Covid już Azji niestraszny. Dlatego gdy widzę, co dzieje się w Polsce, myślę, że żyję na innej planecie

Przemyślane obostrzenia, odpowiedzialna polityka informacyjna i troska o ludzi, a nie tylko o wyborców – szkoda, że Polska nie kopiuje pomysłów na walkę z koronawirusem, które zadziałały w Azji.

Polki i Polacy spędzają właśnie kolejną Wielkanoc w lockdownie. Zamknięte sklepy, przedszkola, szkoły, salony fryzjerskie, siłownie i kina pokazują, jak bardzo nasz kraj nie poradził sobie z opanowaniem epidemii. Krajobrazu rozpaczy dopełniają nieudolne wysiłki rządu otwierającego i zamykającego start szczepień dla kolejnych grup wiekowych. Mamy coraz mniej cierpliwości dla pozbawionych sensu restrykcji, wzajemnie wykluczających się sugestii i regulacji, a także brutalnych interwencji organów ścigania.

W tym ciemnym tunelu widać jednak światełko. To szczepionka. Dane z 2 kwietnia wskazują, że w Polsce zostały wykonane 6 462 769 szczepienia: 4 404 565 pierwszą i 2 058 204 drugą dawką.

Bizblog.pl poleca

Preparaty Moderny, Pfizera czy AstryZeneki niosą nadzieję, że świat wróci do normalności w dającym się przewidzieć horyzoncie czasowym. Eksperci z amerykańskiego Pew Research Center sugerują jednak, że możemy zapomnieć o świecie sprzed 2020 roku i przygotować się na nową normalność.

Zatapia nas trzecia fala

Jak będzie ona wyglądała? Jakich zmian możemy się spodziewać? Jakie restrykcje zostaną z nami na dłużej? Choć za wcześnie, aby odpowiadać na takie pytania, to spojrzenie na codzienność w krajach, które lepiej poradziły sobie z kryzysem może dać nam wyobrażenie o czekającej nas przyszłości. Jednym z pandemicznych prymusów jest Singapur, gdzie mieszkam od dwóch lat.

Singapur bardzo szybko wprowadził twardy lockdown. Kwiecień i maj zeszłego roku większość mieszkańców spędziła w zamknięciu, kiedy liczba dziennych przypadków sięgała tysiąca. Wydawało się, że to bardzo dużo, jak na wyspę zamieszkaną przez 5,7 mln mieszkańców. Dla porównania – to tak jakby w Polsce notowano blisko 7 tys. nowych zakażeń. Tymczasem w ciągu ostatnich dni Polska regularnie przekracza liczbę 30 tys. pozytywnych testów.

Singapurowi udało się zdusić wirusa twardymi restrykcjami.

Zamknięcia miejsc pracy, sklepów i usług – to tylko kilka przykładów z poniższego wideo, w którym wyjaśniam, jak kraj walczył z koronawirusem.

Dziś jest już inaczej. Choć wciąż notuje się nowe przypadki, to prawie wszystkie pochodzą z importu. Innymi słowy, to ludzie, którzy lądują w Singapurze i dopiero tu dowiadują się, że mają koronawirusa. Pokazuje to poniższa grafika, gdzie widać, że liczba nowych przypadków choroby wśród mieszkańców jest znikoma. Ba! Przez dwa tygodnie nie zachorowała ani jedna osoba.

Liczba nowych zakażeń koronawirusem w Singapurze wśród mieszkańców (źródło).

W Singapurze na koronawirusa zmarło 30 osób. W Polsce 54 tys.

Od kilku miesięcy Singapur jest już w trzeciej fazie wychodzenia z lockdownu, która – jak mówią politycy – może potrwać nawet ponad rok. W wielu sferach życie wróciło już do normalności. Choć praca zdalna wciąż jest zalecana, to w praktyce z biur może pracować już 75 proc. zatrudnionych. Wesela mogą gromadzić do 250 osób, a konferencje i koncerty do 750 osób, jednak tylko kiedy uczestnicy przejdą test na koronawirusa albo pokażą certyfikat zaszczepienia.

Singapur zaszczepił blisko milion osób pierwszą dawką. Komplet szczepień otrzymało zaś 375 tys. osób. Procentowo tempo jest więc podobne jak w Polsce. Krajowe linie lotnicze testowały już cyfrowy paszport szczepionkowy na trasie do Londynu. Najprawdopodobniej stanie się on standardem podróży międzynarodowych. Przyspiesza bowiem proces migracyjny i sprawia, że kraje ufają nawzajem swoim standardom.

Podróże dla przyjemności? W drugiej połowie roku

Jeszcze w październiku Hong Kong i Singapur były bardzo bliskie startu podróżnej bańki. Ktokolwiek mógł wylegitymować się negatywnym testem miał móc ominąć kwarantannę po opuszczeniu samolotu. Bańka pękła niestety jeszcze zanim wystartowała. Hong Kong odkrył lokalny klaster chorych i zaczął walczyć z kolejną falą zachorowań.

Singapur został na lodzie i zaczął szukać kolejnych partnerów do rozmów. Obecnie mówi się o bańce z Australią w lipcu, do której być może dołączy Nowa Zelandia. Ta ostatnia jest jednak bardzo ostrożna w otwieraniu się na przyjezdnych z jakiegokolwiek kraju. W kolejce są jeszcze Tajwan, Wietnam i ponownie Hong Kong, ale w każdym z tych przypadków brakuje konkretów. Do Singapuru chcieliby wjechać również Indonezyjczycy czy Malezyjczycy, ale sytuacja pandemiczna w ich krajach raczej nie sugeruje szybkiego powrotu do otwartych granic.

Do Singapuru może jednak teoretycznie wjechać każdy – pod kilkoma warunkami. Musi przejść test na koronawirusa przed wylotem, a później odbyć 14-dniową kwarantannę w wyznaczonym hotelu. Musi posiadać covidowe ubezpieczenie i zainstalować aplikację do śledzenia kontaktów.

W specjalnej sytuacji są osoby przybywające z Australii, Nowej Zelandii, Tajwanu, Brunei i Chin. One mogą odpuścić sobie kwarantannę, dzięki temu, że ich kraje opanowały wirusa. Dzięki temu od razu po opuszczeniu lotniska mogą oddać się swoim sprawom i zanurzyć w singapurską codzienność. A jak ta wygląda?

Obowiązkowe maseczki, chyba że biegasz

Poza miejscem zamieszkania nie można się pokazać bez maseczki. Dotyczy to również miejsc pracy, więc siedząc przed komputerem, również trzeba zasłaniać nos i usta.

Maseczki są obowiązkowe również na świeżym powietrzuw parkach czy na promenadach.

Do wyjątków należy aktywność fizyczna. Maseczkę można zdjąć w czasie jazdy na rowerze czy joggingu.

Podobnie z siłowniami, które otwarte są od czerwca. Trzeba jednak dbać o zachowanie odstępu, więc często można skorzystać jedynie z co drugiej bieżni.

Maseczkę można zdjąć również w czasie posiłku. Trzeba ją jednak założyć zaraz po zakończeniu jedzenia.

Maksymalna wielkość grupy: 8 osób

Tylko tyle osób może jednocześnie siedzieć przy stoliku w restauracji czy spotykać się w miejscu publicznym. W czasie obchodów Chińskiego Nowego Roku, tyle wynosił również limit gości, jakich mogła przyjąć rodzina.

Nie zmienia to faktu, że miejsca publiczne są dziś wypełnione ludźmi. Często jest ich więcej niż przed pandemią. Wcześniej Singapurczycy zwykli podróżować po regionie, teraz większość zamknięta jest na wyspie.

Przed wejściem do dowolnego sklepu, kliniki, kina, siłowni czy miejsca użyteczności publicznej trzeba zeskanować kod QR. Służy to śledzeniu kontaktów pomiędzy ludźmi i pomaga w namierzeniu osób, które mogły przebywać blisko osób zarażonych.

Singapur prowadzi akcję rozdawania tokenów bluetooth. Dzięki temu nie trzeba za każdym razem wyjmować telefonu i uruchamiać aplikacji aparatu.

Rezerwacja miejsc plażowych

W Polsce stosuje się do tego parawany, Singapur ma swój system. Odsuwając żarty na bok: na plaże Sentosy (wyspy na południe od Singapuru) można wejść bez rezerwacji tylko od poniedziałku do piątku. W weekendy i święta trzeba zarezerwować slot. Przy wejściu oczywiście skanuje się kod QR i mierzy temperaturę.

Na plaży w czasie pikniku sugeruje się nieopuszczanie wyznaczonych stref i powstrzymanie od głośnego mówienia, aby nie roznosić zarazków. To jednak nie regulacje, a jedynie sugestie. I oby tak pozostało.

Źródło.

Porządku pilnują ambasadorzy społecznego dystansu (safe distancing ambassadors). Jeżdżą po wyspie z kamerą gotowi do interwencji, jeśli zauważą grupkę liczniejszą niż 8 osób.

Odgrywają oni dużą rolę w zarządzaniu pandemią w Singapurze. Można ich spotkać w metrze (gdzie również obowiązuje sugestia powstrzymania się od rozmów)…

I w świątyniach, gdzie sterują przepływem ludzi…

…na stołówkach…

Ambasadorzy upominają osoby wychodzące ze stołówki (hawker centre), że powinny niezwłocznie zakładać maseczkę.

… czy w asyście Świętego Mikołaja.

Gwiazdor nie brał oczywiście dzieci na kolana.

Limity w kościołach

Kościoły, meczety i inne świątynie były jednymi z pierwszych miejsc, jakie przed rokiem zamknęły swoje podwoje. Teraz są już otwarte, ale i obłożone specjalnymi regulacjami. Większość podzielono na strefy, pomiędzy którymi ludzie nie powinni się mieszać. Wierni nie powinni również śpiewać. Ten przywilej zachowali tylko kapłani.

Singapur wraca do normalności. Nowej normalności

Teoretycznie, gdyby zdjąć maseczki to singapurska rzeczywistość niewiele różniłaby się do tej z 2019 roku. Można robić zakupy w sklepach, obejrzeć film w kinie, wybrać się do restauracji z grupą przyjaciół czy wpaść na zajęcia jogi.

Służba zdrowia w żadnym z momentów nie ugięła się pod ciężarem nowych przypadków. Operacje wykonywane są zgodnie z harmonogramem, a lekarze pierwszego kontaktu przyjmują w gabinetach identycznie jak wcześniej.

Rejestracja wejścia do szpitala.

Singapurczycy zaczęli odkrywać własny kraj. Rząd zaopatrzył ich w turystyczne vouchery na 100 dol. i promował staycations, pozwalające oderwać się od pracy. Politycy nie skompromitowali się bezsensownymi i niekonsekwentnymi zakazami. Walce z pandemią towarzyszyła odpowiedzialna polityka informacyjna, tłumacząca ograniczenia. Dlatego obserwując wydarzenia znad Wisły, czułem, że mieszkam na innej planecie. Porównywałem bowiem dzieci błądzące we mgle z doświadczonymi menedżerami.