Co z tarczą 6.0? Firmy zamknięte prawie od miesiąca, a nie dostały jeszcze nawet zwolnienia z ZUS

„Użyjemy wszystkich naszych sił i środków, żeby pomóc wam, drodzy przedsiębiorcy” – zadeklarował 6 listopada premier Mateusz Morawiecki, ogłaszając „10 działań antykryzysowych dla firm”. Jeszcze w październiku obiecał objętym obostrzeniami firmom zwolnienie z ZUS, postojowe i bezzwrotne dotacje po 5 tys. zł, ale do dziś to wciąż tylko słowa. Tymczasem niektóre firmy już niemal od miesiąca nie mogą normalnie funkcjonować.

17 października zakończyć normalną działalność musieli właściciele siłowni i basenów, tydzień później dołączyli do nich właściciele restauracji i kawiarni. Minął kolejny tydzień i podobny cios otrzymali właściciele kin, hoteli i sklepów w galeriach. „Musimy powstrzymać transmisję koronawirusa” – tłumaczył za każdym razem premier i obiecywał firmom pomoc. Ta nie nadeszła do dziś.

Bizblog.pl poleca

O tym, że zostali pozostawieni sami z problemem zakazu normalnej działalności, przedsiębiorcy symbolicznie odczuli 10 listopada, gdy wypadł termin płatności obowiązkowych składek na ZUS. Przedsiębiorcy, którzy usłyszeli od premiera podczas konferencji prasowej 27 października, że zostaną zwolnieni ze składek na ZUS „w listopadzie” (sic!), mogli mieć nadzieję, że mogą liczyć choćby na taką pomoc, zanim rząd wysmaży całą nową tarczę antykryzysową 6.0.

Słowa Mateusza Morawieckiego o zwolnieniu z ZUS-u „w listopadzie” były oczywiście lapsusem, bo premier następnie powiedział, że chodzi o zwolnienie „za listopad”. Jak wiadomo, składki ZUS za dany miesiąc płacone są w kolejnym miesiącu, co oznacza, że zwolnienie z ZUS za listopad będzie oznaczało brak przelewu 10 grudnia (dla części przedsiębiorców 15 grudnia).

Pomoc dla firm to wciąż tylko zapowiedzi

To oznacza, że przedsiębiorcy z branży fitness pierwszą realną – choć na dobrą sprawę symboliczną – pomoc odczują niemal dwa miesiące po wprowadzeniu obostrzeń, które z dnia na dzień wpędziły ich w tarapaty. Postojowe, dotacja 5 tys. zł, czy dofinansowanie 70 proc. kosztów stałych? To wszystko wciąż jest w sferze zapowiedzi, a nic nie wskazuje na to, by te formy pomocy szybko weszły w życie.

Mało tego, wielu ekspertów ocenia, że na wejście w życie tarczy 6.0 można liczyć najwcześniej na początku 2021 roku, bo rząd na niektóre z form pomocy musi uzyskać zgodę Komisji Europejskiej? Dlaczego nie można było zacząć od tych narzędzi, przy których nie trzeba nikogo pytać o zdanie?

Minister rozwoju, wicepremier Jarosław Gowin obiecuje, że postojowe zostanie udostępnione objętym restrykcjami firmom „jak najszybciej”, ale w tych deklaracjach nie można pokładać zbyt wielkich nadziei. W końcu to właśnie Gowin obiecał niespodziewanie zamkniętym od 7 listopada firmom meblarskim, że jego resort „będzie się starał wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom”, ale do dziś nic się w tej kwestii nie zmieniło.

Na razie rząd postanowił nie wprowadzać pełnego lockdownu – dzięki zmniejszeniu liczby testów na koronawirusa „magicznie” ustabilizowała się liczba dziennych zakażeń, a to właśnie zostało 4 listopada przyjęte jako kryterium wprowadzenia „kwarantanny narodowej”.

Mniej testów, mniej zakażeń

Ogłoszone w piątek dane wskazują na kolejny dzień z wynikiem poniżej 25 tys. przypadków, co dla przedstawicieli rządu jest dowodem na ustabilizowanie się sytuacji epidemicznej. Niestety trudno to samo powiedzieć o innych parametrach – 419 zgonów z powodu koronawirusa lub chorób towarzyszących, a także postępujący wzrost zajętych łóżek covidowych i respiratorów to nie są symptomy zwycięstwa nad koronawirusem.

Trudno się w sumie dziwić rządowi, że postanowił podrasować statystyki zakażeń, by nie wprowadzać pełnego lockdownu. Skoro zamknięte od tygodni firmy nie dostały jeszcze żadnej pomocy, to jak państwo miałoby pomóc kolejnym, które na razie restrykcjami nie zostały objęte?

Nasza mała stabilizacja. Faktycznie wcisnęliśmy hamulec awaryjny, ale w testowaniu na COVID-19