Polski startup ma nowe narzędzie do planowania podróży. Pozwoli zaoszczędzić na hotelach i lotach

Jeśli pracownik weźmie tańszy hotel, zamiast droższego, to część z zaoszczędzonych środków trafi na jego konto. Tak ma działać startup Stery, który jest wspierany przez popularny serwis eSky.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o tym biznesie, byłem przekonany, że nie może być gorszego czasu na start. Przed pandemią branża turystyczna notowała stabilne wzrosty, ale koronawirus przedefiniował to, w jaki sposób podróżujemy. Ale może w tym szaleństwie jest metoda? Może dzięki temu firma startuje właśnie teraz, będzie przystosowana do nowej normalności?

Bizblog.pl poleca

Jeżeli zakładalibyśmy agencję podróży, to byłby zdecydowanie zły moment na taki ruch. Stery jednak będzie platformą, która ma m.in. odpowiadać na potrzeby klientów, które powstały właśnie przez pandemię koronawirusa

– mówi Bartek Szafranow, szef startupu Stery.

Podróże skrojone pod pandemię

Stery ma być platformą do organizacji podróży służbowych, która wszechstronnie ogarnie potrzeby pracowników: od obostrzeń w różnych krajach i ognisk zachorowań czy lockdownów, po tradycyjne bookowanie hoteli czy środków transportu.

Stery trafia na bardzo konkurencyjny rynek, który od lat zasiedlają ogólnoświatowi gracze, jak np. Egencia, która również oferuje „360 stopni wokół służbowego podróżowania”. Zdarzało mi się wielokrotnie korzystać z właśnie z tej platformy i nie mogę niestety nazwać tego przyjemnym procesem. Widziałem podobne mechanizmy nakłaniające do szybkiego kupna biletu jak na Booking.com czy nieprecyzyjne informacje o polityce zwrotów. Dodatkowo sama aplikacja woła o pomstę do nieba pod kątem UX-u.

Chcemy, aby platforma była „lekka” i przyjemna w odbiorze dla podróżującego, co znacząco przełoży się na adopcję Stery w firmach

– przekonuje Szafranow.

Zarządzaną przez niego firmę wyróżniać ma również moduł incentywizacji. Aby dobrze go zrozumieć, trzeba jednak cofnąć się o krok i wytłumaczyć korporacyjną politykę podróży. Określa ona kto, gdzie i za ile może podróżować. Pracownicy mają więc pewną, górną granicę, której nie powinni przekraczać. Jednak z ich punktu widzenia najlepiej wziąć najbardziej komfortową opcję – bliską maksimum. Jak Stery chce to zmienić?

Według badań ostatnią składową podróży służbowych, która brana jest pod uwagę przez pracowników, jest cena

– mówi szef startupu.

„Chcemy, aby pracownicy przy wyborze połączenia oraz hotelu w wyszukiwarce widzieli wypozycjonowane propozycje podróży, które będą poniżej ich polityki podróży. Czyli będą to dłuższe lub klasowo gorsze loty, lub hotele bardziej oddalone od centrum miasta. Kwota, która zostanie zaoszczędzona, będzie w całości lub części zwracana pracownikowi” – wyjaśnia.

A więc jeśli zamiast czterogwiazdkowego hotelu pracownik weźmie trzy gwiazdki, to część z zaoszczędzonych pieniędzy trafi na jego konto w formie cashbacku lub benefitów jak bony do Amazona czy Ubera. Tu Stery zostawia swoim klientom pełną elastyczność.

Bartek Szafranow (CEO Stery) i Paweł Seweryn (CEO Daftcode)

Za Stery odpowiada Daftcode

Daftcode to swoista fabryka startupów, która nowe pomysły buduje razem ze swoimi przedsiębiorczymi pracownikami. W portfolio ma już kilkanaście spółek technologicznych stworzonych w modelu venture building, m.in. Skriware czy Cateringoo,

Szafranow podkreśla, że współpraca z Daftcode dała mu dostęp do sieci kontaktów, co później przełożyło się na partnerstwo z Grupą eSky, która dziś dostarcza nie tylko bazę transportową i hotelową Stery.

Grupa eSky jest naszym partnerem strategicznym. To nasz doświadczony mentor, który pomaga nam nie popełnić błędów i skutecznie minimalizować ryzyka, które kryją się w tym trudnym sektorze

– wyjaśnia Szafranow.

Network Daftcode pozwolił też na przyciągnięcie inwestora. W Stery zainwestował fundusz Edtech Hub, który już od dekady wspiera startupy, korzystając ze środków unijnych. Kwota inwestycji opiewa na 1 mln zł.

Dlaczego „Stery”?

Zainteresowała mnie również nazwa nowego przedsięwzięcia, o którą zapytałem Szafranowa. Zwykle firmy z sektora nie odbiegają od utartego wzorca z „trip” lub „travel” w nazwie.

„Przy takim zagęszczeniu rynku chcieliśmy wyróżniać się na tle konkurencji. „Stery”, jak np. stery na statku dla polskiego użytkownika kojarzą się z podróżami, lecz nie bezpośrednio. Dla obcojęzycznego odbiorcy natomiast jest to krótka, łatwa do zapamiętania i wymówienia nazwa, bez żadnych konotacji, co pozwala nam zupełnie od początku tworzyć skojarzenia związane z naszą marką” – wyjaśnia Szafranow.