Umorzenie składek ZUS. Tłumaczymy, komu i na jakich zasadach przysługuje pomoc

Rząd przyjął projekt specustawy zawierający pakiet pomocowy związany z pandemią koronawirusa, a dokument trafił już do Sejmu. Największe zainteresowanie wzbudza kwestia umorzenia składek ZUS, Jak w praktyce ma wyglądać ta pomoc dla przedsiębiorców i ich pracowników? Już tłumaczę.

Fot. Adam Guz/KPRM

Mikroprzedsiębiorcy nie będą musieli płacić składek ZUS za marzec, kwiecień i maj, o ile w lutym 2020 roku osiągnęli przychód poniżej 15 681 zł. Nie będzie niemal żadnych innych warunków poza tym, że działalność musiała być prowadzona przed 1 lutego.

Bizblog.pl poleca

Umorzenie nie będzie obejmowało jedynie składek społecznych, lecz wszystkie obowiązkowe składki, jakie płacą przedsiębiorcy, więc także na Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz na ubezpieczenia zdrowotne. W przypadku mikroprzedsiębiorców jest to łącznie 1431,48 zł (tabela poniżej).

Podkreślmy, że z tego mechanizmu skorzystają mikroprzedsiębiorcy, czyli firmy, które zatrudniają nie więcej niż 9 osób, za które są odprowadzane składki ZUS. To ważne, bo jeśli osoba prowadząca działalność gospodarcza zatrudniała osoby na umowach cywilnoprawnych, limit 9 osób jej nie dotyczy.

Źródło: uzasadnienie do projektu specustawy z 26 marca 2020 r.

„Koszt selekcji były wyższy niż sam koszt wsparcia” – wyjaśniła minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Wcześniej proponowano, by warunkiem był spadek przychodów w marcu o połowę w stosunku do lutego.

Kluczowy jest tu art. 31 zo projektu specustawy z 26 marca. Czytamy w nim, że na wniosek płatnika składek zwalnia się go z obowiązku opłacania nieopłaconych jeszcze składek na obowiązkowe ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych, należnych za okres od dnia 1 marca 2020 r. do dnia 31 maja 2020 r.

Poczekaj z wnioskiem do 1 kwietnia

Zwolnienie z opłacanie składek za marzec, kwiecień i maj obejmuje:

  • osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą,
  • osoby z nimi współpracujące,
  • pracowników etatowych,
  • pracowników na umowach cywilnoprawnych – umowy agencyjnej, umowy zlecenia itp.

W przypadku zwolnienia, składki na ubezpieczenia emerytalne, rentowe i wypadkowe za okres od 1 marca do 31 maja 2020 r. są finansowane z budżetu państwa. Nie będą oczywiście naliczane odsetki za opóźnienie w opłacaniu składek.

Aby się załapać na umorzenie składek, trzeba prowadzić działalność dłużej niż od 1 lutego 2020 r., a także wykazać się przychodami nie większymi niż 15 681 zł. Chodzi o przychody osiągnięte w miesiącu poprzednim w stosunku do miesiąca, w którym składa się wniosek.

To bardzo ciekawy zapis, ponieważ oznacza, że jeśli w lutym osiągnęliśmy przychody większe niż 15 681 zł i nie załapalibyśmy się na zwolnienie ze składek, musimy zaczekać ze złożeniem wniosku do 1 kwietnia. Wtedy – zgodnie z ustawą – pod uwagę zostaną wzięte przychody osiągnięte w marcu. Nie wiadomo, czy takie były intencje ustawodawcy, ale zapis jest jednoznaczny.

Fiskus nie zażąda podatku

W specustawie nie ma za to żadnego warunku dotyczącego terminowego opłacania składek lub niezalegania ze składkami.

Jest jeszcze jeden uspokajający zapis: „Przychody z tytułu zwolnienia z obowiązku opłacania należności z tytułu składek nie stanowią przychodu w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych”. Innymi słowy, nie ma obaw, że do umorzenia składek przyczepi się fiskus i zażąda zapłaty podatku dochodowego od kwoty tego umorzenia.

Na umorzenie nie możemy liczyć, jeśli jako pracodawca skorzystaliśmy ze świadczenia postojowego lub ze świadczeń z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych.

Prawie 2 miliony uprawnionych

Liczba przedsiębiorców, którzy potencjalnie mogliby z tego skorzystać, to jest ok. 1 milion 800 tys., oczywiście część z nich spełni to kryterium dochodowe – uważa Gertruda Uścińska.

ZUS szacuje, że zwolnienia przez trzy miesiące z opłacania obowiązkowego ubezpieczenia społecznego mikroprzedsiębiorców (w tym też pracodawców w firmach zatrudniających do 9 osób) oraz samozatrudnionych będzie kosztować budżet państwa ok. 14 mld zł. Ważne, że w każdym przypadku okres zwolnienia z płacenia składek ZUS będzie traktowany, z punktu widzenia prawa do świadczeń, jako okres ubezpieczenia. 

Świadczenie postojowe

Inną formą pomocy dla tych związanych z pracą umową zleceniem lub o dzieło – a także dla samozatrudnionych – jest miesięczne świadczenie postojowe. Wynosić ma ono 80 proc. minimalnego wynagrodzenia, czyli 2080 zł. Ma być nieoskładkowane i nieopodatkowane. Ale zasada przyznawania takiego wsparcia znowu ta sama: przychód w poprzednim miesiącu nie może być wyższy niż 300 proc. przeciętnego wynagrodzenia (15 681 zł).

Szefowa ZUS zaznacza, że z 80 proc. świadczeń postojowych mogliby skorzystać także samozatrudnieniu. „W ich przypadku jednak przychód z działalności musiałby spaść o co najmniej 15 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca” – akcentuje Gertruda Uścińska. ZUS wylicza, że w sumie wypłaci nawet 2 mln takich postojowych świadczeń łącznym kosztem ok. 4 mld zł. 

Wypełniony wniosek można już składać – albo bezpośrednio w skrzynce dostępnej w danej placówce ZUS, albo przy pomocy Platformy Usług Elektronicznych (PUE). Wtedy korzystamy z wniosku ZUS-EOP, do którego należy dołączyć skan lub zdjęcie wypełniającego wniosek.

Co dalej? Potem trzeba dać czas ZUS-owi na rozpatrzenie wniosku. Po ewentualnej pozytywnej decyzji wnioskujący na wskazany przez siebie adres mailowy lub pocztowy otrzymuje od ZUS-u nową umowę. Trzeba ją podpisać i znowu odesłać do Zakładu. 

Tylko trzy miesiące? A co dalej?

Pamiętajmy, że nawet jak przy tej okazji skorzystamy z poczty elektronicznej to i tak nie uciekniemy od papieru. Wnioskujący w sprawie składek ZUS musi bowiem najpóźniej w ciągu 14 dni od dnia zakończenia stanu epidemii wysłać do ZUS-u także papierowy oryginał dokumentu. Inaczej Zakład uzna, że nowa umowa nie jest zawarta i zacznie naliczać odsetki od należności objętych tą umową. 

Ponieważ optymistyczne modele matematyczne mówią o zarażonych w Polsce w okolicach 11 kwietnia ok. 3200 ludzi, a pesymistyczne nawet o 20 tys. (w zależności jakim tropem w najbliższym czasie pójdzie krzywa zachorowań w naszym kraju), to można z dużą pewnością przypuszczać, że gospodarcze wyhamowanie – tak mocno uderzające właśnie w mikrofilmy i samozatrudnionych – potrwa dłużej niż trzy miesięcy. Co wtedy?

W takiej sytuacji przedsiębiorca będzie mógł – o ile jego sytuacja finansowa rzeczywiście nie ulegnie w tym czasie poprawie – wystąpić do ZUS-u z kolejnym wnioskiem o renegocjacje zawartej umowy w sprawie odroczenia lub zawieszenia składek ZUS.

ZUS pomoże, ale najpierw wyspowiada

W rządowej tarczy antykryzysowej miał znaleźć się jeszcze jeden zapis. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, chodzi o nowych obowiązek nałożony na firmy przez ZUS. Zgodnie z tymi awaryjnymi regulacjami przedsiębiorcy muszą poinformować Zakład o wszystkich zawieranych umowach o dzieło. Do tej pory wiedza ZUS na temat takich relacji na linii pracodawca – pracownik byłą znikoma, w odróżnieniu od oskładkowanych umów zlecenie.

Ma to pomóc ubezpieczycielowi społecznemu w rozeznaniu się, na ile osób musi przewidywać pomoc związaną z pandemią koronawirusa. Ale pojawiły się też obawy, że na podstawie tak zdobytej bazy umów dzieło ZUS będzie wywierał coraz większą presję na pracodawcach, że związanych umową o dzieło pracowników jednak zatrudniać na etat.

Wydaje się, że jest to całkowicie niezwiązane z podstawowym celem pakietu – uważa Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Tarcza antykryzysowa sparaliżuje duże firmy. Bez zgody załogi nie mogą liczyć na pomoc państwa