Polacy znowu rzucili się na zakupy w sieci, a e-Tesco… zwija się z rynku

Sklep internetowy Tesco oficjalnie żegna się ze swoimi klientami. Od początku listopada usługa przestanie być aktywna. Gorszego momentu brytyjska sieć nie mogła wybrać – Polacy, czując nosem nadchodzący lockdown, rzucili się do zamawiania spożywki przez sieć. A tu, jak na złość, zamyka im się jeden z największych graczy na rynku.

Pamiętacie jeszcze gorączkę związaną z piłkarskim Euro w Polsce i na Ukrainie? Tak, historia e-zakupów z Tesco sięga aż tak zamierzchłych czasów. Brytyjczycy byli jednymi z pionierów handlu przez internet nad Wisłą. Dość powiedzieć, że jeszcze przed pandemią na naszym rynku działało tylko pięć sieci, które oferowały takie usługi.

Bizblog.pl poleca

Sięgająca 8 lat historia właśnie dobiega jednak końca. W Warszawie, Gdyni, Bielsku-Białej i Opolu zamówienia można składać do 23 października. Ostatnie dostawy zostaną zrealizowane dzień później. Analogicznie sprawa wygląda w pozostałych miastach, w których zamówienia będą przyjmowane do 30 października, a dostarczane w ostatnim dniu miesiąca.

E-zakupy – trudno o wolny termin

Decyzja o likwidacji e-sklepu zapadła jeszcze w sierpniu 2020 r., ale powiedzieć jednak, że termin na jej sfinalizowanie jest niefortunny, to nic nie powiedzieć. Tak samo, jak na wiosnę, tak i teraz Polacy dosłownie rzucili się na robienie zakupów przez internet. Gdyby zamawianie odbywało się w jednej wspólnej sali komputerowej, zapewne pozabijaliby się myszkami i klawiaturami.

Szanowni Państwo, ze względu na wzmożone zainteresowanie zakupami, dostępne terminy dostaw mogą być odległe – ostrzega na swojej stronie Frisco.

Najbardziej znany market spożywczy online w Polsce realizuje dzisiaj zamówienia z ponad 3-tygodniowym opóźnieniem. Na minimum tydzień oczekiwania trzeba się nastawić w e-sklepie należącym do Carrefoura. O „zmniejszeniu liczby wolnych terminów” donosi także samo Tesco.

Tesco wychodzi z Polski

Likwidacja e-Tesco jest oczywiście związana z ostatecznym wyjściem brytyjskiej sieci z Polski. Klamka zapadła w czerwcu tego roku, gdy Tesco Holdings B.V podpisał umowę z Salling Group, duńską grupą detaliczną, która w naszym kraju działa pod szyldem Netto.

Skandynawowie przejmą 301 placówek i dwa magazyny należące do Tesco. Zabiorą ze sobą także 7 tys. pracowników. Obecnie Netto czeka na zielone światło w sprawie przejęcia od UOKiK-u. Decyzja powinna zapaść w ostatnim kwartale 2020 r.

https://twitter.com/NettoPL/status/1313587402624176129

Co stanie się później? Salling Group chce wymienić szyldy Tesco na własne w ciągu 18 miesięcy od momentu zakończenia transakcji. Co ciekawe, prezes Netto Polska Janusz Stroka deklaruje, że z otwieraniem własnego kanału e-commerce mu się nie spieszy. W rozmowie z serwisem Dla Handlu zapewnił, że detalista przygląda się takiej możliwości, ale swoje starania koncentruje wokół działań związanych z przejęciem Tesco i odświeżeniu sklepów stacjonarnych.

Po e-Tesco w polskim handlu internetowym zostanie więc duża wyrwa. Sieć podaje, że w ciągu 8 lat zrealizowała 8 mln zamówień i spakowała 300 tys. ton towarów. Z drugiej strony trudno nie zauważyć, że Brytyjczycy na polskim rynku z roku na rok znaczyli coraz mniej.

Możliwe, że niedługo o ich nieobecności wszyscy zapomną. Biedronka dostarcza dzisiaj zakupy za pomocą Glovo, Lidl nawiązał współpracę z Everli (dawne Szopi.pl). Dowóz jedzenia do domu można zamówić także w Kauflandzie. Przed weteranem e-handlu nad Wisłą wypada z szacunkiem się ukłonić. Jednak na dłuższą metę polscy konsumenci świetnie dadzą sobie radę bez niego.