No i po odwilży. Rząd szykuje kolejny lockdown. Uzasadnienie już znamy

Pierwsze, delikatne odmrożenie gospodarki miało miejsce raptem kilka dni temu, ale rząd już szykuje się do ponownego zamknięcia. Skąd to wiemy? Od początku tygodnia minister zdrowia Adam Niedzielski delikatnie sugeruje, że liczba zakażeń wraca na stare tory i mknie w kierunku sytuacji epidemicznej z końcówki ubiegłego roku.

Odwrócenie tendencji staje się faktem. Dzisiejszy wynik – 5178 nowych zakażeń – jest o ponad 1 tys. większy niż tydzień temu

– napisał na Twitterze.

Szef resortu zdrowia dodał, że tygodniowa stopa wzrostu jest dodatnia po raz pierwszy od połowy listopada. Przypomnijmy, że był to okres wprowadzania najcięższych restrykcji z niemal całkowitym zamknięciem galerii handlowych, zakazem działalności hoteli, pensjonatów oraz aktywności sportowych na świeżym powietrzu.

Przekaz wydaje się dość jasny.

Bizblog.pl poleca

Tym bardziej że wtorek był drugim z rzędu dniem, w którym Niedzielski zdecydował się wyraźne podkreślenie dobowej liczby zakażeń. Dzień wcześniej, tuż po niesławnym koronaparty na zakopiańskich Krupówkach, minister zdrowia straszył, że jesteśmy już na granicy odwrócenia trendu.

Przed odmrożeniem branży hotelowej, kin, teatrów i stoków narciarskich Niedzielski zastrzegał, że granicą bólu jest poziom 10 tys. zakażeń dziennie. Po jej przekroczeniu rekomendacja jego resortu będzie zmierzać w kierunku cofnięcia poluzowania obostrzeń.

Przypomnijmy, że rząd zdecydował się delikatne odmrożenie gospodarki tylko na próbę. Między 12 a 26 lutego premier Mateusz Morawiecki wraz ze swoim sztabem mają przyglądać się rozwojowi wypadków.

Na razie rząd wydaje się dość sceptyczny wobec dalszego odmrażania gospodarki. I nie chodzi tu o wzrost liczby zakażeń, bo ostatnie liczby nie mają przecież żadnego związku z luzowaniem obostrzeń. Efekty tych ostatnich zobaczymy dopiero w drugiej połowie tygodnia.

Co nie oznacza oczywiście, że rozwoju epidemii i kolejnego lockdownu nie można zrzucić na karb braku odpowiedzialności turystów, bawiących się w polskich górach. I szczerze? W dłuższej perspektywie czasowej będzie w tym zapewne dużo prawdy: