Polskie miasta rządzą Facebooku, ale Twittera omijają, jak mogą

Sieć Obywatelska Watchdog Polska, przy pomocy serwisu sprawdzamyjakjest.pl, przeanalizowała, jak urzędy samorządowe traktują social media. Pod lupę wzięli gminy z czterech województw z dolnośląskiego, kujawsko-pomorskiego, lubelskiego i lubuskiego.

Watchdog zapytał 381 gmin m.in. o to, czy posiadają własny fanpage, kto go administruje, czy zastosowano jakiś regulamin wewnętrzny i czy na miejskiej stronie blokowani mogą być inni użytkownicy.

Na Facebooku trzeba być

Okazało się, że fanpage urzędu miasta, czy gminy to całkiem powszechne zjawisko. Na taką obecność na Facebooku zdecydowało się 75 proc. analizowanych jednostek samorządu terytorialnego (288 spośród 381). Jednak bardzo różnie bywa z jego administracją. Jedynie 3 proc. przeanalizowanych gmin, prowadzących profil na Facebooku posiadało regulamin dyskusji.

Zdecydowana większość przepytanych na tę okoliczność gmin (203) nie decyduje się na blokowanie poszczególnych użytkowników na Facebooku. Część (26) zablokowało od 1 do 4 użytkowników. Pozostałe 7 proc. to już większe liczby zablokowanych użytkowników. Jak informuje serwis samorzad.pap.pl, rekordzistami są tu: Bydgoszcz (105 zablokowanych), Świdnik (53), Inowrocław (50), Witnica (36) i Wrocław (34). 

Na Twitterze już niekoniecznie

O ile urzędowy fanpage już nikogo nie dziwi, to obecność samorządów na Twitterze już taka oczywista nie jest. Wśród przeanalizowanych gmin tylko 29 z nich (7 proc.) komunikuje się ze światem zewnętrznym za pomocą słownych ćwierknięć. W przypadku większych miast przynosi to oczekiwany skutek. Np. profil Gdyni na Twitterze obserwuje 14,7 tys. użytkowników, a profil Wrocławia śledzi 77 tys. podmiotów. 

W niektórych przypadkach obecność danej gminy na Twitterze to raczej ponury żart. Nie brakuje gmin, które ostatniego posta opublikowały kilka miesięcy temu. Rekordziści ostatni raz ćwierkali w grudniu 2017 r. W jednym przypadku po założeniu konta nie wysłano żadnego posta. W innym gminne konto obserwuje zaledwie jeden podmiot.

Ciągle sporo przypadku

Z analizy wynika, że chociaż polskie miasta wolą zdecydowanie bardziej Facebooka od Twittera, to bywa, że obecność na tym pierwszym serwisie traktują ciut po macoszemu. Fanpage traktowany jest jak tablica ogłoszeń, kanał informacyjny, a nie jako możliwość internetowej weryfikacji poglądów mieszkańców na daną sprawę.

W prawie co trzeciej przebadanej pod tym kątem gminie osoby odpowiedzialne za prowadzenie gminnego fanpage’a zajmują stanowiska administracyjne lub są po prostu informatykami. Tylko co czwarta owo zadanie traktuje na tyle poważnie, że ceduje je na osoby zajmujące stanowiska kierownicze. Bywa też, że konto na Facebooku danej gminy prowadzone jest przez firmę zewnętrzną.