Elon Musk chce wynieść Teslę z Kalifornii. Będzie go to srogo kosztowało, ale i tak mu się opłaci

Nie dość, że zaoszczędzi na pracownikach czy koszcie energii, to Teksas czy Nevada chętnie opracują ulgi podatkowe dla największego producenta elektryków.

Elon Musk nie jest zadowolony ze środowiska biznesowego, jakie tworzą mu władze hrabstwa Alameda w kontekście koronawirusa.

Bizblog.pl poleca

Tydzień temu kalifornijska fabryka Tesli wznowiła produkcję, łamiąc zasady wprowadzone przez władze. Te wysłały swoich inspektorów, aby sprawdzić, jak Musk i spółka dbają o regulacje związane z zachowaniem odstępów bezpieczeństwa przy montażu samochodów i stosują maseczki czy przyłbice ochronne. Kontrola nie wykazała nieprawidłowości, ale mleko się rozlało.

Rozgoryczony Musk już wcześniej groził, że przeniesie siedzibę Tesli do innego stanu. Wśród potencjalnych kandydatów wymienił nawet Teksas czy Nevadę. Ten ruch może się okazać dla Muska bardzo kosztowny, o ile nie jest to zaledwie czcze gadanie, do którego zdążył nas już przyzwyczaić przez lata.

Wyprowadzka do innego stanu może kosztować Teslę nawet miliard dolarów

Taką kwotę podaje cytowany przez CNBC Dan Ives, obserwator rynku. Do kosztu budowy fabryki należałoby również doliczyć potencjalne zakłócenia produkcji, które mogą potrwać do czasu oddania jej do użytku – najwcześniej za rok. A na dodatek trzeba jeszcze zadbać o pracowników.

Nie wiemy, ile osób zatrudnia fabryka we Fremont, ale jest to zapewne ponad 10 tys. osób (cała Tesla zatrudnia 48 tys. pracowników). To niebieskie kołnierzyki, które mogą nie chcieć przenosić się do nowego stanu.

A może Musk będzie chciał przenieść swoją siedzibę główną do Teksasu? Przenosiny fabryki mogą być zbyt wymagającą strategicznie operacją. Fremont to przecież serce Tesli produkujące całą linię firmy na lokalny rynek – od Modelu S i X, po nowy Model 3 i Model Y.

Wówczas biznesmena mogą spotkać jeszcze większe kłopoty. Na przedmieściach Dallas może nie znaleźć pracowników biurowych, których zapewniała mu Dolina Krzemowa.

Kolejne stany mogą się bić o inwestycje

Koncerny samochodowe po mistrzowsku rozgrywają stanowych włodarzy, aby wynegocjować dla siebie jak najlepsze warunki. Tak zrobiła choćby Toyota, dla której Teksas wybudował linię kolejową i namówił do przenosin centrali właśnie z Kalifornii. Obecna macierzysta fabryka Tesli we Fremont to właśnie były zakład Toyoty.

Tesla również mogłaby wynegocjować ulgi podatkowe lub dostęp do innych stanowych programów w zamian za nową inwestycję przynoszącą miejsca pracy.

Ruch ten może się opłacać również z innego punktu widzenia. Trudno o droższe miejsce do życia niż Kalifornia. Właśnie dlatego przeprowadzka na wschód może obniżyć koszty operacyjne. Pracownicy mogą oczekiwać niższych pensji, a potencjalni klienci również mogą być bliżej. Teksas to bowiem największy rynek w Stanach pod kątem sprzedaży pickupów. A przecież Tesla chce wrzucić piąty bieg przy produkcji Cybertrucka.