Najpierw obniżą ci płacę czy od razu stracisz pracę? Wiemy, jak pracodawcy widzą kryzys COVID-19

Kto szykuje właśnie masowe zwolnienia, kto poprzestanie na cięciu zarobków, a kto zamierza przetrwać burzę bez żadnych nerwowych ruchów? Przedsiębiorcy dokonali właśnie pierwszej próby oszacowania spustoszenia, jakie rządowe obostrzenia dokonają w polskiej gospodarce. I choć to dopiero początek walki z pandemią, perspektywy rysują się w bardzo ponurych barwach.

To pierwsze tak obszerne badanie przeprowadzone po wprowadzeniu obowiązku zamknięcia sklepów i ewakuacji większości przedsiębiorstw z biurowców do prywatnych mieszkań.

Bizblog.pl poleca

Polski Instytut Ekonomiczny poprosił na początku kwietnia 400 firm o ocenę nastrojów i sytuacji finansowej. Sonda pokazuje jednocześnie pracownikom, kto najbardziej powinien dzisiaj drżeć o swoją zawodową przyszłość.

Czekają nas masowe zwolnienia

Zacznijmy od najmniej przyjemnego gospodarczego efektu pandemii, czyli redukcji etatów. Wiele przedsiębiorstw w Polsce praktycznie zawiesiło działalność, a ich pracownicy siedzą na tzw. postojowym (o ile już nie zostali zwolnieni). Taka sytuacja nie może jednak trwać w nieskończoność. Pracodawcy, którzy, wzorem szefa CCC Dariusza Miłka, chcą ciąć siekierą, a nie scyzorykiem, są dzisiaj dość liczną grupą.

W badaniu PIE aż 28 proc. przedsiębiorstw zadeklarowało zwolnienie części pracowników w kwietniu i maju. Najbardziej narażeni na bezrobocie są pracownicy firm zatrudniających od 10 do 49 osób (38 proc.). Teoretycznie najbezpieczniej mogą się za to czuć pracownicy korporacji. Tu cięcia przewiduje tylko co 5. firma.

źrodło: raport PIE

Dość zbliżony odsetek planowanych redukcji pojawia się za to przy podziale na sektory gospodarki. Redukcja etatów w podobnym stopniu dotknie zarówno zatrudnionych w usługach (31 proc.), jak i handlu (27 proc.) i produkcji (26 proc.).

Pytanie, które powstaje przy okazji, brzmi: jak duże będą te cięcia? Tu znów najmniej ciekawa wydaje się sytuacja pracowników małych firm. Prawie co czwarta z nich (tzn. tych planujących zwolnienia w ogóle) zamierza wyrzucić na bruk powyżej 75 proc. załogi.

Im większe firmy, tym odsetek zwolnionych maleje. Tak drastycznych ruchów nie planują bowiem średnie i duże przedsiębiorstwa. Przeważająca większość z nich myśli teraz o pozbyciu się do 10 albo 25 proc. ogółu zatrudnionych. Ogólnie wśród firm planujących redukcję etatów 72 proc. badanych myśli o zwolnieniach do 50 proc. obecnej załogi.

Źródło: raport PIE

Największe cięcia czekają usługi (niemal co trzecia chce pozbyć się co najmniej połowy firmy), a najmniejsze – produkcję (prawie połowa z nich zamierza zwolnić do 25 proc. pracowników)

Bankructwa są nieuniknione

Dywagacje na temat zachowania posady będą jednak bez sensu, jeżeli na dno pójdzie cała firma. Aż 18 proc. przedsiębiorców deklaruje, że nie ma żadnych oszczędności. Przeważają wśród nich właściciele mikro (26 proc.) i małych (20 proc.) firm. Pandemia jest dla nich właściwie wyrokiem śmierci.

W bardziej komfortowym położeniu znajdują się duże przedsiębiorstwa. Co czwarty duży pracodawca i co trzecia średnia firma deklaruje, że posiada środki na przeżycie co najmniej 3 miesięcy pandemii.

źrodło: raport PIE

Będziemy zarabiać mniej?

Część z nich może się jednak mimo wszystko zdecydować na obcięcie zarobków. Na solidarne cięcia od szeregów pracowników do top managementu przymierza się do 41 do 51 proc. przedsiębiorstw. Średnio co 3. firma zamierza utrzymać dotychczasowy poziom płac.

Dość niepokojący wydaje się jednak odsetek pracodawców, którzy nie chcieli udzielić odpowiedzi na to pytanie (ok. 10 do 20 proc.). Sugeruje to, że skala obniżek może być wyraźnie większa niż ta przedstawiona w badaniu.

Źródło: raport PIE

Co czeka nas później?

Warto pamiętać, że PIE pytał pracodawców tylko o najbliższe dwa miesiące. Ile potrwają ograniczenia w prowadzeniu biznesu związane z walką z epidemią. Przedsiębiorcy są tu w dużej mierze pesymistami. Tolko 4 proc. z nich uważa, że to kwestia tygodni. Co czwarta firma szykuje się na walkę o przetrwanie co najmniej do wakacji, a co trzecia – aż do końca roku.

Pomóc w tej gonitwie za zachowaniem miejsc pracy mógłby rządowy program określany mianem tarczy antykryzysowej. Z dofinansowania na tzw. postojowe chce skorzystać 56 proc. firm. Niepokojące jest jednak to, że większość z nich stanowią duże przedsiębiorstwa. Wśród pracodawców zatrudniających poniżej 250 osób, 30-kilka procent nie zamierza sięgać po pieniądze z budżetu państwa.

Źródło: raport PIE

Metodologia

Badanie przeprowadzono za pomocą wspomaganych komputerowo wywiadów telefonicznych (CATI) na próbie losowo-kwotowej obejmującej 400 firm, w 4 kategoriach wielkości i 3 sektorach branżowych. Na podstawie tej próby możemy przeprowadzić wnioskowanie o populacji polskich przedsiębiorstw przy poziomie ufności 0,95, a błąd szacunku wskaźników struktury wyniesie 5 proc. – podaje PIE.