Senat uznał, że tarcza branżowa wymaga kilkuset poprawek. Pomoc dostaną nieliczne firmy

Zdaniem większości senatorów tylko przyjęcie kilkuset poprawek do tarczy 6.0 spowoduje, że wsparcie trafi do jak największej liczby przedsiębiorców. Inaczej, jak utrzymuje opozycja, na pomoc będzie mógł liczyć co najwyżej co dziesiąty beneficjent.

Nie dość, że rząd szczególnie nie spieszy się z procedowaniem tzw. tarczy 6.0, czyli przygotowanego wsparcia dla gastronomii, branży fitness, sklepów w galeriach handlowych, czy kin, to w dodatku swoje dokłada Senat. Tamtejsza większość uznała, że przygotowane przez Sejm przepisy są na tyle nie konkretne, że trzeba złożyć w sumie kilkaset poprawek. Inaczej to będzie pic na wodę fotomontaż, a nie żadna pomoc od rządu. 

Bizblog.pl poleca

To jest ustawa, którą można by spokojnie nazwać durszlak, a jak wiemy, durszlak nie do wszystkiego się nadaje

– przekonuje senator Adam Szejnfeld (KO). 

Jak wyjaśnia, w projekcie ustawy są propozycje, które stanowią realna pomoc dla przedsiębiorców, ale są one nieliczne i zawierają wiele luk, obostrzeń i niejasności.

Sam zgłosił 308 poprawek i twierdzi, że jeżeli one nie przejdą politycznej próby, to pomoc z tzw. tarczy 6.0 tak naprawdę trafi „dla 10 proc. potrzebujących, może mniej, na pewno nie więcej”.

Tarcza 6.0 – co chce zmienić Senat?

Przygotowana w Sejmie ustawa przewiduje pomoc dla 32 branż, które są szczególnie dotknięte gospodarczymi skutkami pandemii. W ramach pakietu pomocowego pomyślano o zwolnieniach z ZUS, postojowych w wysokości ok. 2 tys. co miesiąc i bezzwrotnych dotacjach po 5 tys. zł.

Marek Niedużak, wiceminister rozwoju, pracy i technologii, przypomniał przy okazji, że dofinansowanie utrzymania miejsc pracy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych w kwocie 2 tys. zł, które ma miejsce na podstawie zawieranej na trzy miesiące umowy, obejmuje zarówno osoby zatrudniane na podstawie umowy o pracę, jak i zatrudnianych na podstawie umowy zlecenia (o ile w tym przypadku płacone są składki na ubezpieczenia społeczne).

Dla senatorów to jednak niewystarczające działania. Chcą przede wszystkim rozszerzyć bazę działalności, dla których tarcza 6.0 ma być przeznaczona. Chodzi m.in. o firmy cateringowe, agencje reklamowe, dietetyków, niektóre firmy transportowe, branżę hotelarską, wynajem i dzierżawę niektórych maszyn, agentów turystycznych, organizatorów turystyki, firmy zajmujące się organizacją przedsięwzięć artystycznych, firmy organizujące pokoje zagadek i niektóre rodzaje działalności rozrywkowej i rekreacyjnej. W grze mają być też firmy, które założono po 30 listopada 2019 r. 

Do dalszych poprawek zabrakło jednego głosu

O mały włos i tak już bardzo pokaźna lista poprawek do tarczy 6.0 byłaby dodatkowo uzupełniona przez specjalną ustawę pomocową. Ta przewidywała m.in. m.in. przesunięcie terminów wejścia w życie ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych na koniec przyszłego roku, a także objęcie 100 proc. zasiłkiem chorobowym hospitalizowanych lub poddanych kwarantannie z powodu COVID-19, który byłby wypłacany ze środków ZUS.

Mimo że do porządku obrad Senatu wprowadzono te propozycje inicjatywą senackich komisji rodziny, polityki, senioralnej i społecznej, a także gospodarki naporowej i innowacyjności, to koniec końców nie spotkały się z przychylnością większości. Stosunkiem głosów 46 do 46 nie zgodzono się na wprowadzenie tych pozycji do porządku obrad. 

Sześć nowelizacji za nami. To już koniec?

Na razie tarcza 6.0 to nieprzerwane pasmo nieszczęść. Przepisy są już szósty raz nowelizowane i nikt dzisiaj nie może zapewnić, że dzieje się to już ostatni raz. Tymczasem beneficjenci tych regulacji liczą już drugi miesiąc straty i klną na czym świat stoi. Bo nie potrafią zrozumieć, dlaczego akurat w ich przypadku władza obrała sobie tak ślimacze tempo. Być może ma to związek z kasą państwa, gdzie podobno widać już pierwsze pustki. 

Nie możemy doprowadzić do tego, że system finansów publicznych nam się rozsypie – zwracała uwagę podczas ostatniego siedzenia Senatu Maria Koc (PiS), która sama zgłosiła 11 poprawek, a koszty proponowanej nowelizacji tarczy 6.0 wylicza na nawet 4 mld zł miesięcznie. 

Jednak ta ostrożność oznacza dla czekających na tarczę 6.0 bardzo konkretne straty. W październiku tylko branża fitness szacowała swoje ubytki finansowe już na 3 mld zł. Przedstawiciele Polskiej Federacji Fitness nie ukrywają, że to dla większości z nich oznacza definitywny koniec działalności. Nie inaczej jest w gastronomii.

Absurdy nowej tarczy PFR. Mikrofirmy znów za burtą, większe nie muszą chronić miejsc pracy