od produkcji hulajnóg aż po ich ładowanie. Znacznie wydłużamy cykl życia hulajnóg i dokonujemy tysięcy napraw, a w konsekwencji nawet ich nie złomujemy.

Jak to?

Sprzedamy je później naszych użytkownikom. Docelowo chcemy też, by nasze hulajnogi były ładowane energią ze źródeł odnawialnych. Prąd z zielonymi certyfikatami, flota elektrycznych pojazdów i rekompensowanie emisji poprzez sadzenie drzew – tak to widzimy.

Na pierwszy ogień poszło Trójmiasto. Wiadomo już, kiedy pojawicie się w kolejnych miastach?

Nie chciałbym za dużo zdradzić, ale kolejne miasta są w planach. I na pewno nie wejdziemy do nich w środku zimy. (śmiech)

Rozmawialiście już z lokalnymi władzami?

Startując w Trójmieście, podpisaliśmy porozumienie o współpracy. Mamy tam zdefiniowane zasady, których musimy przestrzegać, to ważna część naszej misji. Podobne porozumienia będziemy zawierać w innych miastach, jak również będziemy dążyć do wypracowania określonych reguł działania poprzez bardzo bliską współpracę z miastami. Bez tego nie ruszmy z naszą usługą. Każde miasto idzie w swoim tempie, ale wolimy już teraz znać odpowiedzi na problemy, które mogą się pojawić w przyszłości.

Takie jak wyławianie hulajnóg ze stawów?

Pamiętamy jak e-hulajnogi były przedstawiane w mediach. Użytkownicy są jednak coraz bardziej świadomi. Z drugiej strony miasta powinny im ułatwiać życie.

W jaki sposób?

Odkąd pojawiły się usługi hulajnogowe nasuwa się pytanie, gdzie powinno się tymi urządzeniami parkować. Najlepiej znaleźć dla nich dedykowane miejsca. Taką drogą poszły m.in. Tel Awiw, Lizbona i Paryż. Zlikwidowano część miejsc parkingowych dla samochodów…

Pan chyba żartuje? W Polsce to się skończy linczem na samorządowcach.

Gdy wychodzimy z domu, wszędzie widzimy samochody. Jaki to problem, żeby co setne miejsce dla nich zastąpić parkingiem dla hulajnóg na 20 miejsc? Zredukujemy bałagan, mieszkańcy będą zadowoleni, miasto też. Wszyscy są wygrani.

Trójmiasto i Kraków już idą w kierunku dostosowywanie infrastruktury drogowej pod e-hulajnogi. Bardzo się z tego cieszę.

Szkoda, że wymogu tworzenia parkingów dla e-hulajnóg nie wprowadziła ustawa o urządzeniach transportu osobistego.

Mocno nad tym ubolewam. Jeżeli miałbym w niej zmienić coś jeszcze dałbym miastom możliwość większego regulowania rynku. W pierwszej wersji projektu operatorzy mieli podpisywać umowy z samorządami na prowadzenie działalności. Teraz ten przepis zniknął.

A wraz ze wzrostem popularności hulajnóg w Polsce mogą pojawiać się kolejni operatorzy. W Paryżu w pewnym momencie było ich aż 13. Dzisiaj, po regulacjach, jest ich tylko trzech, w tym oczywiście Tier. Trzeba tu znaleźć złoty środek.

Mam też wątpliwości co do ograniczenia prędkości do 20 km/h. Elektryczne hulajnogi będą poruszać się głównie po ścieżkach rowerowych wraz z rowerami. I teraz posiadacze tych drugich będą pewnie jeździć szybciej. Będziemy mieli mijanki. Nie jestem pewny, jak to będzie wyglądać pod kątem bezpieczeństwa użytkowników. Ale nie siejemy defetyzmu. Od czegoś trzeba było zacząć. Zobaczymy teraz, jak teoria przełoży się na praktykę.