Polski Alarm Smogowy podpowiada premierowi, jak zadbać o czyste powietrze

Na biurko premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra ds. klimatu trafiło obszerne opracowanie Polskiego Alarmu Smogowego. Zawarto tam szereg propozycji rozwiązań, dzięki którym smog nad Wisłą ma, a tak bardzo nie dawać się we znaki.

Niby są wojewódzkie uchwały antysmogowe, niby kolejne miasta wprowadzają zakaz dla „kopciuchów”, a Kraków wygonił w ogóle węgiel – na co coraz więcej miast patrzy z podziwem i zazdrością. Niby strażnicy gminni mogą już karać mandatem za smog. Tylko co z tego, skoro wystarczy, że słupki rtęci na termometrach opadają w okolicach zera lub ciut niżej, a już na południu Polski normy smogowe są przekraczane o kilkaset procent. A może jest tak, że po przyjęciu przepisów gremialnie uznaliśmy, że tych regulacji smog wystraszy się automatycznie i raz na zawsze pożegna kraj nad Wisłą?

Pomocną dłoni rządowi w walce o czyste powietrze właśnie postanowił podać Polski Alarm Smogowy, który przedstawił raport pt. „Program PAS dla czystego powierza w Polsce”. Przesłano go już do premiera i ministra ds. klimatu. Andrzej Guła, szef PAS, przekonuje, że nowy rok jest dobrym pretekstem do zupełnie nowego otwarcia na walkę o czyste powietrze. 

Trzeba uprościć procedury – apeluje. 

Smog w Polsce, czyli bez koła ratunkowego nie da rady

W propozycji PAS nie ma ani grama politykierstwa. Są za to solidne pokłady pragmatyzmu. O tym, że walkę ze smogiem po prostu przegrywamy, nie świadczą tylko doniesienia z kolejnych miast, gdzie normy przekraczane są o kilkaset procent. Przecież sztandarowy w tym względzie program rządowy „Czyste Powietrze” zrealizowany jest do tej pory zaledwie w 2 proc. Od co najmniej roku Bank Światowy i Komisja Europejska przekonują nas, że ta inicjatywa będzie miała tylko wtedy sens, jak rocznie będzie podpisywanych co najmniej 400 tys. umów na wymianę pieców. W odpowiedzi słyszymy zapowiedzi, że w tej sprawie „trwają rozmowy”, ale pod względem poprawy jakości powietrza nie dzieje się kompletnie nic. 

Nie inaczej jests z inicjatywą „StopSmog” – finansującą wymianę bądź likwidację źródeł ciepła i termomodernizację w budynkach mieszkalnych jednorodzinnych osób ubogich energetycznie. Z takiej opcji skorzystało jedynie 5 (słownie: pięć) gmin w całym kraju. Podobnie sprawa też się ma z zapowiadanymi strefami czystego transportu w polskich miastach. Chociaż Kraków znowu wyszedł tutaj z inicjatywą, to nie ma na razie mowy o wprowadzeniu takiego mechanizmu do wszystkich miast w Polsce. Eksperci uważają, że w tym względzie najpierw trzeba zadbać o stosowne regulacje zabraniające sprowadzania do kraju najgorszych technicznie aut a potem dopiero zastanawiać się kogo i na jakich zasadach wpuszczać do centrów.

Główna przyczyna smogu ciągle ta sama

PAS w swoim raporcie przekonuje, że nadal główną przyczyną pojawiania się u nas smogu jest „emisja zanieczyszczeń pochodząca z indywidualnego ogrzewania budynków węglem i drewnem”. W przypadku pyłu PM 2,5 spalanie paliwami stałymi stanowi źródło emisji w 47 proc. (dane za 2017 r.). Na dalszych miejscach jest przemysł (21 proc.) i transport drogowy (10 proc.). Z kolei w przypadku benzo[a]pirenu paleniska w gospodarstwach domowych odpowiadają za 78,5 proc. emisji. Potem tak samo: przemysł (16,5 proc.) oraz transport drogowy (1,7 proc.).

Źródła ogrzewania jak samochody: do przeglądu

Nic dziennego więc, że PAS proponuje, żeby źródła ogrzewania, tak jak samochody, podlegały obowiązkowej rejestracji i okresowym przeglądom.

Konieczne są działania, które doprowadzą do przestrzegania przez właściciel nieruchomości obowiązku corocznego przeglądu urządzeń grzewczych wraz z czyszczeniem kominów. Mimo, iż taki obowiązek nakłada prawo budowlane (artykuł 62) to większość właścicieli domów jednorodzinnych nie stosuje się do niego. W kontrolę tych przepisów powinien zostać zaangażowany nadzór budowlany, który do tej pory przymykał oczy na brak obowiązkowych przeglądów, czego efektem jest duża liczba pożarów i przypadki zaczadzeń – czytamy w raporcie.

Wprowadzenie takiej zasady, zdaniem autorów raportu, umożliwiłoby również skuteczną kontrolę zapisów poszczególnych uchwał antysmogowych. Dzięki temu też same gminy mogłyby efektywniej inwentaryzować własne źródła energii.

Kontrola najwyższą formą zaufania

Czy się to komuś podoba, czy nie, ale nawet najlepsze regulacje nie będą efektywne, o ile nie będzie prowadzona na odpowiednim poziomie kontrola. Tymczasem w aż 80 proc. polskich gmin nie funkcjonuje ani straż miejska ani gminna. 

Postulujemy aby Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej pomógł gminom w tworzeniu straży, uruchamiając dofinansowanie do zakupu sprzętu, szkoleń, badania próbek popiołu, itp. – proponuje Polski Alarm Smogowy.

Program „Czyste Powietrze” – do zmiany

Zdaniem PAS bezwzględnie do zmiany jest program „Czyste Powietrze”. Autorzy przesłanego na ręce premiera Morawieckiego raportu chcą uproszczenia wniosków aplikacyjnych i włączenie w dystrybucje środków banków komercyjnych i samorządów terytorialnych. Zwracają również uwagę, że przy obecnych zapisach programu korzystanie z pożyczek przez osoby ubogie jest praktycznie wykluczone. Wszak zarówno dotacja jak i pożyczka mają charakter refundacyjny – najpierw ktoś musi mieć pieniądze, żeby potem starać się o ich zwrot.

PAS apeluje przy okazji do rządu o zdecydowanie skuteczniejszą, prowadzoną na terenie całego kraju akcję informacyjną. Obecnie przecież tylko 9 proc. respondentów na pytanie o programy wspierające wymianę kotłów oraz termomodernizację w odpowiedzi wskazuje na „Czyste Powietrze”. 

Ostrzejsze wymagania dla samego węgla

PAS nie zostawia suchej nikt na przyjętych przez rząd w 2018 r. normach dotyczących węgla. Dzięki temu w polskich piecach można znaleźć węgiel o zawartości wilgoci na poziomie 20 proc., popiołu w granicach 12 proc., czy siarki – 1,7 proc. Co więcej w rządowym rozporządzeniu nie ma ani słowa o pellecie drzewnym, coraz popularniejszym źródle energii, które jednak często zawiera odpady. Dochodzi przez to wszystko do absurdalnych sytuacji, w których nie można osiągnąć norm emisji nawet po wymianie pieca w ramach programu „Czyste Powietrze”. 

Postulujemy zmianę rozporządzenia w sprawie norm jakości węgla i wprowadzenie ostrzejszych wymagań dla węgla, w tym ekogroszku. Oraz o jak najszybsze wprowadzenie obligatoryjnych norm na pellet drzewny – czytamy w raporcie PAS.

Transport też musi dostać kaganiec

Przy tej okazji Polski Alarm Smogowy postanowił zaakcentować jeszcze jedną istotną, chociaż chętnie pomijaną kwestię, jeżeli chodzi o smog. Swoje za uszami ma bowiem transport drogowy. Zwłaszcza jak sobie uzmysłowimy, że po polskich drogach najwięcej jeździ aut co najmniej 12-letnich, najczęściej w naprawdę kiepskim stanie technicznym. Do tego dochodzi jeszcze natężenie ruchu. Kiedy w Wiedniu, czy Berlinie na 1000 mieszkańców przypada do 350 aut, to w niektórych polskich miastach już teraz samochodów jest nawet dwa razy więcej. 

Dlatego PAS proponuje, żeby miasta mogłyby ogłosić, że po okresie przejściowym na wybrane obszary miasta nie będą mogły wjechać np. auta z silnikiem diesla, nie spełniające przynajmniej normy Euro 4. Z kolei strefy czystego transportu powinni mieć prawo zakładać u siebie miasta z liczbą mieszkańców poniżej 100 tys. – co żywo interesuje miejscowości turystyczno-wypoczynkowe czy kurorty. 

Niech pomogą nam w tym regulacje podatkowe

Jak z jednej strony zniechęcać do zakupu starych samochodów sprowadzanych z zagranicy, szczególnie starych diesli, a z drugiej skłaniać do wybierania jak najnowszych, które emitują mniej zanieczyszczeń? Zdaniem autorów raportu PAS najlepiej poprzez stosowne regulacje podatkowe. Akcyza nie powinna zależeć tylko i wyłącznie od pojemności silnika – jak ma to miejsce teraz – ale także powinna być uzależniona od wieku samochodu, poziomu emisji spalin (norma Euro) oraz rodzaju wykorzystywanego paliwa.

W takim rozwiązaniu nie ma nic ani dziwnego ani rewolucyjnego. Tak jest m.in. w Austrii, Belgii, Chorwacji, Cyprze, Finlandii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Irlandii Malcie, Portugalii, Rumunii, Słowenii, oraz na Łotwie i na Węgrzech.

A co z samym stanem technicznym aut na polskich drogach? Przecież w ubiegłym roku z tego powodu policja w czasie wyrywkowych kontroli zatrzymała blisko 8 tys. dowodów rejestracyjnych. Tylko w grudniu stróże prawa z Warszawy zatrzymali dowód rejestracyjny co piątemu kontrolowanemu z tego przyczyny. W odpowiedzi PAS domaga się zaostrzenia zbyt liberalnych obecnie norm, jakie trzeba spełnić by pozytywnie przejść obowiązkowe badanie diagnostyczne samochodu w zakresie jakości spalin. 

Wyniki z badań jakości spalin powinny być rejestrowane i ewidencjonowane. Należy również wprowadzić przepisy, dzięki którym mechanicy nie będą już mieli prawa legalnie usuwać filtrów DPF czy innych elementów oczyszczania spalin – czytamy w raporcie Polskiego Alarmu Smogowego.