Chcieli traktować koronawirusa jak grypę, dziś wprowadzili kolejny lockdown

Kilka tygodni temu singapurscy politycy szykowali kraj na „nową normalność”, w której wirus miał być jedną z wielu endemicznych chorób. Niestety eksperyment zakończył się porażką. Dziś Singapur zaczyna kolejny, czterotygodniowy lockdown – pisze z Singapuru dla Bizblog.pl Karol Kopańko.

Jedzenie można kupić jedynie na wynos, a siłownie są zamknięte. Rodziny mogą przyjąć maksymalnie dwójkę gości każdego dnia. Dwie to również maksymalna liczba osób dla prywatnych spotkań w miejscach publicznych. Na więcej można liczyć jedynie w czasie pogrzebów i wesel. Wszystkie firmy, które mogą działać zdalnie, zamknęły biura. Niektóre w tym stanie trwają od kwietnia zeszłego roku, kiedy wprowadzono pierwszy lockdown.

Lockdown związany jest z nagłym wzrostem liczby zakażeń

We środę stwierdzono ich aż… 179, co jest niespotykaną liczbą w historii singapurskiej pandemii. Singapur prowadzi bowiem oddzielną klasyfikację dla dormitoriów zamieszkanych przez pracowników fizycznych i reszty społeczeństwa. Ci pierwsi chorowali głównie na początku w 2020 roku, podczas gdy pozostała część Singapuru przechodziła koronawirusa względnie łagodnie.

Teraz sytuacja uległa diametralnej zmianie. Ministerstwo Zdrowia mówi o kilku klastrach zachorowań. Rozprzestrzenianie się wirusa zaczęło się w salonach KTV, czyli barach karaoke. Opinia publiczna na celownik wzięła hostessy, które miały nie przestrzegać zasad społecznego oddalenia. Wkrótce jednak nowe ogniska wybuchły w porcie czy jednym z najsłynniejszych kasyn na świecie – Marina Bay Sands. Od tygodnia liczba zakażeń przekracza 40 dziennie.

Bizblog.pl poleca

W porównaniu do liczb z Europy nie robi to wrażenia, ale Singapur zdaje się ciągle prowadzić politykę „Covid zero”.

Pod koniec czerwca politycy przekonywali, że kraj w długim okresie będzie od niej odchodził.

Covid-19 może nigdy nas nie opuścić, ale możemy z nim normalnie żyć

– pisali ministrowie handlu, finansów i zdrowia.

Wirus będzie mutował zupełnie jak grypa, na którą co roku choruje wielu z nas. Znaczna większość wygrywa z nią bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Niektórzy, zwłaszcza starsi lub z chorobami towarzyszącymi, mogą jednak zachorować bardzo poważnie, a nawet umrzeć

– pisali bez ogródek.

Roztaczali wizję otwarcia na podróże, szybki testów i końca ery codziennego wyczekiwania na doniesienia o liczbie zakażeń. Niestety koronawirus pokrzyżował ich plany. Również pod kątem odchów rocznicy powstania Singapuru. Ichniejszy Dzień Niepodległości wypada 8 sierpnia i miał zostać uświetniony paradą. Mieszkańcy wyspy zbierają już podpisy pod petycją o jej odwołanie. Na ten moment popiera ją 30 tys. osób.

Specjalnie z Singapuru dla Bizblog.pl Karol Kopańko.