Strefy Czystego Transportu do poprawki. Odważniej i ostrzej – zachęcają ministra eksperci

W Europie powstało już ponad 250 stref czystego transportu. W Polsce ani jednej. Eksperci radzą Ministerstwu Klimatu i Środowiska co zrobić, żeby to zmienić. I żeby obszary bezemisyjnego transportu faktycznie były przyczółkiem w walce ze smogiem, a nie tylko dobrze wyglądającym certyfikatem na ścianie gabinetu wójta czy prezydenta miasta.

Eksperci, w ramach konsultacji społecznych, przekazali Ministerstwu Klimatu i Środowiska „Stanowisko w sprawie propozycji nowelizacji ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych”.

Ograniczenie emisji zanieczyszczeń z transportu, zwłaszcza drogowego, ma istotne znaczenie nie tylko dla realizacji krajowych celów w zakresie jakości powietrza i redukcji emisji gazów cieplarnianych, ale również dla osiągnięcia długoterminowego celu neutralności klimatycznej, co uważamy za konieczne z punktu widzenia skutecznej walki z kryzysem klimatycznym

– czytamy w dokumencie skierowanym do resortu.

Podpisali się pod nim reprezentanci Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych, Polskiego Klubu Ekologicznego Okręgu Mazowieckiego, Warszawskiego Alarmu Smogowego oraz zespołu badawczego ds. Prawa Ochrony Środowiska i Bioróżnorodności na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. 

Strefy Czystego Transportu, czyli niewykorzystany potencjał

Specjaliści z zadowoleniem przyjmują fakt, że resort podjął pracę nad zmianą przepisów dotyczących Stref Czystego Transportu (SCT). Ich zdaniem doświadczenia innych miast UE w tym względzie pokazują, że jest to skuteczny instrument do ograniczania zanieczyszczenia powietrza. Ale w Polsce może być z tym kłopot. Zdaniem ekspertów propozycja ministerstwa nie będzie skuteczna.

Bizblog.pl poleca

Przypomnijmy: resort chce, żeby gminy powyżej 100 tys. mieszkańców miały obowiązek utworzenia u siebie SCT do 2030 r. W tych utworzonych wcześniej byłaby możliwość wjazdu pojazdem spełniającym określone normy Euro bez rozróżnienia na silniki benzynowe oraz diesla. W strefach mogłyby się też poruszać pojazdy z instalacją LPG. Pojazdy niespełniające żadnych z tych kryteriów miałyby jednak zapewniony wjazd do SCT przez trzy lata od czasu utworzenia danej strefy. 

Propozycje w tym obszarze oceniamy negatywnie

– twierdzą eksperci.

Równocześnie przekazują resortowi pomysły, dzięki realizacji których można byłoby w Polsce tworzyć duże i zróżnicowane SCT. Przekonują, że można przyspieszyć działania związane z elektromobilnością, jednocześnie proponując rozwiązania korzystne dla społeczeństwa i akceptowalne dla gospodarki.

Samochody mają być podzielone na pięć klas

Autorzy przesłanego do Ministerstwa Klimatu i Środowiska stanowiska chcą stworzenie pięć klas pojazdów – w ramach SCT. Powinny być oparte na normach emisyjnych Euro i dotyczyć rozróżnienia nie tylko na wiek pojazdu, ale też np. na jakość paliwa.

Wymagania dla generujących wyższe emisje diesli powinny być znacznie ostrzejsze niż dla samochodów benzynowych

– czytamy w dokumencie.

Z kolei pojazdy zasilane LPG miałyby być traktowane jak te z silnikiem benzynowym. 

Podział ma być tak stworzony, żeby do poszczególnych klas SCT wpuszczać wyłącznie te spełniające odpowiednie normy emisji spalin, przy czym klasa najwyższa dopuszczałaby poruszanie się wyłącznie pojazdów zeroemisyjnych. To o tyle istotne, że w w listopadzie 2020 r. padł polski rekord średniego wieku importowanego samochodu używanego. Wynosi teraz 11,89 lat. I plaga coraz starszych samochodów na polskich ulicach staje się coraz poważniejszym problemem. Nie tylko jeżeli chodzi o jakość powietrza. 

SCT też dla mniejszych gmin

Jacek Mizak z FPPE przekonuje, że „strefy czystego transportu mogą być barierą ochronną przed wpuszczaniem trujących samochodów do miast”. I wtedy faktycznie SCT staną się skuteczną bronią na smog, o jeśli będą pojawiać się częściej niż zakładają to kryteria resortu klimatu i środowiska. 

Kryterium utworzenia SCT powinno być znaczne przekraczanie norm jakości powietrza dla zanieczyszczeń, nie kryterium ilości mieszkańców. Dodatkowo obowiązek tworzenia stref zostałby nałożony na gminy, które pobierają opłatę miejscową lub klimatyczną z uwagi na wyjątkowe walory przyrodnicze i klimatyczne

– czytamy w stanowisku ekspertów. 

Do tego dochodzi jeszcze jedna propozycja: możliwość dla samorządowców, żeby mogli ustanawiać strefy na obszarze większym niż jedna gmina. To – jak przekonują ministerstwo eksperci – pozwoli w obszarach metropolitalnych i konurbacjach zdecydowanie efektywniej dbać o jakość powietrza i walczyć ze smogiem. 

Kraków czeka na ustalenia krajowe

Samorządowcy starają się nie oglądać na ministerstwo i robić swoje. Przykład płynie z Małopolski, jak w przypadku wojewódzkich uchwał antysmogowych. W przyjętym w tym roku krakowskim Programie Ochrony Powietrza znalazł się zapis o utworzeniu Stref Czystego Transportu. O tym, który pojazd wjedzie do stolicy Małopolski, a który nie, decydować będzie norma Euro. SCT w Krakowie najpóźniej ma się pojawić do końca 2025 r. Kiedy konkretnie?

Wprowadzenie strefy czystego transportu uzależnione jest przede wszystkim od wprowadzenia prawa krajowego

– tłumaczy Michał Drewnicki z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Małopolskiego.