Wielkie otwarcie w Singapurze. Biznesmeni z całego świata spotkają się twarzą w twarz, ale rąk sobie nie uścisną

Singapurskie lotnisko Changi w połączeniu z lokalnymi korporacjami już w marcu ma zamiar wystartować z programem, którzy będzie pierwszą jaskółką powrotu do normalności w kwestii podróży biznesowych. Rzeczywistość będzie znacząco różniła się tej sprzed czasów pandemii.

Biznesmeni chcący spotkać się ze swoimi kontrahentami lub partnerami będą musieli najpierw zaaplikować o pozwolenie na lot do Singapuru i uczestnictwo w programie Connect@Changi. Później, jeszcze w kraju wylotu, przejdą test na koronawirusa i dopiero kiedy da on negatywny wynik będą mogli wejść na pokład samolotu.

Po przylocie znów przejdą test PCR. Jeśli nie wykaże on obecności koronawirusa, to zostaną przetransportowani do 4-gwiazdkowego hotelu stworzonego w miejscu dawnego, singapurskiego Expo, które od lotniska dzieli zaledwie kilka kilometrów.

Hotel wyposażony jest w 40 pokojów konferencyjnych, które mogą pomieścić od 4 do 22 osób. Każdy z nich rozdzielony jest szklaną ścianą, dzięki której przedstawiciele lokalnej społeczności nie mieszają się z przyjezdnymi. Ba! Obie strony pokoju mają własny system wentylacyjny, a jeśli zajdzie potrzeba wymienienia jakichś przedmiotów, to najpierw przejdą one dezynfekcję.

Bizblog.pl poleca

Biznesmeni staną twarzą w twarzą, ale nie uścisną sobie ręki

Przedstawiciele Temaseku, singapurskiej megakorporacji i funduszu inwestycyjnego, który stoją za projektem, podkreślają, że takie interakcje są kluczowe w kwestii pielęgnowania relacji biznesowych. Są również pewni, że nie zabraknie chętnych na 150 pokój, w które wyposażony jest hotel. Już teraz mają zaplanowanych pierwszych gości: Advanced MedTech Holdings ma zamiar ściągnąć wszystkich kierowników najwyższego szczebla do Singapuru, aby tam omówić strategię rozwoju. W Connect@Changi spotykać się bowiem będą mogli przybysze z różnych krajów. Oczywiście przy zachowaniu reżimu sanitarnego.

Tysiąc złotych za noc

Hotel kosztuje 384 sing. dol./noc, czyli około 1000 zł. W cenie pobytu znajduje się transport lotniskowy, posiłki (wystawiane na półce przed pokojem), internet, minibar i testy na koronawirusa, które dodatkowo trzeba będzie przejść trzeciego, siódmego i czternastego dnia w Singapurze. Minimalny czas pobytu to 24 godziny, maksymalny – 14 dni.

Co ciekawe, pokój będzie sprzątany dopiero po wymeldowaniu, aby ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania się wirusa.

Czy Singapur robi różnicę?

W przypadku większości krajów regionu obowiązuje obecnie konieczność odbycia 2-tygodniowej kwarantanny po przylocie. W przypadku Chin jest to zaś aż 21 dni. Jeśli więc biznesmen z Chin chciałby się spotkać ze swoimi współpracownikami w Singapurze, to najpierw musiałby się spędzić 14 dni w hotelu, aby móc swobodnie poruszać się po państwie-mieście. Podobnie w drodze powrotnej – z tą różnicą, że pobyt w izolacji były o tydzień dłuższy.

Connect@Changi sprawia, że czas spędzony w odosobnieniu jest więc bardziej produktywny. Ale i tak zakładając, że spotkanie nie mogłoby się odbyć w formie zdalnej, do czego przyzwyczailiśmy się przez ostatni rok.

Kolejnym testem dla Singapuru będzie WEF

To nie Davos w ramach World Economic Forum będzie w tym roku gościło najważniejszych ludzi na świecie. Część z nich może się w sierpniu udać do Singapuru. Choć szczegóły nie są jeszcze znane, to wydarzenie ma przyciągnąć ponad 1000 biznesmenów i polityków. Singapur zapewnia, że nie będą oni musieli przechodzić kwarantanny. Być może zostaną więc poddani podobnym rygorom, jak opisane powyżej?

Zdjęcia: Connect@Changi