To ostatnie chwile Tesco w Polsce? Excele prezesów rozgrzane są do czerwoności

Sprzedaż na poziomie 9,5 mld zł (1,9 mld funtów), strata 55 mln zł (11 mln funtów) i 62 zamknięte sklepy – oto obraz Tesco w naszym kraju. Dość marny trzeba przyznać i raczej nierokujący najlepiej po rychłym wejściu podatku handlowego.

Na koniec roku finansowego 2018/19 sieć Tesco miała w Polsce 348 sklepów (63 dużych hipermarketów, 70 hipermarketów kompaktowych, 214 supermarketów i 1 sklep typu convenience) – wynika z prezentacji „Capital Markets Day 2019”, którą opisał serwis dlahandu.pl.

Sieć podała, że w sumie w naszym regionie zamknęła 91 nierentownych sklepów i teraz w Europie Środkowej ma ich 994. Wciąż najwięcej w Polsce, ale biorąc pod uwagę, że na kilka razy mniejszym rynku czeskim Tesco miało tylko nieco ponad 50 sklepów mniej (na Węgrzech działały 204 placówki, a na Słowacji 150), można się domyślać, że nad Wisłą Brytyjczykom coraz ciężej zmagać się biedronkowo-lidlowym naporem.

Bizblog.pl poleca

Zamykamy, zamykamy, nie ma na co czekać!

Jakby tego mało, półtora miesiąca temu sieć ogłosiła, że zamknie w Polsce kolejne cztery sklepy (w Nowym Sączu (ul. Prażmowskiego), Rudzie Śląskiej (ul. 1 Maja), Starogardzie Gdańskim (ul. Zblewska) i Olsztynie (ul. Pstrowskiego) i centrum dystrybucji w Komornikach.

We wtorek gruchnęła wieść, że Brytyjczycy sprzedali kolejnych pięć sklepów w naszym kraju (we Wrocławiu przy ul. Długiej, Warszawie przy Stalowej, Krakowie przy Wielickiej, w Gdańsku przy Cienistej oraz w Lublinie) i podjęli decyzję o zamknięciu placówki w Gliwicach.

Po wprowadzeniu w życie tych zmian Tesco będzie miała w Polsce 343 sklepów, o ponad sto mniej niż przed rozpoczęciem reorganizacji.

Z danych zawartych w raporcie rocznym za ubiegły rok można było wywnioskować, że sieć kończy z zamykaniem i pozbywaniem się sklepów w Polsce. W 2019 roku łączna powierzchnia handlowa ma się zmniejszyć o 4,6 tys. mkw. W 2018 roku Tesco pozbyło się 62 sklepy o łącznej powierzchni 80 tys. mkw. Zakładając w prosty sposób, że średnia powierzchnia zamkniętej w ubiegłym roku placówki wynosiła niecałe 1300 mkw., to pozbycie się przez Brytyjczyków w tym roku dziesięciu placówek może oznaczać, że zapowiedziany na początku 2019 roku limit został już przekroczony… ponad dwukrotnie.

Podatek uderzy podwójnie

To nie koniec kłopotów Brytyjczyków. Jeśli polski rząd zrealizuje niedawne zapowiedzi i wprowadzi podatek handlowy od 1 września, to sytuacja finansowa Tesco jeszcze bardziej się pogorszy. Według szacunków przeprowadzonych przez PMR, do której dotarły Wiadomościhandlowe.pl, sieci handlowe stracą gigantyczne pieniądze.

Zakładając, że sprawdziłyby się tegoroczne prognozy sprzedaży, wyższą z dwóch stawek podatku handlowego (1,4 proc. od przychodów powyżej 170 mln zł miesięcznie), zapłaciłoby dziewięć sieci, w tym Tesco.

Nowa danina najbardziej uderzyłaby w Biedronkę, która musiałaby wyłożyć 749 mln zł! Drugi na liście Lidl musiałby wysupłać prawie trzy razy mnie – 262 mln zł, Carrefour – 169 mln zł, Auchan – 136 mln zł, Kaufland – 131 mln zł i Tesco – 120 mln zł.

Nawet jeśli są to nieco zawyżone koszty , to i tak można się podejrzewać, że excele w brytyjskiej centrali rozgrzane są do czerwoności, a zarząd sieci coraz bardziej skłania się do podjęcia decyzji, o której plotkuje się od kilku lat, by w końcu dać sobie spokój z robieniem biznesów nad Wisłą.