Energia ze słońca na propsie, a fotowoltaika absolutnym hitem, również w Polsce

Już w zeszłym roku globalny przyrost instalacji fotowoltaicznych był większy niż zakładano. I to mimo pandemii. Ów pochód w górę będzie zachowany w 2021 r., kiedy na rynku PV (ang. photovoltaics) ma być odczuwalny jeszcze większy popyt.

Mimo walki z koronawirusem i gospodarczym wyhamowaniem pod każdą szerokością geograficzną – energia ze słońca ma teraz swój najlepszy czas. W ubiegłym roku, głównie dzięki gwałtownemu wzrostowi liczby instalacji fotowoltaicznych w Chinach i Wietnamie, podaż na energii ze słońca osiągnęła 140 GW.

Zdaniem analityków w 2021 r. może być jeszcze lepiej pod tym względem. Szacuje się, że w nadchodzących miesiącach instalacje PV urosną o kolejne 10 proc i osiągną 153,8 GW. Dotyczyć ma to też Polski, która już w 2019 r. była pod względem inwestycji w fotowoltaikę na piątym miejscu w UE (po Hiszpanach, Niemcach, Holendrach i Francuzach). I w tym roku mamy obronić swoją pozycję.

Bizblog.pl poleca

Rynek PV: peleton z chińskim liderem

Jak podaje PV InfoLink, 70 proc. rosnącego popytu na instalacje fotowoltaiczne ma dotyczyć Chin, Stanów Zjednoczonych i Europy oraz Indii. Nieco mniejsze wzrosty przewiduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Brazylii, czy Chile. Zdecydowanym liderem w tym międzynarodowym towarzystwie ma być Państwo Środka. Kołem zamachowym będzie rozpoczynająca się za chwile 14. już edycja Planu Pięcioletniego. Nowa taktyka gospodarcza ma przynieść Chinom tylko w 2021 r. 52 GW modułów PV.

Wzrost mocy energii ze słońca przewidywana jest również w USA, gdzie za działaniami na rzecz ratowania klimatu niezmienne opowiada się prezydent Joe Biden. W efekcie słoneczny popyt ma tam osiągnąć tylko w tym roku 24 GW. Nieco lepiej ma być pod tym względem w Europie, gdzie już większość krajów określiła cele swojej polityki klimatycznej. W 2021 r. popyt fotowoltaiczny na Starym Kontynencie ma przynieść 24 GW. Trudno więc się dziwić, że zdaniem analityków to właśnie energia ze słońca będzie w kolejnych latach popychać świat w kierunku neutralności węglowej. 

Nas też nie ominie słoneczny boom

Rosnący na całym świecie popyt na instalacje PV nie ominie też Polski. Szacuje się, że na koniec 2021 r. będzie można mówić o wzroście na poziomie 68 proc. Nie może być inaczej skoro nawet 90 proc. firm fotowoltaicznych w naszym kraju planuje zwiększyć zatrudnienie oraz poszerzyć możliwości produkcyjnych. Dzięki temu i zgodnie z prognozami Instytutu Energii Odnawialnej moc fotowoltaika w Polsce przekroczyła już 3 GW. Na koniec grudnia 2020 r., według danych Agencji Rynku Energii, to było już 3,9 GW. Patrząc rok do roku to wzrost o aż 259 proc. Nic więc dziwnego, że obecnie energia ze słońca jest wiceliderem polskiego OZE z udziałem 32 proc. Wyprzedza ją jedynie energia z wiatru (51 proc.). Przyjęta zaś przez rząd „Polityka Energetyczna Polski do 2040 r.” zakłada, że nasza fotowoltaika urośnie do 2030 r. do ok. 5-7 GW, a do 2040 r. – do ok. 10-16 GW. 

W propagowaniu fotowoltaiki ma pomóc też rządowy program „Mój Prąd”. Wyczerpano już jego budżety skreślony na 1,1 mld zł. W efekcie finansowe wsparcie trafi do 220 tys. prosumentów, którzy już produkują energię elektryczną z instalacji PV. Jak informuje Ministerstwo Klimatu i Środowiska pod koniec 2020 r., w trakcie drugiego naboru do programu, liczba składanych wniosków dochodziła nawet do 2 tys. dziennie. Ocena i wypłata dotacji potrwa do połowy 2021 r. I raczej jest już przesądzone, że „Mój Prąd” będzie miał też swoją trzecią odsłonę.

Pracujemy razem z resortem klimatu i środowiska nad nową odsłoną „Mojego Prądu”. Chcemy rozszerzyć program o dotacje m.in. na punkty ładowania dla samochodów elektrycznych

– zapowiada wiceprezes NFOŚiGW Paweł Mirowski.