Albo paszport covidowy, albo płacisz. Słowacja właśnie wprowadziła prawo, którego tak wystraszył się PiS

Polska i Słowacja są w ogonie szczepień wśród krajów Europy. Różnica jest taka, że my wolimy układać rozwalane co chwile polityczne puzzle, a nasi sąsiedzi wolą działać. Dlatego u nich pracodawca już może weryfikować szczepienia pracowników, a u nas zapewne nigdy do tego nie dojdzie.

Podobno poselski projekt przepisów zezwalających pracodawcy sprawdzić, czy pracownicy są zaszczepieni, jest takim ryzykiem politycznym dla PiS jak swego czasu „piątka dla zwierząt”. Partia, która rozpoczęła trzeci marsz po władzę, stąpa właśnie po bardzo kruchym lodzie. Poszczególni posłowie, zdając sobie doskonale sprawę z tego, że sejmowa większość wisi na jednym, dwóch głosach, nie mają żadnego problemu z publicznym wypowiadaniem się przeciwko ograniczeniom covidowym. Padają oskarżenia o segregację sanitarną i dzielenie na lepszych i gorszych. Bo Polacy mają w sobie „gen sprzeciwu”. Okazuje się, że Słowacy go chyba nie mają i gdy dobowa liczba zakażeń pobiła rekord od początku pandemii, politycy zaczęli działać nie oglądając się za siebie i wprowadzili nowe obostrzenia.

Na Słowacji pracodawca musi sprawdzać szczepienia pracowników

10315 – tyle obecnie wynosi rekord dobowych zakażeń COVID-19 w 5,5 milionowej Słowacji. W zeszłym tygodniu portal Our World in Data Reuter wyliczył nawet, że relacja liczby nowych przypadków do liczby mieszkańców jest teraz na Słowacji najwyższa na świecie. Dlatego tamtejsi politycy postanowili działać: wprowadzili stan wyjątkowy i dwutygodniowy lockdown. Zdecydowano się też na rozwiązania legislacyjne, dzięki którym pracodawca nawet nie może a musi sprawdzać certyfikaty covidowe u swoich pracowników. 

Bizblog.pl poleca

Tylko pracownicy, którzy podczas wypełniania obowiązków służbowych nie mają kontaktu z innymi ludźmi, nie będą zmuszani tymi przepisami do pokazania certyfikatu. Reszta bez względu na formę zatrudnienia już tak. Pracownicy, którzy się nie zaszczepili i nie przeszli COVID-19 w ciągu ostatniego pół roku, muszą regularnie się testować. W przypadku odmowy pracodawca ma prawo wysłać ich na bezpłatny urlop. Słowacki Urząd Zdrowia Publicznego opublikował już rozporządzenie, na mocy którego wejście na teren pracy możliwe jest tylko i wyłącznie po okazaniu zaświadczenia o zaszczepieniu, dokumentu potwierdzającego przejście COVID-19 lub negatywnego testu. Można też wykonać test (refundowany przez państwo) u pracodawcy. Inaczej pracownik będzie miał tylko same kłopoty. 

Jeśli po wydaniu dekretu pracownicy nie przedstawią żadnego z wyżej wymienionych zaświadczeń, nie będą mogli rozpocząć pracy i będzie to również uważane za przeszkodę ze strony pracownika, tzn. nie będzie on miał prawa do wynagrodzenia i nie będzie miał prawa do rekompensaty płacowej od państwa – czytamy w komunikacie słowackiego Ministerstwa Zdrowia.

Firmy i samorządowcy wyręczają rząd

W Polsce na razie tego typu ogólnokrajowych przepisów jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy pojawią się kiedykolwiek.

Reorganizacja obowiązków pracowników na podstawie informacji o braku szczepień przeciw COVID-19 jest niezgodna z przepisami prawa w obecnym kształcie – stawia sprawę jasno Agnieszka Dobrodziej, rzecznik Okręgowej Inspekcji Pracy w Gdańsku w rozmowie z serwisem trojmiasto.pl.

Zmiana prawa może namnożyć PiS-owi przeciwników politycznych, którzy wyraz swojego niezadowolenia dadzą przy urnach wyborczych. 

Dlatego jesteśmy świadkami spektaklu, w którym Elżbieta Witek, marszałek Sejmu, nagle bardzo chce rozmawiać z opozycją. Ale też sama przyznaje, że posłowie najczęściej pytają, czy zmiana przepisów otwierająca pracodawcy drogę do weryfikacji szczepień pracowników faktycznie cokolwiek zmieni. Bardzo możliwe więc, że ostatecznie do korekty przepisów w tym względzie nie dojdzie nigdy. Stąd pojawienie się oddolnych inicjatyw. W Ergo Hestii pracownikom paszport covidowy może być sprawdzono przy okazji wejścia do pracy. Bez tego albo bez negatywnego testu na obecność koronawirusa – trzeba chodzić w pracy w maseczce. 

Oglądać dłużej na rząd w tej sprawie nie chcą już coraz częściej też samorządowcy. Na najbliższej sesji Sejmiku Województwa Wielkopolskiego omawiany ma być projekt apelu radnych wojewódzkich do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie wprowadzenia ograniczeń dla osób niezaszczepionych oraz wpisania na listę szczepień obowiązkowych szczepienia przeciwko COVID-19. Osoby bez szczepień na koronawirusa mogłyby przebywać w przestrzeniach publicznych wyłącznie „w niezbędnych okolicznościach”. Z kolei w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Zachodniopomorskiego przyjęto zasadę, w której można skierować pracownika na pracę zdalną – ale tylko i wyłącznie tego zaszczepionego.