Strajk górników właśnie się zaczął. Pracownicy trzech kopalń nie wyjechali na górę

Część górników z kopalni „Pokój”, „Wujek” i „Halemba” została po swojej szychcie na dole. To może oznaczać tylko jedno: właśnie rozpoczął się strajk górników. Najbliższe godziny i dni pokażą, jaką skalę osiągnie akcja protestacyjna.

Jak dowiedział się Bizblog, część załóg czterech kopalń rozpoczęła strajk. Górnicy po zakończeniu swojej zmiany zostali na dole. Z informacji przekazanych przed reprezentantów Polskiej Grupy Górniczej wynika, że w sumie na powierzchnię nie wyjechało 65 górników. Najwięcej – 49 z kopalni „Halemba”, 13 z KWK „Pokój” oraz trzech z kopalni „Wujek”.  

Bizblog.pl poleca

O północy z niedzieli na poniedziałek minęło ultimatum, które związkowcy przedstawili premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Zażądali podjęcia konkretnych rozmów o przyszłości polskiego sektora wydobywczego.

Strajk górników odpowiedzią na milczenie rządu

Należy uczciwie przyznać, że można było tego się spodziewać. Przecież strajk górników stawał się coraz bardziej realnym scenariuszem w parunastu ostatnich dniach. Zresztą związkowcy wcale nie ukrywali, co się stanie, jak premier Mateusz Morawiecki nie skorzysta z ich zaproszenia i w Katowicach przy jednym stole jednak z nimi nie zasiądzie.

O tym, jak poważna jest sytuacja na Śląsku, świadczy także ostatnia decyzja Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność” w Katowicach. Związkowcy zwrócili się do Krajowych Sekretariatów NSZZ „Solidarność” zrzeszających pracowników zatrudnionych w zagrożonych branżach, a także do wszystkich pozostałych central związkowych o zawiązywanie Komitetów Protestacyjno-Strajkowych i wspólne działania w skali całego kraju. 

Górnicy i energetycy mają prawo czuć, że są zwodzeni na manowce

– zaznaczał w rozmowie z Bizblog.pl Jarosław Grzesik, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki.

Strategia dla górnictwa pilnie poszukiwana

Trudno też nie odnosić wrażenia, że rząd w sprawie przyszłości górnictwa w Polsce, w dobie Nowego Zielonego Ładu UE, działa trochę po omacku. Od tygodni wiadomo, że na stole jest plan likwidacji najmniej rentownych kopalni. Nie jest jednak jasne, że na razie przynajmniej w gabinecie Mateusza Morawieckiego nie ma tego jednego odważnego, kto taki plan w Katowicach pokaże. 

Z kolei trzeci w tym roku rządowy pełnomocnik ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa Artur Soboń na razie obiecuje, że „żaden pracownik dzisiaj Polskiej Grupy Górniczej czy innej spółki węglowej nie zostanie bez wsparcia ze strony państwa”. Może to okazać się jednak wyjątkowo trudnym zadaniem. Związkowcy mają bowiem wyliczenia ekonomistów, wedle których tylko w przypadku likwidacji Polskiej Grupy Górniczej na odtworzenie miejsc pracy potrzeba będzie setek miliardów złotych.