To nie węglowa Polska, a zielone kraje nordyckie będą winne katastrofie klimatycznej

Szwecja i Finlandia prowadzą rabunkową wycinkę lasów. Takie postępowanie może zagrozić europejskim planom osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Drzewa stanowią bowiem źródło naturalnej absorpcji dwutlenku węgla.

Zmiany klimatyczne wstrząsnęły w tym roku całym światem. W Unii Europejskiej toczy się obecnie żywa dyskusja dotycząca tego, jak zapobiegać nasilającym się zmianom klimatu. Tylko w ostatnim tygodniu media informowały o rekordowych upałach w Arktyce, nadzwyczaj szybkim ocieplaniu się Antarktydy i prognozach amerykańskiej agencji rządowej sugerującej, że 2020 r. będzie najcieplejszy w historii pomiarów.

Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, Komisja Europejska postanowiła wdrożyć szereg działań określanych wspólnym mianem Zielonego Ładu, które mają ograniczyć wpływ gospodarek członkowskich na klimat. Filarem tej strategii jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. Będzie to stan, w którym emisje gazów cieplarnianych zrównoważą się z ich naturalnym pochłanianiem przez lasy.

Szwecja i Finlandia uderzają w klimat

Zwykle to Polska jest przedstawiana jako czarna owca europejskiej walki z klimatem. Zapomina się przy tym, że nasz kraj mimo trudnej historii i wynikającej z tego faktu struktury wytwarzania energii, podejmuje gigantyczny wysiłek klimatyczny. Polacy nie mieli nic do powiedzenia, gdy w bloku wschodnim budowano zeroemisyjne reaktory jądrowe (decydowało o tym ZSRR), ani gdy byli zmuszeni odbudowywać gospodarkę po stratach drugiej wojny światowej (węgla było na Śląsku pod dostatkiem – był to naturalny wybór).

Zupełnie inaczej wyglądało to w bogatych krajach nordyckich. Nawet Finlandia, która znalazła się w politycznej orbicie Sowietów, mogła decydować o kształcie swojej energetyki (stąd termin „finlandyzacja”).

W tym kontekście należy zadać sobie pytanie, kto ponosi za podejmowane dziś działania antyklimatyczne większą odpowiedzialność? Kraj na dorobku, który jest niepodległy dopiero od trzech dekad, czy państwa zajmujące czołowe miejsca w rankingach światowego dobrostanu?
Odpowiedź wydaje się oczywista, a z każdym rokiem przybywa argumentów. Tu nie chodzi już jedynie o norweski przemysł naftowy, uderzający w przyrodę nawet na dziewiczej Dalekiej Północy, ale także najnowsze, wstrząsające dane Komisji Europejskiej dotyczące Szwecji i Finlandii.

Z zielenią na ustach i czernią w sercu

Grégory Duveiller wspólnie ze swoim zespołem z Centrum Badawczego Komisji Europejskiej we Włoszech przeanalizował dane satelitarne zestawiające powierzchnię lasów w latach 2004-2018 na obszarze 26 krajów Unii Europejskiej. Zdjęcia pochodzą z repozytorium Global Forest Change, które obejmuje całą roślinność o wysokości większej niż pięć metrów.

Bizblog.pl poleca

Zgodnie z obliczeniami naukowców w latach 2016-2018 roczne poziomy pozyskanej biomasy leśnej były o 69 proc. wyższe niż w poprzednich pięciu latach.
Wzrost usuwania drzew był szczególnie wyraźny w Szwecji i Finlandii. Państwa te odpowiadały za ponad połowę wzrostu wycinki uwzględnionej w analizie zespołu Duveillera.

Szwecja i Finlandia wycinają zielone płuca Europy

Europejskie media lubią wskazywać palcem państwa opóźniające klimatyczny peleton. Polska jest wygodnym chłopcem do bicia dla establishmentu w Brukseli ze względu na rekordowy udział węgla w miksie energetycznym.

Wielka szkoda, że prasa nie nagłaśnia równie intensywnie rabunkowej wycinki lasów w krajach nordyckich. Stanowią one naturalne źródło absorpcji CO2. Unijna strategia osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. uwzględnia ich znaczenie. Kraje członkowskie są wręcz zachęcane do sadzenia drzew. Zwraca się przy tym uwagę na to, że nie może się to odbywać w sposób przemysłowy. Ważna jest bioróżnorodność, a nie tworzenie farm, z których jedynie pozyskuje się drewno.

Postępowanie Szwecji i Finlandii może uniemożliwić osiągnięcie celów UE w zakresie neutralności klimatycznej. Nie jest to teza na wyrost, ale realna możliwość, która powinna stać się elementem toczonej przez europejski establishment dyskusji klimatycznej.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.