Seks afera w Tesli: mówili, że mam tyłek jak cebulka, gapili się na biust i ocierali się o mnie

Ledwie Elon Musk wyłożył 137 mln dolarów w ramach odszkodowania za szykany na tle rasistowskim, a „Washington Post” nagłośnił sprawę Jessiki Barrazy, która oskarża przełożonych o molestowanie seksualne.

Molestowanie kobiet pracujących w fabryce Tesli we Fremont w Kalifornii to codzienność – wynika z pozwu złożonego przez jedną z pracownic. To nie wszystko – firma Elona Muska wypłaciła ostatnio wielomilionowe odszkodowanie za przejawy rasizmu jednej z amerykańskich fabryk.

Jessica Barraza, która pracowała na nocnej zmianie w fabryce Tesli w Kalifornii, utrzymuje, że prawie codziennie doświadczała zaczepek i niewłaściwego dotyku. Jak opowiada, pracujący z nią mężczyźni bez skrępowania rzucali jej niedwuznaczne propozycje, gapili się na jej piersi, opisywali ją jako posiadającą cebulowy tyłeczek i figurę o kształtach butelki coli, ocierali się o jej ciało, udając, że robią to przypadkowo.

Bizblog.pl poleca

Barraza wyznała to wszystko dziennikarzowi „Washington Post”, który jako pierwszy poinformował o sprawie. W wywiadzie opowiadała, że była wielokrotnie obściskiwana, a po tym jak w trakcie przerwy na obiad, mężczyzna włożył nogę między jej uda podjęła decyzję o działaniu. Kobieta twierdzi, że nie były to odosobnione przypadki.

Fabryki Tesli to siedliska występku

Pani Barraza twierdzi wręcz, że Tesla stworzyła klimat, w którym może dochodzić do molestowania seksualnego. Mówi, że dwukrotnie skarżyła się do przełożonych, ale kwestie, które poruszyła nie zostały w ogóle rozpatrzone przez pracodawcę.

Mało tego – przełożony Barrazy miał jej też wysyłać SMS z ofertą spotkań. Kiedy odrzuciła ofertę, odpisał:

Wiesz, że to tylko sprawia, iż ​​pragnę cię bardziej, prawda?

Jessica Barraza domaga się od firmy Elona Muska zadośćuczynienia. 38-letnia matka dwójki dzieci jest obecnie na zwolnieniu lekarskim. Cierpi bowiem na ataki paniki.

Po prawie trzech latach szykan, odebrano mi poczucie bezpieczeństwa. To dehumanizowanie – powiedziała Barraza w wywiadzie dla „The Washington Post”.

Jak podaje dziennik, kilku innych pracowników potwierdziło relację pani Barrazy. Sama Tesla, mimo przesłanych do koncernu zapytań, nie odniosła się do sprawy.

Chociaż Tesla publicznie twierdzi, że dba o bezpieczne i pełne szacunku środowisko pracy dla swoich pracowników, prawda jest taka, że ​​przez lata firma narażała kobiety pracujące w fabryce we Fremont na molestowanie seksualne – stwierdziła Barraza w pozwie, który został złożony w kalifornijskim Sądzie Najwyższym.

Pozew opisuje szalejące molestowanie seksualne w Tesli. Czytamy w nim, że stosunki pomiędzy pracownikami w hali fabrycznej w Fremont „bardziej przypominają prymitywną osadę niż najnowocześniejszą firmę w sercu postępowego obszaru Zatoki San Francisco”. 

Tesla już wypłaciła gigantyczne odszkodowanie za rasizm

To nie jedyny sygnał, świadczący o tym jak traktowani są pracownicy w firmie Elona Muska. W zeszłym miesiącu Tesla została zobowiązana do zapłaty 137 milionów dolarów Owenowi Diazowi, afroamerykańskiemu pracownikowi fabryki we Fremont. Był on szykanowany w firmie za kolor skóry. Odszkodowanie ma być wypłacona za to, że firma nie zrobiła nic, żeby zmienić sytuację pracownika.

Owen Diaz, był operatorem windy w Tesli od 2015 do 2016 roku. Jak stwierdził, w fabryce producenta samochodów elektrycznych we Fremont, codziennością były rasistowskie wyzwiska, a także rasistowskie graffiti w łazienkach.