Niespodzianka klimatyczna level hard. W 2019 roku przestała rosnąć światowa emisja CO2

Najnowsze dane Międzynarodowej Agencji Energetycznej wprawiły wielu specjalistów w osłupienie. Cały świat wszak spodziewał się, że ubiegły rok minie znowu pod znakiem rosnących emisji CO2. Tymczasem okazało się, że ilość dostarczanego przez człowieka do atmosfery ziemskiej dwutlenku węgla w poprzednich 12 miesiącach jakimś cudem nie urosła.

Poziom wód w oceanach i morzach systematycznie rośnie, kolejne czapy lodowe znikają, a lodowce kurczą się w zastraszającym tempie. Do tego pod 20 st. C w lutym i śnieg tylko w telewizji. Jak ktoś naprawdę chce sobie popsuć humor, to dzisiaj wystarczy, że pomyśli o klimacie. Skwaszona mina w szybkim tempie – gwarantowana. 

Tym bardziej można przecierać oczy ze zdumienia po lekturze najnowszych danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Okazuje się bowiem, że wbrew powszechnym oczekiwaniom w ubiegłym roku światowa emisja dwutlenku węgla związana z energią przestała nagle rosnąć. Stało się tak po dwóch latach jednoznacznych wzrostów. 

Świat musi teraz ciężko pracować, aby rok 2019 został zapamiętany jako ostateczny szczyt globalnej emisji, a nie tylko kolejna pauza wzrostu – przekonuje dr Fatih Birol, dyrektor wykonawczy MAE.

– przekonuje dr Fatih Birol, dyrektor wykonawczy MAE.

Spadek emisji CO2, czyli mniejsze znaczenie węgla

Wg MAE za tymi zaskakującymi wynikami wskazującymi, że w 2019 r. światowa emisja dwutlenku węgla pozostała na niezmienionym poziomie 33 Gt, stoi w pierwszej kolejności spadek emisji z produkcji energii elektrycznej w gospodarkach rozwiniętych. To zaś było możliwe przede wszystkim dzięki coraz większej roli odnawialnych źródeł energii, przestawianiu się z energii pozyskiwanej z węgla na tę z gazu ziemnego i większemu udziałowi energii jądrowej.

Trend polegający na wyganianiu węgla skąd tylko się da, zaczął przynosić efekty. Produkcja energii elektrycznej w elektrowniach węglowych w rozwiniętych gospodarkach spadła w tym czasie o blisko 15 proc. Fatih Birol przekonuje, że to pokazuje, że wyzwaniom klimatycznym jednak można sprostać. I to jeszcze w najbliższej dekadzie. Trzeba tylko podejmować coraz to odważniejsze decyzje. 

Największa redukcja emisji CO2 – w USA

Dane MAE wskazują też, że w minionym roku największy spadek emisji w skali kraju – 140 mln ton – odnotowano w Stanach Zjednoczonych (o 2,9 proc.). O 160 mln ton (5 proc.) emisję CO2 z kolei zredukowała cała Unia Europejska. W porównaniu ze szczytowym pod tym względem wartościami z 2000 r. chodzi o prawie 1 Gt CO2 w atmosferze mniej. Co ciekawe: po raz pierwszy w historii gaz ziemny wytwarzał więcej energii elektrycznej niż węgiel. Z kolei energia z wiatru już prawie dogoniła tę węglową. 

Najszybszym tempem spadku emisji CO2 od 2009 może zaś poszczycić się Japonia, która 2019 r. zamknęła wynikiem o 45 mln ton (4 proc.) dwutlenku węgla mniej niż rok wcześniej. Zdaniem przedstawicieli MAE spadki emisji CO2 w gospodarkach rozwiniętych wróciły do poziomów jeszcze z lat 80. ubiegłego wieku. Wtedy jednak zapotrzebowanie na energię elektryczną było o 1/3 niższe niż teraz. 

Tak naprawdę globalny spadek emisji CO2 możliwy był wyłącznie dzięki danym z gospodarek rozwiniętych. W innych bowiem regionach produkcja dwutlenku węgla nawet na moment nie zwolniła. Najlepszym tego przykładem są państwa azjatyckie, w których nadal rosła produkcja energii elektrycznej z węgla. Stamtąd pochodziło aż 80 proc. wzrostu emisji dwutlenku węgla z innych regionów świata, szacowanego w sumie na ok. 400 mln ton w ciągu całego 2019 r.