To nie lex Uber wykończy taksówkarzy. COVID-19 już zdziesiątkował kierowców

Lex Uber miał wyciąć z rynku kierowców, ale też podnieść ceny przejazdów i ich jakość. Teraz o wydłużonym czasie oczekiwania na samochód i kilometrówkach drenujących portfele nikt już nie myśli. Polacy z obawy przed koronawirusem siedzą w domach, taksówkarze rezygnują z pracy, a platformy główkują, co zrobić, by nie stracić resztek przychodów.

Od początku roku cała branża taksówkarska żyła wprowadzeniem nowelizacji ustawy transportowej. Narzekano na opóźnienia w pracach nad rozporządzeniami, utyskiwano na brak okresu przejściowego dla kierowców. Lex Uber miał wyciąć z rynku dużą część osób świadczących usługi przewozowe. Dzisiaj nikt o tym już nie myśli. Branża, jak wiele innych, została praktycznie sparaliżowana przez koronawirusa.  

Bizblog.pl poleca

Lex Uber przesuwa się w czasie 

Okres przejściowy dla platform wyznaczony przez nowe przepisy mijał wraz z końcem marca. Od tego momentu Uber, Bolt czy Free Now zaczęłyby finansowo odpowiadać za brak licencji taksówkarskiej kierowców. Część aplikacji uznała więc, że jest to data graniczna. Robisz licencję albo spadaj – taki komunikat dostało po nowym roku wielu kierowców.  

To już nieaktualne. Ustawa antykryzysowa przedłuża okres przejściowy do końca września. Inspekcja Transportu Drogowego jest dzisiaj zajęta kontrolami sanitarnymi w autokarach. Teoretycznie wszystko mogłoby zostać po staremu. Ale tak nie zostało. 

Jazda coraz mniej opłacalna 

Na jednym z forów przedstawiciel wypożyczalni samochodów wrzucił ofertę: mam do wynajęcia samochód za 49 zł dziennie. Reakcje? Kompletny brak zainteresowania.  

Na auto i paliwo może uda się zarobić

– pomrukiwali kierowcy 

Ta historia pokazuje, że nastroje wśród taksówkarzy zmieniają się błyskawicznie. Jeszcze miesiąc temu kwoty rzędu 500 zł tygodniowo były całkowicie do przyjęcia. Przy odrobinie szczęścia kierowca mógł zarobić tyle w jeden weekend. A teraz? Wydłużające się okresy przestojów między kursami i długie doloty do klienta.  

W innym wątku kierowcy zaczynają wymieniać się doświadczeniami z ostatnich dni. Liczba kursów? Jeden, może dwa w ciągu godziny. Biorąc pod uwagę niskie kilometrówki u Ubera i Bolta oznacza to, że na koniec dnia kierowca zostaje z utargiem na poziomie kilkudziesięciu złotych.  

Kierowcy Bolta i Ubera prowadzący własne działalności gospodarcze praktycznie zniknęli z ulic. Zostali tylko ci, którzy jeżdżą na wypisach od partnerów flotowych 

– tłumaczy anonimowo Bizblog.pl jeden z taksówkarzy. 

Polskie drogi opustoszały

Sięgam po aplikacje. Na początek Bolt. Rzeczywiście, liczba dostępnych kierowców jest znikoma. Ale na kurs nie trzeba czekać dłużej niż 2-3 minuty. Normalnie o tej porze dnia (test zrobiłem koło południa) algorytm pokazywał mi czas oczekiwania ok. 5 minut. 

Spadek liczby kierowców widać więc jak na dłoni. Bolt i Uber nie podają oficjalnych danych. Takimi informacjami pochwalił się za to CEO Ubera Dara Khosrowshahi. W USA w miastach najbardziej dotkniętych epidemią, takich jak Seattle, wolumen przejazdów spadł o 60-70 proc. Nad Wisłą skala może być podobna. Skąd ten wniosek? Ot chociażby na podstawie doświadczeń Free Now.

Obecnie około jedna trzecia kierowców Free Now jest aktywna i realizuje kursy

– przyznaje Bizblog.pl Krzysztof Urban dyrektor zarządzający Free Now w Polsce.

I dodaje, że zalecenie #zostańwdomu wpływa na liczbę przejazdów realizowanych przez kierowców – stopniowo tracili oni zlecenia z lotnisk, dworców, firm, miejsc rozrywki.

Jednak uważamy, że pozostanie w domu i ograniczenie przemieszczania się to jedyna słuszna decyzja, bo tym samym przyczynia się do powstrzymania pandemii. Namawiamy do tego zarówno kierowców, jak i pasażerów

– podkreśla.

O spadku liczby klientów mówi także Andrzej Padziński, członek zarządu iTaxi:

Po zamknięciu szkół i wprowadzeniu ograniczeń w przemieszczaniu się, liczba kursów w zdecydowanej większości firm znacznie spadła. Statystyk logowań z oczywistych względów nie możemy podać ale możemy potwierdzić, że spadki wystąpiły również w iTaxi

Platformy walczą o kierowców 

Uber et consortes nie przyglądają się temu z całkowitą biernością. Każda z platform przygotowała mniej lub bardziej kompleksowy program, który ma umożliwić bezpieczną pracę kierowcom, a pasażerów ośmielić do wsiadania w cudze samochody.  

Zapytaliśmy, jak wygląda to w praktyce. A wygląda następująco:

Uber:  

  • Rekompensaty dla kierowców, gdy właściwa dokumentacja wykaże, że zdiagnozowano u nich obecność koronawirusa, gdy zostaną poddani kwarantannie lub izolacji, czy też zostaną usunięci z aplikacji na okres do 14 dni na polecenie właściwego organu ochrony zdrowia publicznego.  
  • Zwrot pieniędzy za zakupione środki dezynfekujące.  
  • Stworzenie specjalnej jednostki (LERT – Law Enforcement Response Team) dedykowanej m.in.  współpracy z organizacjami zdrowia publicznego na całym świecie, w celu natychmiastowego reagowania w sytuacjach kryzysowych.  
  • Blokowanie kont pasażerów lub kierowców, którzy byli narażeni na kontakt z COVID-19 (na wniosek odpowiednich służb) 

Free Now:

  • Z myślą o pracownikach ochrony zdrowia uruchomiono darmową usługę „Dla Zdrowia”, dzięki której aktywni kierowcy mają również źródło nowych zleceń, które realizują bez opłat dla Free Now
  • Aktywnych kierowców wyposażono w transparentne przesłony oddzielające pasażera od kierowcy i środki do dezynfekcji
  • Oddelegowano grupę pracowników, którzy monitorują zgłoszenia od kierowców i pasażerów. Mając cyfrowy zapis wszystkich kursów, Free Now deklaruje wsparcie służb sanitarnych w ustaleniu osób potencjalnie zarażonych

Bolt:

  • Kierowcy dostają komunikaty przypominające o zaleceniach zdrowotnych WHO i rząd
  • Bolt rekomenduje kierowcom zastosowanie wszelkich środków bezpieczeństwa: m.in. zainstalowanie osłony ochronnej i dezynfekcji uchwytów w samochodzie.
  • Platforma deklaruje: „Wierzymy, że podobnie jak w każdej innej sytuacji, kierowcy postępują zgodnie z zaleceniami WHO i rządu, a w przypadku narażenia na kontakt z kimś potencjalnie zainfekowanym lub zaobserwowania objawów wskazujących na infekcję, skontaktują się z odpowiednim organem i poddadzą kwarantannie”
  • Bolt przygotował procedury postępowania na przypadek możliwej sytuacji w której kierowca został narażony na zainfekowanie. W razie wystąpienia takiej sytuacji, kontaktuje się z lokalnymi jednostkami służby zdrowia i postępuje zgodnie z ich wytycznymi. System umożliwia identyfikację wszystkich osób, które miały kontakt z kierowcą podczas korzystania z platformy

iTaxi

  • W terenie są obecni ambasadorzy i koordynatorzy, którzy z ramienia biura weryfikują respektowanie procedur przez kierowców realizujących zlecenia.
  • Kierowcy są zobowiązani do stosowania procedur, w ramach których mogą proponować klientom bezdotykowy pomiar temperatury, dezynfekują klamki i inne najczęściej dotykane elementów oraz możliwie jak najczęstszej dezynfekują powierzchnie oraz ozonują wnętrzę pojazdu
  • Pomiędzy kierowcą a pasażerem montowane są specjalne przegrody ochronne, które mają zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa
  • W związku z instalacją przegrody i wyłączeniem przedniego siedzenia pasażera z dostępności w kursie, taksówki mogą przewozić o jedną osobę mniej niż pozwala na to liczba foteli w pojeździe

Gdzie się podziali kierowcy? 

To cholernie dobre pytanie. Część z nich bierze kryzys na przeczekanie i instaluje sobie aplikacje służące do zamawiania jedzenia jak Uber Eats albo Glovo. Jak pisaliśmy w Bizblog.pl, one również notują leki spadek zamówień, ale w porównaniu z przewozami osób są atrakcyjną alternatywą.  

Cały proces zaczął się zresztą już wcześniej. Kierowcy przerzucali się na dostawy już od początku roku ze względu na obawy dotyczące zamieszania, jakie powstało po wejściu w życie lex Uber. Do wożenia jedzenia licencja taksówkarza nie jest wszak potrzebna.  

Licencjonowani taksówkarze w dużej mierze zawiesili działalność gospodarczą. Część z nich stara się jeszcze łapać kursy, inny dorabiają sobie w inny sposób.

Zwiększyła się liczba przesyłek i zakupów realizowanych w ramach kursów taxi

– opowiada Andrzej Padziński

Inaczej sprawa wygląda w przypadku obcokrajowców, szczególnie z Ukrainy. W ostatnim czasie wielu z nich zdecydowało się na powrót do kraju. Być może zdecydują się przyjechać do Polski, gdy rozprzestrzenianie się koronawirusa zostanie opanowane, a sektor usług znów zacznie wracać do normalności.  

W lepszej sytuacji znajdują się osoby, które wyrobiły sobie dobrą opinię na rynku. Rząd szykuje zamówienia dotyczące. przewozu próbek do szpitali. Z naszych informacji wynika, że na zlecenia mogą liczyć kierowcy polecani przez partnerów flotowych. W skali całego kraju mówimy prawdopodobnie o 2 tys. osób.  

W ten sposób branża taksówkarska łata budżet w podobny sposób jak sektor lotniczy. Organizując transport środków medycznych, dopala sobie ruch w czasie kryzysu. Ale jeżeli okres trwania epidemii będzie się przeciągał, perspektywy branży będą mocno nieciekawe. Jak i zresztą całej polskiej gospodarki.