Związkowcy z Tauronu już nie proszą, tylko żądają. I przypominają o pogotowiu strajkowym

Ministerstwo Aktywów Państwowych, ale też nowy prezes Tauronu uparcie nie odnoszą się do prośby związkowców o zorganizowanie pilnego spotkania w celu omówienia sytuacji w spółce. Milczy też premier i szef PiS. Związkowcy mają już takiego traktowania serdecznie dosyć i mówią, że przygotowali stosowny harmonogram protestów.

„Mamy dość niepewności, dość poczucia marginalizacji grupy, dość pomijania naszych postulatów” – czytamy w liście, jaki związkowcy z Tauronu wyślą za chwilę do Jacka Sasina, ministra aktywów państwowych. Przypominają jednocześnie, że swoje stanowisko dotyczące przyszłości spółki bardzo dokładnie przedstawili w piśmie z 1 marca. Ale od tego czasu nikt z rządu nie zdecydował się na jakąkolwiek rozmowę z nimi. Jakby ich nie było. 

Bizblog.pl poleca

„Jeżeli takie zachowanie ma budować klimat partnerskich relacji pomiędzy stronami dialogu i ma doprowadzić do poszukiwania akceptacji projektu przemian w energetyce, to efekt musi być oczywisty: rząd nie ma zamiaru prowadzić dialogu w tym zakresie i będzie realizował własny scenariusz działań” – stawiają sprawę jasno związkowcy z Tauronu.

Tauron z nowym prezesem i pogotowiem strajkowym

Pismo takiej treści najprawdopodobniej będzie przyjęte na dzisiejszym spotkaniu Komitetu Protestacyjno-Strajkowego, który od miesięcy funkcjonuje w Tauronie. Związkowcy chcą bardzo wyraźnie dać wszystkim znać, że taktyka, w której ich argumenty są przemilczane – na dłuższą metę nie ma szans powodzenia. „W przypadku nieuwzględnienia powyższego informujemy, że Komitet Protestacyjno-Strajkowy podejmie odpowiednie działania, które nie sprzyjają pokojowemu rozstrzyganiu sporów, a narastające niepokoje społeczne, które doprowadziły do ogłoszenia pogotowia strajkowego, mogą przybrać niekontrolowane działania” – przestrzegają związkowcy. 

Podobne żądania kierowane są też do nowego prezesa spółki Pawła Strączyńskiego. O pilne spotkanie prosił go Mirosław Brzuśnian, przewodniczący Rady Społecznej w Tauronie. My też zadaliśmy w Tauronie pytanie, kiedy mogłoby dojść do takich rozmów. Prosiliśmy o szacunkowy termin. I ciągle czekamy na odpowiedź. Związkowcy za to już nikogo nie proszą, a żądają. Zaznaczają, że ich emocje należy zrozumieć. Chcą po prostu znać przyszłość spółki i swoich miejsc pracy.

Musimy wspólnie podjąć dialog, aby zapobiec niekontrolowanej radykalizacji form protestów pracowniczych

– czytamy w liście skierowanym do zarządu Tauronu.

Walka o miejsca pracy i obligo giełdowe

Przedstawiane już wielokrotnie stanowisko związkowców z Tauronu ma w sumie 11 punktów. Mowa jest w nim m.in. o utrzymaniu obecnej struktury Tauronu. Przypomnijmy, że od miesięcy związkowcy przestrzegają przed scenariuszem, w którym po wydzieleniu aktywów węglowych spółka jest wchłonięta przez PGE. I te obawy, mimo zaprzeczeń ze strony resortu aktywów państwowych, są ciągle żywe. Związkowcy chcą też utrzymania regulacji dotyczących 100 proc. obliga giełdowego w zakresie handlu energią. Wzywają również do stworzenia mechanizmów zapewniających adekwatność stabilnych zasobów wytwórczych. 

Jeden z ich podstawowych postulatów dotyczy utrzymania miejsc pracy. „Bardzo niekorzystne społecznie jest utrzymywanie stanu niepewności dotyczące lokalizacji przyszłych inwestycji, a co za tym idzie poziomu życia pracowników i ich rodzin” – przypominają związkowcy. I wykazują przy okazji, że przy obecnym zatrudnieniu w Tauronie na poziomie 26 tys. osób każdy zatrudniony pracownik generuje „dodatkowe 4-8 miejsc pracy w najbliższym otoczeniu”. Dlatego chcą utrzymania poziomu zatrudnienia z 30 listopada 2020 r.