Związkowcy z Tauronu żądają rozmów z rządem. Energetyka to nie tylko śląskie górnictwo

Związkowcy energetyczni z Tauronu stawiają rządowi ultimatum do końca tygodnia. Grożą, że jeżeli nadal będą ignorowani, to zradykalizują swoje działania. Rola chłopców do bicia im nie pasuje.

Podczas wczorajszego zebrania funkcjonującego już od miesiąca Komitetu Protestacyjno-Strajkowego w Tauron Polska Energia S.A. związkowcy debatowali nad tym, co zrobić, jak rząd dalej będzie milczał na ich wcześniejsze wezwanie do rozmów. Przygotowali stosowny plan.

Bizblog.pl poleca

Na razie jeszcze czekamy. Ale wiemy, co robić dalej. Zaostrzymy protest

– zapowiada w rozmowie z Bizblog.pl Artur Wilk, rzecznik prasowy Komitetu.

Ultimatum mija w najbliższą sobotę – 10 października. Jednak jeśli trzeba będzie poczekać na konkretne propozycje ze strony rządu do poniedziałku 12 października, to związkowcy z Tauronu poczekają. Chociaż obecnie nie do końca wierzą, że będzie na co. 

Dialog społeczny tylko w jedną stronę

Przypomnijmy: blisko miesiąc temu na ręce premiera Mateusza Morawieckiego przysłano list, pod którym podpisali się przedstawiciele największych central związkowych działających w Tauronie: OPZZ, „Solidarność” i Forum Związków Zawodowych. W swoim piśmie burzą się na to, że rząd chcąc reformować naszą rodzimą energetykę, rozmawia wyłącznie z górnikami z Górnego Śląska. O nich zaś nikt absolutnie nie myśli. A przecież energetyka to nie tylko górnictwo.

„Jesteśmy zmęczeni przerzucaniem odpowiedzialności za sytuację w Polskiej Grupie Górniczej na grupy energetyczne, w tym m.in. Tauron, w związku z faktem nieodbierania węgla przez PGG” – czytamy w liście do szefa rządu. Związkowcy z Tauronu nie do końca też rozumieją, dlaczego rządzących chcą dzielić na lepszych i gorszych chłopców do bicia.

Władza niepotrzebnie dzieli. Dialog z jedną stroną społeczną z Górnego Śląska zakończył się podpisaniem porozumienia, a w naszym przypadku brak jakichkolwiek rozmów. Tak nie może być

– uważa Artur Wilk.

Tauron i PGG to dwa różne światy

Chociaż obie spółki tworzą energetyczny byt nad Wisłą, to jednak ich sytuacja finansowa jest zgoła odmienna. PGG to obecnie praktycznie bankrut. Pierwsze półrocze zamknięto tutaj ze stratą 548 mln zł. Pieniędzy zaczyna powoli brakować na wypłaty i ZUS. Sytuacja finansowa PGG coraz bardziej przypomina tę Kampanii Węglowej, którą PGG miała 5 lat temu ratować. 

Z kolei Tauron to zupełnie inna para kaloszy. Najlepszym dowodem na to jest to, że po pierwszych sześciu miesiącach 2020 r., włączając w to okres pandemii i wynikającej z niej spadku zapotrzebowania energetycznego – w Tauronie przychody ze sprzedaży wzrosły o 6 proc. do 9,9 mld zł. Kopalnie Grupy Tauron w tym czasie wyprodukowały o 10 proc. węgla niż rok wcześniej: prawie 2,5 mln ton. Tym samym zakłady wydobywcze Tauronu poprawiły swój wynik finansowy w porównaniu z pierwszym półroczem 2019 r. o przeszło 100 proc. Bez pomocy zewnętrznej uzyskanie takich wzrostów byłoby jednak co najmniej problematyczne. 

„W pierwszym półroczu realizowaliśmy także działania, których wynikiem jest utrzymanie stabilnej sytuacji płynnościowej Grupy Tauron. W ich ramach pozyskaliśmy finansowanie od banków na łączną wartość 1 mld zł” – przyznaje Marek Wadowski, wiceprezes zarządu Tauron Polska Energia ds. finansów. 

Kondycja tak dobra, że można emitować akcje?

Biorąc pod uwagę naprawdę dobrą sytuację finansową Tauronu, zwłaszcza w porównaniu ze spółkami górniczymi PGG i JSW, trudno dziwić się irytacji tamtejszych związkowców, że rząd nie chce także z nimi rozmawiać o przyszłości energetyki. Zresztą Marek Wadowski w rozmowie z wnp.pl też podkreśla, że restrukturyzacja polskiej energetyki, to nie jest tylko i wyłącznie kwestia górnictwa, ale „to także kwestia otoczenia, firm, społeczności, nie tylko na Śląsku”. 

Przecież doskonale na razie sobie radzący Tauron mógłby być kołem zamachowym całej reformy. Zwłaszcza że Grupa zamierza wyjść do instytucji finansowych z propozycją objęcia obligacji. Podpisano już porozumienie z Europejskim Bankiem Odbudowy i Rozwoju.

W porozumieniu z bankiem zamierzamy w najbliższym czasie wyjść do instytucji finansowych z propozycją objęcia obligacji. Przypomnę, że na początku tego roku ustanowiliśmy program emisji obligacji o wartości do 2 mld zł

– zapowiada wiceprezes Turonu.