Tauron nie chce węgla od Polskiej Grupy Górniczej. Sprawa może skończyć się w sądzie

Tauron Energia S.A. wypowiedział Polskiej Grupie Górniczej umowę na dostawę węgla do swoich trzech spółek. W warunkach gospodarczych, które „uległy istotnej zmianie” nie mogli dogadać się ani co do jego ceny ani wielkości dostaw. PGG nie uznaje tych argumentów i oczekuje od Tauronu wypełnienia umowy.

„Tauron odnotował nadmierne trudności w bieżących odbiorach węgla wskutek ograniczonej produkcji i sprzedaży energii elektrycznej wynikającej z sytuacji rynkowej i pogodowej” – czytamy w komunikacie Tauron Polska Energia. Do tego dochodzi brak porozumienia z PGG w sprawie nowych warunków dotyczących i samych dostaw węgla, jak i ceny surowca.

Bizblog.pl poleca

Tauron argumentuje, że wnioskował o to od roku. Przy braku reakcji ze strony PGG nie pozostało spółce nic innego, jak wypowiedzieć dotychczasową umowę na dostawy węgla dla Tauron Wytwarzanie, Tauron Ciepło i Nowe Jaworzno Grupa Tauron. Tym samym, jak przekonuje Tauron, umowa przestanie obowiązywać za 6 miesięcy – 30 czerwca 2021 r. Tyle że PGG ma na ten temat zgoła odmienne zdanie.

PGG do Taurona: prosimy o respektowanie umowy

„PGG S.A. oczekuje respektowania zapisów umowy i zachowania 2-letniego okresu wypowiedzenia” – czytamy w oświadczeniu PGG, w odpowiedzi na wypowiedzenie Tauronu. Górnicza spółka zwraca uwagę, że „umowa wieloletnia miała za zadanie chronić obie strony przed wahaniami cen CIF ARA (indeks cen węgla wyznacza średni dzienny poziom cen węgla energetycznego – przyp. red.) i w ten sposób równomiernie rozkładać ryzyko na obie strony kontraktu”.

PGG przekonuje, że w pierwszym okresie obowiązywania umowy z Tauronem ceny węgla z PGG były niższe, niż wskazywał indeks CIF ARA i wtedy Tauron „kontrakt wykonywał”. Potem ceny CIF ARA spadły i Tauron wysunął żądania zmiany ceny od PGG „i faktycznie zmniejszył odbiory węgla, przenosząc całe ryzyko kontraktu na PGG S.A.” – komunikuje górnicza spółka. Do tej pory Tauron – jak przekonuje PGG – wypełnił tylko w 32 proc. kontrakt na 2020 r.

Tauron do PGG: współpraca tak, ale na nowych zasadach

Tauron wypowiada umowę na dotychczasowych warunkach PGG, ale chce dalej współpracować. Tylko już na zupełnie nowych zasadach – „dostosowanych do bieżących warunków rynkowych kontraktacji węgla”.

Umowę między Tauronem a PGG podpisano w 2018 r. na czas nieokreślony. W kolejnych latach obowiązywania cenę węgla miała determinować formuła indeksowania zwarta w umowie oraz zmieniające się warunki rynkowe. Tauron szacował, że w latach 2018-2021 – przy założeniu ceny węgla takiej jak w 2018 r. – wartość dostaw wyniesie ok. 2,15 mld zł netto. 

To nie może być przypadek. Pogrzeb PGG?

Na razie wydaje się, że obie strony nie zamierzają ustąpić ze swoich stanowisk. Jedna chce wypełnienia starej umowy, druga oczekuje zupełnie nowego kontraktu. Niewykluczone, że spór zakończy się w sądzie, w grę wszak wchodzą spore pieniądze, które są teraz potrzebne przede wszystkim PGG.

Polska Grupa Górnicza po trzech kwartałach miała stratę na poziomie 1,9 mld zł. Całe górnictwo: 3,35 mld zł. PGG cały czas jeszcze liczy na pożyczkę z PFR w wysokości 1,75 mld zł. Te pieniądze mają zapewnić spółce płynność finansową w przyszłym roku. Tyle że przy tej okazji Fundusz musi dogadać się z wierzycielami, co wcale nie jest takie proste. Stąd żądania dotyczące przedstawienia przez PGG planu restrukturyzacji.

Tymczasem wypowiedzenie umowy przez Tauron to kolejny sygnał, że państwo z jednej strony obiecuje ochronić PGG przed finansową katastrofą, a z drugiej ewideteie odwraca się do spółki węglowej plecami. Wcześniej przecież Polska Grupa Energetyczna, przy okazji publikacji wyników finansowych za pierwsze półrocze, poinformowała o stratach na poziomie aż 688 mln zł, z czego lwia część, bo ok. 482 mln zł to nic innego jak utrata wartości akcji PGG. Potem PGNiG Termika dokonała odpisu na kwotę 389 mln zł, co obrazowało spadek wartości akcji PGG.

W końcu jeszcze jedna państwowa spółka energetyczna – Enea zakomunikowała, że „po uwzględnieniu odpisu aktualizującego, wartość inwestycji wycenianych metodą praw własności w odniesieniu do akcji w PGG, zarówno w skonsolidowanym, jak i jednostkowym sprawozdaniu z sytuacji finansowej, wyniesie 0 zł”. 

Receptą na to całe zło ma być porozumienie rządu z górnikami z PGG. Ustalono, że ostatnia kopalnia zamknięta będzie w 2049 r. A datowanie górnictwa, przynajmniej w pierwszym okresie, wyniesie ok. 2 mld zł rocznie. Dopisano, że jeszcze na wszystko musi zgodzić się Komisja Europejska.

Jednak od początku eksperci przekonywali, że o aprobatę Brukseli będzie bardzo trudno – w dobie neutralności klimatycznej i Nowego Zielonego Ładu. Przeciwko temu porozumieniu przemawia także nowy cel klimatyczny UE dotyczący redukcji emisji CO2 o 55 proc. do 2030 r. Górnicy mają pretensję do rządu, że zgodził się na to bez żadnej walki. A przecież takie ustalenia oznaczają dla polskich kopalni i spółek energetycznych astronomiczne koszty. Dlatego miały wzajemnie się wspierać. Do teraz.

Sasin obiecywał…

Nie minął jeszcze rok, jak Jacek Sasin, szef aktywów państwowych, obiecywał, że spółki Skarbu Państwa nie będą więcej importować węgla. Dzięki temu będą kupować surowiec od polskich kopalni, które tak poprawią swój wynik finansowy, a też przy okazji trochę okroją swoje zwały węgla. Wcześniej zorganizowano w Ostrowie Wielkopolskim centralny magazyn węgla.

„Działania podejmowane przez MAP, wraz z zarządami spółek, zapewnią normalną pracę wszystkich kopalni i zabezpieczą prowadzenie przez nie wydobycia” – obiecywał ówczesny pełnomocnik rządu do spraw restrukturyzacji górnictwa węgla kamiennego Adam Gawęda. Jak do tych wszystkich zapewnień ma się wypowiedzenie PGG umowy przez Tauron?

To zła Bruksela odpowie za upadek PGG?

Zachowanie spółek energetycznych względem PGG wskazuje, że państwo postawiło na górniczej spółce jednak krzyżyk. Tylko nie wie, jak o tym wszystkim powiedzieć na głos. Państwowe spółki energetyczne robią więc krok do tyłu. Rząd niby z górnikami cały czas rozmawia, ale już ich zaczyna przygotowywać na najgorsze.

W trakcie spotkania zorganizowanego 15 grudnia w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach przedstawiono prezentację, z której górnicy mogli dowiedzieć się, że jednak Komisja Europejska może nie zgodzić się na wcześniejsze ustalenia. A wtedy los PGG będzie przesądzony. Tylko że rząd będzie mógł wskazywać, że to nie ich wina. Przecież oni chcieli dla PGG jak najlepiej, tylko ta zła Bruksela…