Krótki tryumf złotego. Wystarczyła dosłownie chwila nieuwagi i dolar poleciał na złamanie karku

Po chwilowym umocnieniu we wtorek kurs dolara spadł nagle do najniższego poziomu od bez mała dwóch lat, osiągając poziom 3,70 zł. Wyglądało to, jakby zielony się zagapił, upadł, a potem poderwał na równe nogi, bo szybko odrobił straty. W każdym razie nerwówka trwa nadal i nie bardzo wiadomo, jak rozwinie się sytuacja.

Już myślałem, że po lipcu, najsłabszym miesiącu dla dolara od dekady (!), oraz poniedziałkowej odważnej próbie odwrócenia niekorzystnego trendu, kiedy euro, a wraz nim złoty, zaczęły na moment tracić na wartości, przyszła w końcu zapowiada pod pewnego czasu korekta, ale nic z tego.

Dzisiaj przed południem byliśmy świadkami kolejnego osunięcia się zielonego.

Dolar najtańszy od 22 miesięcy

Dolar osiągnął (…) 3,70 zł i jest to jeden z najniższych poziomów od października 2018 roku

wskazuje Maciej Przygórzewski, główny analityk serwisów Walutomat i Internetowykantor.pl

I chociaż amerykańska waluta szybko się otrząsnęła i zaczęła odrabiać straty, to perspektywy dla niej wcale nie rysują się jakość szczególnie obiecująco.

Sytuacja na rynkach jest mocno zagmatwana. Z jednej strony Amerykanie wciąż nie doszli do porozumienia w sprawie uruchomienia kolejnego pakietu pomocowego, na dodatek rynek ma wciąż w pamięci wydarzenia z ubiegłego tygodnia, gdy Rezerwa Federalna utrzymała rekordowo niskie stopy procentowe, liczba bezrobotnych wzrosła, a PKB USA poleciał w II kwartale o jedną trzecią.

Na dodatek końca epidemii nie widać, a niepewność pogłębiają nadchodzące listopadowe wybory, duża przewaga Joe Bidena w sondażach (rynki nie lubią zmian) i kolejna awantura wszczęta przez amerykańską administrację z Chinami.

Przed nami wielki powrót dolara?

Inna sprawa, że kłopoty w Kongresie z uruchomieniem miliardów dolarów w ramach kolejnej transzy pakietu stymulującego amerykańską gospodarkę są raczej przejściowe. I kto wie, czy jego przyjęcie nie stanie się dla rynków znakiem, że czas wrócić do zielonego.

USD/PLN. Źródło: Stooq.pl

Na razie euro wciąż umacnia się do dolara, a to oznacza, że zyskiwać na wartości może też złoty. Konrad Ryczko, analityk walutowy Domu Maklerskiego BOŚ, uważa, że groźba gwałtownego osłabienia naszej waluty przynajmniej na razie nie wchodzi w rachubę.

Z rynkowego punktu widzenia ograniczenie korekty na EUR/USD ogranicza presję na natychmiastowe rozegranie słabszego PLN. Scenariusz ten wydaje się być jednak dalej obowiązujący – przynajmniej w ograniczonej skali

– tłumaczy.

Dolar raz w górę, raz w dół

We wtorek po południu kurs EUR/USD po minimalnym osłabieniu europejskiej waluty wynosił 1,17357, tymczasem do złotego euro się osłabiło i kosztowało 4,40315 zł, dolar po przedpołudniowej wpadce zdrożał do 3,75275, a frank szwajcarski do 4,09316 zł.

Jestem bardzo ciekawy, jak w kolejnych dniach rozwinie się sytuacja.