Korzystałeś z tarczy? Szykuj się na rozmowę z ZUS-em i skarbówką

Powracają kontrole. ZUS, który przez koronawirusa rozdawał pieniądze i odpuszczał płacenie składek, teraz poszuka tych, którzy przygarnęli kasę, a nie powinni.

Kolejne wersje tarcz antykryzysowych wpompowały w polskie firmy to miliardy złotych. Przyszła więc pora na prześwietlenie przedsiębiorców, czy na pewno te pieniądze im przysługiwały.

Przekazane we wnioskach dane mają być zweryfikowane przez ZUS wraz z Krajową Administracją Skarbową.

W czasie epidemii, pomimo związanych z tym trudności, zakład realizuje swoje zadania odpowiedzialnie i z zachowaniem prawidłowego wydatkowania powierzonych mu środków publicznych

– informuje w „Dzienniku Gazecie Prawnej” Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS.

Bizblog.pl poleca

Nie należało się? Oddawaj kasę z odsetkami

Częste zmiany wprowadzane w tarczach antykryzysowych spowodowały, że rozeznanie się, które ustalenia były w danej chwili aktualne, wcale nie było proste. Gubili się księgowi i ustawodawcy, a co dopiero sami przedsiębiorcy. Zdaniem ekspertów to powód dynamicznych nowelizacji przeprowadzanych w dość krótkim czasie.

Żeby wsparcie było skuteczne, musiało być realizowane szybko. W konsekwencji wnioski bazowały głównie na oświadczeniach wnioskodawców, np. w zakresie uzyskanego przychodu. ZUS nie miał możliwości na bieżąco weryfikować stanu faktycznego

– objaśnia „DGP” Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Z drugiej strony zasady przyznawania pieniędzy były jednocześnie precyzyjne i dość podstawowe.

Do zwolnienia z należności dla ZUS-u potrzebna była liczba ubezpieczonych zgłoszonych do Zakładu, a w przypadku samozatrudnionych – limit przychodu i czasami dochodu.

Z tego powodu tylko ci płatnicy, którzy podali dane nieprawdziwe – zdaniem prawników – powinni zacząć się martwić o konsekwencje.

Najwięcej wątpliwości przy postojowym

Chodzi o kryteria przyznawania świadczeń, które nie były konkretnie zdefiniowane przez resort rodziny, bo ten twierdził, że to mogłoby wykluczyć część osób z grona, którym należy się pomoc. Kluczowe kryterium było więc umowne i każdy mógł je rozumieć po swojemu.

Wystarczyło zanotować 15-proc. spadek przychodów, a na kolejne okresy otrzymywania świadczenia podtrzymywać stanowisko, że sytuacja nie uległa polepszeniu

Część przedsiębiorców więc zaniżała swoje przychody – dogadując się z kontrahentami i klientami, opóźniając wystawianie faktur itp.

Reszta może zasłonić się art. 15 z ust. 2 specustawy. Zgodnie z nim świadczenie musiało zostać przyznane na podstawie fałszywego oświadczenia lub dokumentu lub właśnie ze względu na celowe wprowadzenie ZUS w błąd, by zostało uznane za nienależne. W takiej sytuacji przedsiębiorca będzie musiał je zwrócić – zresztą razem z odsetkami

– tłumaczy Bezprawnik.

Sama kontrola jednak zostanie przeprowadzona najprawdopodobniej u tych przedsiębiorców, którym w miesiącu po otrzymaniu ostatniego postojowego, będzie wiodło się stanowczo za dobrze.