Śląsk staje się polską Lombardią. Rząd może być zmuszony dokręcić Ślązakom śrubę

Na dniach ma zapaść decyzja, czy dalsze odmrażanie gospodarki będzie prowadzone w całym kraju, czy może z wyłączaniem Śląska. Górnicze ognisko zachorowań zaczyna coraz bardziej zagrażać całemu województwu.

Niestety, w marcu nikt nie słuchał nawoływań, by wśród górników jak najszybciej organizować obowiązkowe testy na COVID-19. Nic nie dawały argumenty, że to jedna z najliczniejszych w Polsce branż, w dodatku pracująca w dosyć charakterystycznych warunkach, które wspomagają transmisje koronawirusa.

Bizblog.pl poleca

Rząd nic sobie z tego nie robił, tylko zasłaniał się opinią Głównego Instytutu Górnictwa, który przekonywał wbrew logice, że „warunki dołowe, czyli temperatura i przewietrzanie wszystkich wyrobisk sprawiają, że to środowisko nie pozwala na przenoszenie się wirusa i w związku z tym załogi zjeżdżające na dół są bezpieczne”. 

I chociaż sytuacja epidemiologiczna górników przez moment wydawała się na drugim planie, za rozmowami o cięciach w wydobyciu węgla i pensjach pracowników Polskiej Grupy Górniczej, to teraz jest zupełnie inaczej.

Pierwszych ok. tysiąc testów górników ze Śląska trafiło do poznańskiego laboratorium w zeszły czwartek. Odsetek zarażonych COVID-19 okazał się nieco wysoki: 10 proc. W weekend wykonano kolejnych kilka tysięcy testów na obecność koronawirusa.

Ich wyniki będę decydujące nie tylko dla poszczególnych kopalń, które stoją przed realną groźbą wstrzymania prac. Nie tylko dla przyszłości PGG, która tak naprawdę ratuje się, jak może przed utratą płynności finansowej. Jak się okazuje – także dla całego regionu.

Odmrażanie gospodarki dwóch prędkości. Bo górnicy chorzy

Łukasz Szumowski, minister zdrowia, twierdzi, że gdyby nie ostatnie zachorowania na Śląsku, to „w Polsce mielibyśmy tendencję spadkową”.

Można powiedzieć, że gdzieś jest światełko w tunelu, ale musimy bardzo szybko i sprawnie działać na Śląsku, żeby ogniska te nie stały się źródłem zakażeń poziomych

– przekonuje minister zdrowia

Śląskie od co najmniej kilku dni przewodzi wojewódzkiej stawce pod względem liczby zakażonych koronawirlsem. Początkowo na topie było mazowieckie, dolnośląskie, łódzkie i małopolskie. Ale śląskie wszystkich zostawiło daleko w tyle. Dzisiaj jest tutaj 3566 potwierdzonych przypadków COVID-19. Na drugiej szali jest województwo lubuskie, gdzie wczoraj nie odnotowano ani jednego przypadku, a łącznie – od początku pandemii- tylko 92 przypadki. Na Śląsku więcej nowych zakażonych jest każdego dnia. 

Rząd zamknie śląskie, czyli polską Lombardię?

Rząd Mateusza Morawieckiego dwoi się i troi, żeby na Śląsku opanować coraz to nowe ogniska zachorowań. Dlatego – decyzją Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa – kierowani są tutaj inspektorzy sanitarni z całej Polski. Z kolei wojewoda śląski Jarosław Wieczorek, w uzgodnieniu m.in. z Ministerstwem Zdrowia, podjął decyzję o przetestowaniu wszystkich pracowników tych kopalń, w których do tej pory odnotowano najwięcej chorych. 

Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności”, w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” przekonuje, że jedynym wyjściem z sytuacji jest jeszcze większa liczba testów i laboratoriów. Bo inaczej może być źle.

Bez wdrożenia skutecznej diagnostyki w regionie Śląsk może stać się „drugą Lombardią”, czyli włoskim regionem, gdzie swoje największe piętno odcisnęła pandemia koronawirusa

– uważa Dominik Kolorz.
Województwo śląskie pod względem zachorowań na COVID-19 wyraźnie wyróżnia się na tle reszty kraju.

Różna dynamika zachorowań w różnych województwach

Minister zdrowia Łukasz Szumowski, patrząc na sytuację na Śląsku, nie wyklucza, że dalsze odmrażanie gospodarki po pandemii koronawirusa będzie jednak dwóch prędkości. Zdaniem analityków firmy ExMetrix, którzy przewidywali szczyt zachorowań na COVID-19 w Polsce w okolicach 5 maja, tak naprawdę z dwoma prędkościami mamy już do czynienia. 

„Sytuacja jednak w poszczególnych województwach różni się wręcz dramatycznie. Obecnie w województwie śląskim wykrywa się więcej zakażeń niż w reszcie Polski. Co więcej – dynamika w tym województwie , jako jedynym, wzrasta. Trudność w opanowaniu tej sytuacji wynika między innymi ze specyfiki pracy w kopaniach głębinowych” – przekonują eksperci ExMetrix.

Uważają, że obecnie „ograniczanie dziennych przyrostów przebiega znacznie wolniej, niż wcześniej można było oczekiwać, a cały proces jest rozciągnięty w czasie”. 

W naszej opinii w województwie śląskim powinny zostać zastosowane odrębne obostrzenia i środki inne niż w pozostałych

– konkludują eksperci ExMetrix..
Dynamika zachorowań na COVID-19 w województwie śląskim zdecydowanie najwyższa.

Fryzjer w Katowicach czynny z opóźnieniem?

Bardzo możliwe, że decyzję, czy faktycznie odmrażać gospodarkę w dwóch prędkościach, rządzący podejmą na dniach, jak już znane będą wyniki wielu tysięcy testów na obecność COVID-19 z weekendu.

Niewykluczone więc, że przy wprowadzaniu trzeciego etapu odmrażania gospodarki (mógłby się rozpocząć już w najbliższy poniedziałek, 18 maja), który zakłada m.in. otwarcie salonów fryzjerskich i kosmetycznych okazję się, że będzie to dotyczyć wszystkich regionów Polski – oprócz województwa śląskiego. 

Trzeba jednak przy tej okazji pamiętać, że taka szczególna blokada epidemiologiczna województwa śląskiego miałaby z pewnością dramatyczne konsekwencje gospodarcze. Przede wszystkim dotyczy to PGG.

Zdaniem Tomasza Rogali, prezesa największej spółki górniczej w Europie, tylko pomoc z tarczy antykryzysowej może pomóc w uniknięciu utraty płynności finansowej. Ale nie wiadomo, na jak długo. Wizja wstrzymania prac przez COVID-19 w kolejnych kopalniach jest wszak całkiem realna.

Biorąc pod uwagę taki scenariusz, trzeba jednak tym poważniej przyjmować doniesienia mówiące o ustaleniu w rządzie wstępnej daty upadłości spółki na 20 lipca.