StethoMe z Poznania to rewolucja w czasach zarazy. Nic dziwnego, że Kulczyk sypnął milionami

StethoMe to poznańska firma, która opracowała system, składający się z elektronicznego stetoskopu, aplikacji i warstwy analitycznej, który może odesłać tradycyjne stetoskopy do lamusa. Startup pozyskał 2,5 mln dol. (9,4 mln zł) finansowania.

Jak wygląda badanie z użyciem e-stetoskopu? Pacjent przykłada urządzenie do klatki piersiowej, a aplikacja mobilna kieruje jego poczynaniami i sprawdza czy stetoskop jest poprawnie umiejscowiony.

Po badaniu pacjent dostaje wynik, przepuszczony przez algorytmy uczenia maszynowego w poszukiwaniu nieprawidłowości w układzie oddechowym. Takie badanie wraz z nagranym dźwiękiem można wysłać do lekarza i odbyć wizytę online za pośrednictwem telemedycyny.

O 29 proc. bardziej dokładny niż ucho specjalisty

Badania pokazały, że system poznańskiej firmy jest lepszy niż pulmonolodzy w wykrywaniu i klasyfikowaniu nieprawidłowych dźwięków, pojawiających się w przebiegu infekcji, zapalenia płuc czy astmy.

Badanie osłuchowe jest bardzo indywidualne i zależy od słuchu lekarza oraz jego doświadczenia. StethoMe słyszy więcej, niż ludzkie ucho potrafi wychwycić, a sztuczna inteligencja klasyfikuje dźwięk do odpowiedniej grupy

– mówi Karolina Mika z StethoMe.

Bizblog.pl poleca

Startup został stworzony dla pacjenta i umożliwia dokonanie samodzielnego badania, którym później można podzielić się ze specjalistą. Dorośli mogą w ten sposób monitorować zdrowie dzieci bez konieczności umawiania się na wizytę w przychodni.

StethoMe idealnie sprawdza się w walce z koronawirusem.

Polskie urządzenie okazało się szczególnie przydatne w okresie walki z pandemią, kiedy lekarze musieli szczególnie dbać o własne zdrowie i zachowywać bezpieczny dystans. StethoMe nie wymaga od lekarza zdejmowania kombinezonu, który jest przeszkodą przy osłuchiwaniu pacjenta z użyciem standardowego stetoskopu.

Aby móc poprawnie wykonać takie badanie personel medyczny, musiałby przebić lub ściągnąć kombinezon ochronny, co niesie dla niego poważne ryzyko zakażenia. W tym momencie zazwyczaj po prostu nie wykonuje się takiego badania, co w przypadku Covid-19 jest dość kluczowe, bo w końcu to choroba płuc.

– wyjaśnia Mika.

StethoMe umożliwia bezprzewodowe osłuchiwanie pacjentów. Urządzenie może przesyłać dźwięk bezpośrednio do smartfona, który z kolei przesyła go dalej do słuchawek w uszach lekarza. Dzięki temu lekarz może przeprowadzić badanie bez naruszenia reżimu sanitarnego

Badanie można również zlecić personelowi, który przebywa w tak zwanej strefie brudnej w szpitalu zakaźnym. Dźwięk jest nagrywany i może być odtworzony na komputerze w dowolnym miejscu, czasie przez dowolnego lekarza

– dodaje Mika.

Dodatkowo na platformie dla lekarza, doktor otrzymuje wstępną analizę wyników i nieprawidłowości.

Na koniec to wiedza i doświadczenie lekarza decyduje o finalnej diagnozie i odpowiednim leczeniu pacjenta.

– podkreśla przedstawicielka startupu.

Nowe możliwości dla telemedycyny.

Startup już teraz pracuje z kilkoma firmami specjalizującymi się w telemedycynie. W Polsce z platformą Mediguard, Telemedicio czy Domowy Pediatra, w Hiszpanii z HomeDoctor, a we Francji z MaQustionMedicale.

StethoMe prowadzi również pilotaż z PZU, a z elektronicznych stetoskopów korzystają lekarze w Szpitalu Zakaźnym w Poznaniu czy Sant Joan de Déu Barcelona Children’s Hospital.

Cieszy, że rozwiązanie zdobyło przychylność szpitali i lekarzy, bo w końcu to oni są niezbędni w odpowiednim leczeniu chorego. Na ten moment działamy w modelu B2B (centra medyczne, szpitale, ubezpieczyciele), aby zapewnić ciągłość ścieżki klientowi, ale mamy nadzieję, że już niedługo będziemy mogli zaoferować nasze rozwiązanie każdemu indywidualnemu klientowi.

– wyjaśnia Mika.
Zespół StethoMe.

2,5 mln dolarów, m.in. od Kulczyka.

Pieniądze wyłożył brytyjski fundusz Sebastiana Kulczyka Manta Ray oraz polsko-izraelski TDJ Pitango Ventures. Do grona inwestorów dołączyli RST Ventures For Earth i Movens VC oraz prywatny inwestor z Hongkongu.

Inwestycja RST Ventures For Earth w StethoMe idealnie wpisuje się w ideę ethical tech, którą nasz fundusz realizuje. Wspieramy projekty technologiczne, które jednocześnie istotnie przyczyniają się do poprawy jakości życia ludzi i poprawy stanu środowiska naturalnego.

– mówi Piotr Kłodnicki, partner zarządzający RST Ventures For Earth:

Pieniądze zostaną przekazane na dalszą ekspansję na rynku europejskim.