Elon Musk triumfuje. Wartość Tesli rośnie jak szalona, cena akcji już otarła się o 500 dolarów

Przeciągająca się wojna handlowa Waszyngtonu i Pekinu? Wiszący na włosku otwarty konflikt zbrojny USA i Iranu? Takie drobiazgi nie są w stanie zaszkodzić szalonemu rajdowi Tesli na nowojorskiej giełdzie. Cena akcji spółki Elona Muska tylko w ciągu ostatniego miesiąca skoczyła o ponad 45 procent! Tak inwestorzy reagują na całą serię sukcesów Tesli, głównie w Chinach.

Niewiele brakowało, by cena akcji Tesli już w środę 8 stycznia przebiła kolejną psychologiczną granicę. W szczytowym momencie notowania skoczyły do 498,49 dol., ale skończyło się na 492,14 dol. To i tak wystarczyło, by w ciągu 24 godzin wartość rynkowa Tesli wzrosła o 5 proc.

Jeśli 500 dolarów za akcję Tesli na kimś nie robi wrażenia, to może tylko wspomnę, że na początku czerwca zeszłego roku cena ta wynosiła niecałe 180 dolarów. To oznacza, że wartość tej spółki w nieco ponad pół roku wzrosła blisko trzykrotnie.

To może jeszcze inaczej. Giełda wycenia obecnie Teslę na blisko 90 mld dolarów, co oznacza, że jadąca na stracie od dekady (z wyjątkiem jednego kwartału) spółka jest obecnie więcej warta niż zarabiające miliardy dolarów koncerny GM i Ford.

Elon Musk nie przestaje zaskakiwać

Jeszcze pod koniec listopada sytuacja Tesli nie wyglądała tak różowo. Rynek chłodno przyjął pokaz Cybertrucka, czyli wczesnego prototypu przyszłego pick-upa Tesli. Dobitnie wskazała na to silna przecena akcji spółki nazajutrz. Potem było jednak tylko lepiej.

Szalonemu wzrostowi akcji Tesli od początku grudnia nie da się przypisać jednego powodu. Nastąpiła kumulacja świetnych wiadomości dla spółki Elona Muska, która zaowocowała eksplozją entuzjazmu inwestorów.

Rynek zaskoczył raport za trzeci kwartał zeszłego roku, gdy firma wykazała 143 mln dol. zysku. Do tego doszły kolejne fantastyczne wieści z Chin, gdzie Tesla jako pierwszy zagraniczny producent samochodów dostała pozwolenie na samodzielną budowę fabryki, otrzymując wszelkie możliwe zgody i zwolnienia podatkowe.

Pekin subsydiuje, firma obniża cenę

Produkowany w fabryce Tesli w Szanghaju Model 3 pod koniec grudnia trafił na listę samochodów zwolnionych z 10-procentowego podatku od zakupu samochodu w Państwie Środka. To pozwoliło firmie obciąć cenę tego modelu o 16 proc., poniżej 300 tys. juanów, czyli około 43 tys. dolarów. Pierwsza partia samochodów Made in China trafiła do klientów jeszcze przed Sylwestrem.

Kolejne powody do zwiększenia popytu na akcje Tesli pojawiły się bardzo szybko. 3 stycznia firma ogłosiła, że w ostatnim kwartale dostarczyła klientom 112 tysięcy samochodów, bijąc poprzedni rekord o 15 tysięcy sztuk.

We wtorek 7 stycznia Elon Musk zaprezentował w Chinach przyszły Model Y, który ma być wkrótce produkowany w Gigafactory w Szanghaju. Analitycy rynkowi wróżą mu duży sukces. Musk był tak podekscytowany, że wykonał na scenie dość osobliwy taniec.

Z szalonego wzrostu wartości Tesli nie cieszą się teraz głównie ci inwestorzy, którzy grają na spadek kursu akcji spółki, zajmując krótkie pozycje. Ich straty idą już w miliardy.

O tym, że firma może być mocno przeszacowana, jest przekonana większość analityków Wall Street. Choć akcje spółki cały czas rosną jak na drożdżach, ankietowani przez firmę Refinitiv analitycy częściej rekomendują sprzedaż niż zakup walorów spółki.