Wracajcie do pracy, nie podniecajcie się wyceną akcji Tesli. Elon Musk pisze list do załogi

Pod względem wartości giełdowej Tesla ustępuje teraz tylko największym potęgom branży moto – Toyocie i Volkswagenowi. To efekt szalonego wzrostu wyceny akcji spółki w grudniu. Choć Elon Musk sam podgrzewał atmosferę wokół tego tematu, teraz nie chce, by jego pracownicy za bardzo się tym ekscytowali.

Jak pisze branżowy serwis electrek.co, Musk rozesłał do swoich pracowników email, w którym zaapelował o „zignorowanie wyceny akcji Tesli”. Jednocześnie wezwał ich, by zamiast tego „skoncentrowali się na wynikach firmy”.

Sądzę, że ostatecznie Tesla będzie warta znacznie więcej niż dzisiaj, ale cały czas trwa debata, czy ta wyższa wartość powinna być już teraz, czy poźniej

– wyjaśnił Musk w mailu cytowanym przez electrek.co.

Tonowanie niepotrzebnie rozbudzonych emocji załogi tak abstrakcyjną rzeczą, jak wycena giełdowa, jest całkiem zrozumiałe, ale w przypadku Elona Muska jest o tyle zabawne, że sam na Twitterze podkręcał atmosferę wokół szalonego rajdu akcji spółki.

So high lol

Oczywiście ekscentryczny miliarder ma świadomość tego, że sam potrafi narobić zamieszania wokół siebie i swoich firm. Co ważne, potrafi to otwarcie przyznać.

Moje głupie żarty na Twitterze są tylko głupimi żartami. To, co się naprawdę liczy, to wyniki i efektywność naszej firmy

– przyznał.

O co chodzi z tymi głupimi żartami? Nie ma wątpliwości, że chodzi o niedawny tweet, w którym palnął: „Whoa … the stock is so high lol”. Napisał to, gdy wycena akcji Tesli osiągnęła rekordowy pułap 420 dolarów. Ten tweet był – jak to często bywa w przypadku Muska – utkany z podtekstów.

Okazuje się, że liczba 420 w środowisku miłośników konopi indyjskich urosła do rangi symbolu, synonimu palenia marihuany. Chyba zalicza się do nich sam Elon Musk, skoro zdarzyło mu się nawet demonstracyjnie zapalić skręta podczas jednego z wywiadów. Trzeba przyznać, ze w tym kontekście słowo „high” nabiera nieco innego znaczenia…

Symbolika wyceny akcji na poziomie 420 dolarów ma jednak także wymiar finansowy, a nawet prawny. To właśnie na taką wartość wskazał w sierpniu 2018 roku Elon Musk, pisząc o możliwości wykupienia akcji Tesli i zdjęcia spółki z giełdy. Zapewnił wtedy na Twitterze, że zgromadził na to odpowiednie środki.

Na razie 77 mld dol.

Nie wiadomo, czy mówił to na serio, ale dochodzenie w sprawie możliwej manipulacji ceną akcji spółki wszczął wtedy potężny SEC (taki amerykański KNF). Ostatecznie skończyło się na ugodzie, ale zarówno sam Musk, jak i Tesla musieli zapłacić po 20 mln dol. grzywny. Dodatkowo biznesmen musiał ustąpić z funkcji szefa rady nadzorczej spółki.

Cena akcji Tesli bardzo szybko zdążyła opuścić niebezpieczne okolice 420 dolarów i przy obecnym pułapie 430 dol. firma na giełdzie jest warta ponad 77 mld dol.

Na tle takich tuzów Doliny Krzemowej jak Google, Apple czy Facebook może nie jest to oszałamiająco dużo, ale w branży motoryzacyjnej więcej warte są tylko koncerny Toyota i Volkswagen, które produkują po około 10 mln samochodów rocznie, a ich zyski są liczone w miliardach. W przypadku Tesli produkcja jest liczona w setkach tysięcy, a wyniki finansowe w setkach milionów dolarów. Z tym że na razie chodzi najczęściej nie o zysk, ale o stratę.

Źródło: Google

Wiele jednak wskazuje na to, że Tesla ma szanse na stałe wyjść z chronicznych strat zacząć regularnie przynosić zysk. Gdy to nastąpi, wycena akcji Tesli może naprawdę eksplodować.

Ruszyła sprzedaż „chińskiego” Modelu 3

W poniedziałek w Chinach rozpoczęła się regularna sprzedaż produkowanego lokalnie Modelu 3 – nastąpiło to zaledwie rok po rozpoczęciu budowy zakładu Tesli w Państwie Środka.

Kolejna fabryka Tesli będzie wkrótce budowana pod Berlinem. Już teraz sprzedaż Modelu 3 w Niemczech i na innych bogatych europejskich rynkach idzie doskonale, a lokalna produkcja z pewnością wzmocni pozycję rynkową Tesli na Starym Kontynencie.