Niemiecki rynek pracy w ostrym kryzysie. Bezrobocie wystrzeliło

Chociaż na świecie niemiecki model amortyzowanego finansowania skrócenia czasu pracy zbiera same poklaski, to nastroje na rynku pracy u naszego zachodniego sąsiada nie są wcale optymistyczne. Jeszcze nigdy wcześniej tylu Niemców nie pracowało w skróconym wymiarze godzin. Do tego doszły dane o bezrobociu.

Federalny Urząd Pracy w Niemczech poinformował, że stopa bezrobocia w maju wyniosła 6,3 proc. – czyli najwięcej od czterech lat. W kwietniu bezrobocie u naszego zachodniego sąsiada kształtowało się na poziomie 5,8 proc. Nie jest to pierwszy sygnał, że rynek pracy w Niemczech przeżywa ciężki okres. Monachijski Instytut Ifo wylicza, że w maju co najmniej 7,3 mln Niemców musiało też pogodzić się z mniejszym etatem.

Bizblog.pl poleca

Ta liczba nigdy nie była wyższa

– stawia sprawę jasno ekspert Ifo ds. rynku pracy Sebastian Link.

Rynek pracy w Niemczech: przede wszystkim mniej godzin

O tym, jak poważna jest sytuacja na niemieckim rynku pracy, świadczą najlepiej porównania z kryzysem z 2009 r., spowodowanej pęknięciem nadmuchiwanej latami bańki nieruchomości w Stanach Zjednoczonych w 2008 r.

Jeszcze nie tak dawno ów okres nazywano największym załamaniem gospodarczym od czasów II wojny światowej. Tymczasem wtedy w Niemczech na krótszy czas pracy musiało zgodzić się raptem nieco ponad 1,5 mln pracowników. Teraz jest ich niemal pięć razy więcej. Inna sprawa, że tym razem niemiecka gospodarka cierpi równomiernie we wszystkich obszarach.

Tylko 2,2 mln pracowników zatrudnionych w przemyśle znalazło się na okrojonym etacie. To 31 proc. całkowitej siły roboczej Niemców. W innych sektorach nie było wcale wyraźnie lepiej. Na przykład w handlu detalicznym przedsiębiorstwa musiały przekierować 1,3 mln, czyli 29,7 proc. swoich pracowników na pracę w niepełnym wymiarze godzin. W najlepszej sytuacji pod tym względem jest chyba niemieckie budownictwo i inżynieria lądowa, gdzie tylko ok. 4 proc. pracowników musiało zgodzić się na mniejszy wymiar pracy, a tym samym niższą pensję. 

Co piąty Niemiec bez dochodu z pracy zarobkowej

Instytut Ifo wylicza dalej, że wiosną 2020 r. aż 21,7 proc. wszystkich pracowników nie była w stanie jak zwykle uzyskać dochodu z pracy zarobkowej. Nigdy wcześniej tak nie było. Podobnie fatalne wyniki pokazuje tamtejsza produkcja przemysłowa. W marcu spadła o rekordowe 11,6 proc. w porównaniu z marcem 2019 r. i o 9,2 proc. patrząc na miesiąc wcześniejszy – luty. 

Jednak ani rekordowa liczba osób pracujących w skróconym wymiarze godzin, ani też lecąca jak nigdy w historii produkcja przemysłowa na łeb i szyję nie spowodowały, przynajmniej na razie, eksplozji niemieckiego bezrobocia. W kwietniu poszukujących pracy Niemców było ok. 2,6 mln, co przekłada się na stopę bezrobocia na poziomie 5,8 proc. Na początku 2020 r., jeszcze przed lockdownem wywołanym pandemią koronawirusa, wynosiło zaś w granicach 5 proc.

Pracodawca dostaje zwrot ubezpieczenie za stracone godziny

Dane Instytutu Ifo zaskoczyły też niemiecki rząd, który jeszcze w marcu spodziewał się, że tych pracowników, którym umniejszy się na pewien czas etat, nie będzie więcej niż 2 mln. I chociaż dane są znacznie gorsze, niż początkowo przypuszczano, to jakoś szczególnie nikt nad Renem nad tym szczególnie nie lamentuje. Eksperci są bowiem spokojni, że wypracowany przez Niemców model wsparcia jest skutecznym plastrem na rany gospodarki po pandemii.

W przypadku konieczności skrócenia pracy zakłada się, że pracownicy otrzymują 60 proc. wynagrodzenia netto. Rodzice co najmniej jednego dziecka mogą liczyć na więcej: 67 proc. Model wsparcia polega również na tym, że pracodawcy otrzymują zwrot kosztów składek na ubezpieczenie społeczne za utracone godziny. Za pracę w niepełnym wymiarze wypłacany jest też specjalny dodatek. Federalna Agencja Pracy ostrzega, że wydatki z nim związane mogą przekroczyć 30-miliardową rezerwę.

O ile załamania koniunktury w produkcji przemysłowej odczujemy najwcześniej za kilka tygodni, to rynek pracy na bieżąco wysyła sygnały o swojej kondycji – teraz mocno nadszarpniętej przez pandemię COVID-19. Widać to doskonale w polskich warunkach, gdzie stopa bezrobocia rejestrowanego w kwietniu 2020 r. wyniosła 5,8 proc. i była wyższa niż w marcu 2020 r. o 0.4 p.proc. (5,4 proc.). Samo Ministerstwo Finansów, szacując bezrobocie nad Wisłą pod koniec 2020 r. (według metodyki GUS), mówi o 7 proc. Nie brakuje jednak ekspertów i wyliczeń wskazujących, że może to być nawet 10 proc.