Elon Musk chyba już zasłużył na 700 mln dol. bonusu. To nagroda za wysoką wycenę Tesli

Elon Musk publicznie narzeka na zbyt wysoką wycenę Tesli, ale jednocześnie bezpośrednio wpływa ona na jego osobistą sytuację finansową. Zgodnie z ustalonym kiedyś planem, miliarder najprawdopodobniej już kwalifikuje się na wypłatę nagrody wynoszącej nawet 700 mln dol. Byłby to najwyższy bonus, jaki kiedykolwiek dostał szef amerykańskiej korporacji.

Fot. TED Conference/Flickr (CC BY-NC 2.0)

Jeszcze 1 maja Elon Musk posłał akcje Tesli do poziomu 700 dol., pisząc na Twitterze, że jego firma ma zbyt wysoką wycenę.

Bizblog.pl poleca

Na zamknięciu sesji za oceanem Tesla straciła tego dnia 13,59 mld dol. Kurs jednak wkrótce zaczął wracać do dawnego poziomu. Obecnie jeden walor kosztuje 761,19 dol.

Takie wyznanie ze strony CEO jest o tyle zaskakujące, że jego zyski wprost zależą od wyceny firmy.

Elon Musk nie otrzymuje wynagrodzenia za dowodzenie Teslą

Zamiast tego dostaje akcje firmy, co jest popularną metodą motywowania kadry kierowniczej w Stanach Zjednoczonych. Im lepsze wyniki spółki, tym więcej zostaje w kieszeni CEO.

I tak w 2018 roku Musk nie dostał ani dolara za pracę w Tesli. Był to również rok, kiedy milioner uzgodnił nową umowę z zarządem. Podobnie, jak wcześniejsza, tak i tu Musk teoretycznie mógłby zostać z niczym, ale tylko, kiedy nie powiodłoby się Tesli.

Umowa opiera się o giełdową kapitalizację, przychód i EBITDA

Analizując powyższy graf, łatwo można zauważyć, że pierwszy próg, czyli rynkowa kapitalizacja na poziomie 100 mld dol. już dawno został osiągnięty. Tesla zamknęła bowiem poniedziałkowe notowania na poziomie 141,1 mld dol. Kontrakt nie bierze jednak pod uwagę aktualnej wartości, a średnią z ostatnich sześciu miesięcy, a ta wynosi 100.2 mld dol.

Pierwsza transza akcji może trafić na konto Muska

Musk może kupić 1,69 mln akcji Tesli po 350,02 dol. każda. Biorąc pod uwagę, że obecnie kosztują one 761,19 dol. Elon mógłby zbić niezły interes na sprzedaży. Mógłby zarobić 694 mln dol. pomniejszone o podatek. Byłaby to gigantyczna „wypłata”, z którą nie może się porównywać żaden inny amerykański CEO. Fundusze znajdowałyby się w kieszeni Muska tylko teoretycznie, bo faktyczna sprzedaż mogłaby nastąpić dopiero po pięciu latach.

A to dopiero pierwszy z 12 progów. Jeśli Tesla byłaby w stanie osiągnąć je wszystkie, to na konto Muska trafiłoby 55,8 mld dol. CEO ma na to dekadę od momentu podpisania kontraktu, czyli jeszcze 8 lat. Kapitalizacja Tesli musiałaby jednak osiągnąć gigantyczne 650 mld dol. To więcej niż wart jest obecnie Facebook, a także Walmart i Procter & Gamble razem wzięte.

Kto jednak mógłby w 2018 roku przypuszczać, że dwa lata później Tesla będzie goniła Toyotę, czyli lidera na rynku motoryzacyjnym pod kątem giełdowej wyceny?