Rząd próbuje ratować Polski Ład. Wrzucił do sieci nowy slajd i pogrążył się jeszcze bardziej

Polski Ład nie ma dobrej prasy, a próby przekonania opinii publicznej do reformy podatkowej idą bardzo topornie. Po serii skarg ze strony pracowników dotyczących obniżki miesięcznego wynagrodzenia Kancelaria Premiera postanowiła podreperować wizerunek programu i opublikowała grafikę pokazującą, ile zyskają dzięki niemu emeryci. To chyba nie był dobry pomysł.

Pierwszy tydzień obowiązywania Polskiego Ładu można oficjalnie nazwać totalną klapą. Polacy gubią się przy obliczaniu ulgi dla klasy średniej, nie wiedzą, czy opłaca im się rozliczać razem z małżonkiem, a policjanci i nauczyciele zamiast podwyżek pensji dostali po kieszeni, bo nikt nie powiedział im o formularzu PIT-2.

Rząd stara się to wszystko odkręcać

W dość ryzykowny sposób, bo zasady rozliczenia zaliczki na podatek dochodowy zmienił za pomocą rozporządzenia. A to zdaniem ekspertów nie jest legalne. W kuluarach mówi się nawet o spodziewanej dymisji premiera Morawieckiego. A jeżeli cięcia nie pójdą tak wysoko, to głowę pod topór położy zapewne minister finansów Tadeusz Kościński.

Niezależnie od ruchów kadrowych decydenci starają się jednak ratować założenia Polskiego Ładu. Te mówiły przecież, że ogół Polaków zyska dzięki reformie. Rząd chciał o tym po raz kolejny przypomnieć, publikując grafikę z wyliczeniami podwyżek emerytur. I fatalnie spudłował.

Emeryci a Polski Ład

Przykłady, które pokazują autorzy grafiki, dobitnie pokazują jeden z absurdów Polskiego Ładu.

Pan Jan z emeryturą na poziomie 1,2 tys. zł brutto zyska na reformie 807 zł rocznie. Czyli nieco ponad 2 zł dziennie. Nastepnie dochodzimy do realnego jakościowego przeskoku. Świadczenia emerytalne między 2 tys. zł brutto a 3,5 tys. zł brutto powiększą się o 1320-2250 zł rocznie. Korzyści kończą się na przykładzie pani Aliny, która z 4,5 tys. zł brutto emerytury może liczyć na bonusowe 390 zł rocznie.

Dlaczego tak się dzieje? Emerytów zarabiających do 2,5 tys. zł brutto w całości obejmie nowa kwota wolna od podatku (30 tys. zł rocznie). Poniżej tej sumy korzyści zaczynają spadać, bo świadczeniobiorca nie będzie w stanie wykorzystać kwoty wolnej w pełnym wymiarze. To własnie dlatego pani Stanisława zyska prawie 600 zł mniej niż pan Zbigniew, ale też o ponad 800 zł więcej niż pan Jan.

Bizblog.pl poleca

Na drugim biegunie jest pani Alina, która dostaje z ZUS wypłatę przekraczającą kwotę wolną od podatku. Jej korzyści podatkowe nie będą więc proporcjonalnie wyższe od pozostałych osób. Ba, pani Alina zapłaci jeszcze dodatkowo wyższą składkę zdrowotną, przez co jej emerytura realnie wzrośnie dość nieznacznie.

Zresztą à propos realności – internauci już przygotowali poprawioną grafikę uwzględniającą inflację. Wynika z niej, że tak naprawdę siła nabywcza spada w przypadku… wszystkich wymienionych emerytów.