Strajk w ZUS się odbędzie. Szumlewicz: podwyżka 300 zł brutto to splunięcie w twarz, posłowie dostali 60 proc.

To nieprawda, że nikt nie dostaje takich podwyżek. Posłom i senatorom pensje wzrosły o 60 proc. i to bez żadnych negocjacji ani gróźb strajkowych. Tymczasem, gdy my zażądaliśmy 60 proc. podwyżki, pani Uścińska poinformowała nas, że taki postulat jest nielegalny. Nie widzimy powodu, aby pracownicy ZUS i innych instytucji państwowych mieli być traktowani jako gorszy sort w porównaniu z posłami i senatorami – grzmi w rozmowie z Bizblog.pl Piotr Szumlewicz, lider ZA. I zapowiada, że mimo decyzji sądu o zablokowaniu możliwości przeprowadzenia akcji strajkowej na dwa tygodnie protestu wcale nie odwołuje, tylko przesuwa, bo sąd wcale nie uznał go za nielegalny. Fot. Lukas Plewnia/Flickr.com/CC BY-SA 2.0.

Agata Kołodziej: Naprawdę wierzy pan w strajk generalny pracowników ZUS? Rzecznik ZUS słusznie wskazuje, że Związkowa Alternatywa liczy niespełna 160 członków, a wszystkich pracowników ZUS jest ponad 40 tys.

Piotr Szumlewicz, lider związku zawodowego Związkowa Alternatywa: Rzecznik ZUS rozpowszechnia nieprawdziwe informacje. Obecnie Związkowa Alternatywa w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych liczy ponad 500 członków i codziennie przystępują do nas nowe osoby. 

Natomiast poparcie dla akcji strajkowej jest masowe nie tylko wśród naszych związkowców. W sondzie przeprowadzonej na forum pracowników ZUS skupiającym blisko 18 tys. osób ponad 90 proc. głosujących opowiedziało się za strajkiem.

Piotr_Szumlewicz_strajk_w_ZUS
Piotr Szumlewicz, lider Związkowej Alternatywy

Rzecznik ZUS stara się dowieść, że wąska grupa awanturników jątrzy i zachęca do protestów, a pracownicy są zachwyceni warunkami pracy. Tak nie jest.

Ludzie mają dość: niskich płac, nowych obowiązków, nadgodzin, przestarzałego sprzętu, kolesiostwa, arbitralnych premii i awansów. Tych patologii nie wymyśliła Związkowa Alternatywa. Myśmy po prostu jako pierwsi o nich głośno powiedzieli.

Szumlewicz: władze ZUS blokują wprowadzenie sporu zbiorowego

Po ostatniej decyzji sądu, który zakazał wam strajku na najbliższe dwa tygodnie ZA zwróciła się do władz ZUS o przekazanie listy kontaktów do wszystkich pracowników Zakładu, żeby przeprowadzić wśród nich referendum strajkowe. Nie powinniście przeprowadzić takiego referendum wcześniej, przed ogłoszeniem strajku na 27 czerwca? Nie z tego powodu sąd wydał taką a nie inną decyzję?

Nie znamy jeszcze uzasadnienia postanowienia sądu. Skądinąd to szokujące, że sąd błyskawicznie, bez wysłuchania stron, na posiedzeniu niejawnym podejmuje decyzję zgodną z oczekiwaniami pracodawcy. Natomiast zwracam uwagę, że sąd nie uznał strajku za nielegalny, tylko na dwa tygodnie zablokował możliwość przeprowadzenia legalnej akcji strajkowej.

Bizblog.pl poleca

Nie zorganizowaliśmy wcześniej referendum, ponieważ władze ZUS konsekwentnie i bezprawnie blokują prowadzenie sporu zbiorowego, którego referendum byłoby częścią. Prezes Gertruda Uścińska po prostu odmówiła rozmów na temat naszego postulatu podwyżki płac o 60 proc. Nie ma mowy o mediacjach czy podpisaniu protokołu rozbieżności, gdy pracodawca odmawia wejścia w spór zbiorowy. To szokujący przejaw bezprawia. 

ZUS przez dwa miesiące odmawiał uznania władz naszego związku w ZUS. Trudno to sobie wyobrazić w demokratycznym kraju, ale Gertruda Uścińska zadekretowała, że nie uznaje naszego istnienia w Zakładzie. To działania wprost sprzeczne z ustawą o związkach zawodowych i Konstytucją RP.

Wreszcie ZUS zwolnił dyscyplinarnie naszą przewodniczącą będącą zarazem główną negocjatorką w sporze zbiorowym, Ilonę Garczyńską, czym po raz kolejny brutalnie złamał prawo. ZUS odebrał też Garczyńskiej mail służbowy i usuwał z korporacyjnego intranetu wszystkie komunikaty dotyczące sporu zbiorowego i planowanego strajku. W tej sytuacji przeprowadzenie referendum było po prostu niemożliwe ze względu na bezprawne działania pracodawcy. Ale nie odpuszczamy. Dlatego napisaliśmy do pracodawcy, by przekazał nam kontakty do wszystkich pracowników. Skoro brak referendum miałby uniemożliwiać przeprowadzenie akcji strajkowej, to my jesteśmy chętni, by takie referendum przeprowadzić. Gdy pracodawca odmówi nam przekazania kontaktów do pracowników, będzie to kolejny wyraz bezprawia.

Z boku wygląda to tak, że ZUS się ugiął i obiecał podwyżki wszystkim pracownikom, nawet większe niż planował. Dlaczego dalej chcecie strajkować? Czy jest jeszcze dużo do ugrania, czy może połowa to tak naprawdę kwestia narastających emocji i wrogości pomiędzy ZUS a ZA?

To nie my zwolniliśmy dyscyplinarnie Gertrudę Uścińską, tylko prezes zwolniła dyscyplinarnie naszą liderkę. Trudno o przyjaźń, skoro jedna ze stron łamie prawo, odmawia wejścia w spór zbiorowy, neguje nasze demokratycznie wybrane władze, zwalnia dyscyplinarnie naszą liderkę, a potem jeszcze grozi pozwami. W ZUS nie chodzi tylko o płace, ale też o pogardę pracodawcy wobec pracowników. Zwolnienie Garczyńskiej wywołało wściekłość wielu ludzi, również spoza naszego związku, bo był to brutalny przejaw arogancji i bezczelności władzy.

Natomiast co do podwyżek, czekamy na konkrety. Na razie mamy do czynienia z doniesieniami medialnymi. W Zakładzie przez ostatnie lata wzrost płac wiązał się głównie ze wzrostem płacy minimalnej, większość szeregowych pracowników zarabia niewiele więcej niż wynosi minimalne wynagrodzenie. Propozycja podwyżki płac o 300 zł brutto pracownicy odebrali jako plunięcie w twarz. Przecież inflacja obecnie zbliża się do 15 proc. Przypomnę też, że te 300 zł to wzrost wynikający z ustawy budżetowej, a nie żaden przywilej.

W postulatach ZA pada 1 tys. zł podwyżki dla każdego, a to dla niektórych pracowników oznacza nawet 30 proc. wzrost wynagrodzeń – takich podwyżek na rynku nie dostaje nikt. Naprawdę tyle chcecie i nie odpuścicie czy to punkt wyjścia do negocjacji? 

To nieprawda, że nikt nie dostaje takich podwyżek. Posłom i senatorom pensje wzrosły o 60 proc. i to bez żadnych negocjacji ani gróźb strajkowych. Tymczasem, gdy my zażądaliśmy 60 proc. podwyżki, pani Uścińska poinformowała nas, że taki postulat jest nielegalny. Nie widzimy powodu, aby pracownicy ZUS i innych instytucji państwowych mieli być traktowani jako gorszy sort w porównaniu z posłami i senatorami.

ZA: zlikwidować 500+ i dać podwyżki budżetówce

Kilka tygodni temu w mediach sugerował pan, skąd wziąć na to pieniądze – zabrać 500+ na każde dziecko i wypłacać jedynie słabiej zarabiającym według kryterium dochodowego. Nie boi się pan, że takimi pomysłami ściągnie Pan na Związek gniew Polaków, zamiast zyskiwać ich poparcie?

My jesteśmy związkiem zawodowym, a nie partią polityczną. W ostatnich miesiącach szybko rozwijamy się w budżetówce i widzimy, jak fatalne są tam warunki pracy. Żyjemy w trudnych czasach, w których sprawnie funkcjonujące instytucje publiczne są szczególnie ważne. Dotyczy to tak epidemii koronawirusa, jak i trwającej wojny za naszą granicą. Niestety władze państwowe nie dbają o administrację publiczną i obniżają jakość obsług publicznych. To polityka szkodliwa dla państwa i społeczeństwa. W interesie wszystkich obywateli jest sprawnie działający ZUS, skarbówka, ochrona zdrowia, edukacja czy system pomocy społecznej. Potrzeba modernizacji tych instytucji, zwiększenia ich prestiżu, wzrostu płac dla ich pracowników.

Ponadto jesteśmy odpowiedzialni i nie mówimy, jak większość partii, o wzroście wydatków i obniżce podatków. Jesteśmy za radykalnym zwiększeniem wydatków na poprawę funkcjonowania polskiego państwa. Na ten cel skądś trzeba wziąć pieniądze. Tymczasem program Rodzina 500+ w obecnej wersji nie działa tak, jak powinien. Czy faktycznie to dobry pomysł, by milionerzy dostawali dodatkowe pieniądze od państwa za posiadanie dzieci? Mam poważne wątpliwości. Wsparcie finansowe powinno dotyczyć najbiedniejszych gospodarstw domowych, natomiast powszechne powinny być usługi publiczne. Dlatego program rodzina 500+ mógłby zostać ograniczony, a powszechne powinny być na przykład wysokiej jakości posiłki w szkołach. To byłoby realne wsparcie dla dzieci. Z drugiej strony poprawa funkcjonowania administracji publicznej byłaby dobrą zmianą dla całego społeczeństwa.