Ponad pięć tysięcy złotych za test PCR. I co, nadal planujesz urlop za granicą?

W trakcie tegorocznych wakacji większość państw, które zdecydują się wpuszczać przyjezdnych postawi warunek: pokazujesz dowód szczepienia albo płacisz z własnej kieszeni za test na obecność koronawirusa. Branża lotnicza ostrzega, że koszty testowania mogą okazać się dla wielu turystów zaporowe.

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Lotniczych (IATA) sprawdziło, ile miłośnicy latania będą zmuszeni finalnie dołożyć do podróży przez trwającą pandemię. Cena bilety to przecież jedno, wiele osób nie zdąży się jednak do wakacji zaszczepić. A, że poza nielicznymi wyjątkami w rodzaju Albanii, większość państw wymaga dowodu, że przylatując na wakacje nie zarazimy połowy okolicy, to pozostaje zapłacić na test PCR.

Bizblog.pl poleca

Pięć tysięcy za testy?

IATA zrobiło więc rozeznanie w 15 krajach i lekko się przeraziło. Średnia minimalna cena testów PCR to 90 dolarów, czyli prawie 340 zł. Średnia maksymalna to natomiast 208 dol., czyli około 780 zł.

Branża lotnicza nieco się zatroskała. IATA liczy, że dodanie wspomnianych 90 dol. do ceny bilet sprawi, że podróż samolotem podrożeje o 45 proc., bo przed pandemią średni koszt zakupu biletu w jedną stronę wynosił 200 dol. Jeżeli dodamy do tego koszt wykonania testu po wylądowaniu, wycieczka może podrożeć o 180 dol, czyli o 674 zł. To oznacza, że za upewnienie się co do stanu zdrowia zapłacimy niemal tyle co za sam przelot.

Warto zresztą zauważyć, że te wyliczenia traktują temat i tak dość łagodnie. Gros turystów korzysta przecież w wakacje z usług tanich linii lotniczych. W przypadku Polaków latających Wizzairem albo Ryanairem cena biletu w obie strony często nie przekracza 300-400 zł.

Wykonanie nawet jednego testu sprawia więc, że wakacyjna podróż staje się dwa razy droższa. W przypadku singla nie jest to może jeszcze wielki dramat, ale dla czteroosobowej rodziny testy mogą stanowić wydatek rzędu 1400 dol. – zauważyło zrzeszenie. To prawie 5,4 tys. zł!

IATA: to państwa powinny płacić za testy

Wpływ będzie największy w przypadku krótkich podróży (do 1100 km), przy średnich taryfach wynoszących 105 dol., testy będą kosztować więcej niż lot

– zauważył Willie Walsh, dyrektor generalny IATA

Walsh zaapelował, by państwa wzięły koszty testowania na siebie. Takie rozwiązanie jest rekomendowane przez WHO, ale do tej pory zdecydowała się na nie tylko Francja.

Koszty testów nie powinny stać między pasażerami a ich prawem do podróżowania

– stwierdził dyrektor generalny IATA

IATA dodaje, że jeśli rządy nie zamierzają sprezentować podróżnym testów, to powinny przynajmniej zadbać o wysokość cen. Chodzi o to, by firmy zarabiające na testowaniu podróżnych nie wykorzystywały sytuacji i nie podnosiły stawek.

Jak to się dzieje, zastanawiał się Walsh, że w Australii test PCR kosztuje 77 dol., podczas gdy w Japonii trzeba za niego zapłacić już 278 dol.

Duża rozbieżność w kosztach testów powinna budzić zastrzeżenia ze strony rządów

– puentuje IATA