Piloci Ryanaira grożą strajkiem jeszcze w wakacje

Najpierw referendum strajkowe przeprowadzili brytyjscy piloci, teraz głosowali ci z Irlandii, a za chwile będą działać ci z Hiszpanii. Wszystko wskazuje na to, że strajk Ryanair jest już raczej przesądzony. Chociaż przewoźnik nie zgadza się z argumentami dotyczącymi podwyżek i twierdzi, że za taką formą protestu tak naprawdę opowiada się mniejszość pilotów.

Przy frekwencji na poziomie 72 proc., w Wielkiej Brytanii za strajkiem w referendum opowiedziała się zdecydowana większość pilotów (80 proc.). Jeszcze jednoznacznymi wynikami zakończyło się referendum pilotów Ryanair w Irlandii. Spośród członków IALPA (Irlandzkie Stowarzyszenie Pilotów Linii Lotniczych), aż 94 proc. proc. miało opowiedzieć się za przeprowadzeniem akcji protestacyjnej.

Tłumaczyli, że ich płace stoją w miejscu. Już rok temu apelowali o podwyżki, nawet o 20 proc. Tymczasem zdaniem lotniczych związkowców Ryanair miał zeszły rok zakończyć zyskiem w wysokości 1 mld euro. Przewoźnik do tej pory o przeprowadzeniu płacowych negocjacji z pracownikami nawet się nie zająknął. Dlatego strajk ma być już jedynym możliwym rozwiązaniem. 

Strajk Ryanair potrwa nawet 5 dni.

Akcja protestacyjna pilotów ma rozpocząć się jeszcze w wakacje: 22 sierpnia, od godz. 00:01 do 23 sierpnia, do godz. 23:59. I ma być kontynuowana 2 września, od godz. 00:01 do 4 września, do godz. 23:59.

Żeby do strajku nie doszło potrzebny jest do spełnienia jeden warunek – zgoda zarządu Ryanair na podwyżki dla pilotów wyrażona nie później niż dzisiaj, 12 sierpnia.

Przewoźnik nie chce strajku, woli rozmawiać.

Na automatyczną zgodę Ryanair na podwyżki dla pilotów na poziomie 20 proc. nie ma co liczyć. Tym samym strajk w sierpniu i wrześniu jest bardzo prawdopodobny. Przewoźnik jest zdziwiony taką postawą swoich pilotów i chcąc ich odżegnać od przeprowadzenia akcji protestacyjnej proponuje dalsze rozmowy. 

Przy okazji jednak zarząd firmy wyraża rozczarowanie takim a nie innymi wynikami poszczególnych referendów. Przedstawiciele przewoźnika uważają, że związkowcy mieli już wcześniej straszyć zarząd firmy tym, że w sierpniu udaremnią plany podróżne wielu klientom

Ryanair ostrzega: mamy za dużo pilotów, będą zwolnienia.

Apele związkowców o podwyżkę płac, ale również o poziom emerytur i zasiłków rodzicielskich zbiegły się w czasie z niepokojącym komunikatem firmy na temat przerostu zatrudnienia. Obecnie Ryanair zatrudnia w sumie ok. 16 tys. ludzi, w tym 500 pilotów i 400 członków załogi.

Dyrektor generalny Ryanair Michael O’Leary uważa, że takiego poziomu zatrudnienia nie da się już dłużej utrzymać i trzeba przygotowywać się na cięcia. Ile osób może stracić pracę? Mówi się, że od 600 do nawet 900. Na początek zwolnień mogą oczekiwać ci zatrudnieni w bazie Ryanair w portugalskim Faro. Przewoźnik ją likwiduje, co oznacza koniec pracy dla zatrudnionych tam ok. 120 osób.

Wszystko przez ciężkie czasy dla lotnictwa.

Dla Ryanaira największym wyzwaniem (nie tylko logistycznym, ale głównie finansowym) w najbliższym czasie jest brexit.

Rozwód z UE może mieć dość szkodliwy wpływ, szczególnie na nasze bazy w Wielkiej Brytanii i na niektóre z naszych irlandzkich baz, które są w dużym stopniu uzależnione od ludzi podróżujących między Irlandią a Wielką Brytanią – przekonuje Michael O’Leary, dyrektor generalny linii lotniczych Ryanair.

Przypomnijmy jeszcze o jednej niemiłej niespodziance, która wielkimi krokami zbliża się do linii lotniczych i która z pewnością wpłynie na ich kondycję finansową. Coraz głośniej wszak mówi się w Europie na temat opodatkowania paliwa lotniczego, podobnie jak benzyny.

Dyskusje na razie prowadzone są w poszczególnych krajach (Francja, Niemcy) ale coraz głośniej słychać głosy, że takie rozwiązanie należałoby wprowadzić na terenie całej UE.