Biorą się za właścicieli mieszkań. Polacy już wyją jak opętani i złorzeczą

To komunizm. Opcjonalnie można też dodać, że „nawet za Hitlera” rząd nie nękał tak właścicieli mieszkań. Australia i Wielka Brytania właściwie w tym samym momencie planują dokręcić śrubę osobom, które z kupowania lokali zrobiły sobie sposób na zarabianie pieniędzy. Najemcy nie będzie teraz można wyrzucić bez przyczyny, okres wypowiedzenia będzie ekstremalnie długi, a czynszu nie będzie można podnosić według własnego widzimisię. Zachód w końcu się budzi. Rządzący zorientowali się, że mieszkaniówka to tykająca bomba zegarowa.

Mieszkaniowa bomba tyka. Rośnie udział osób poniżej 30. roku życia, które płacą czynsz, na który ich nie stać – krzyczy tytuł jednego z poczytnych serwisów. Nie stworzył go jednak żaden z polskich dziennikarzy, choć wydawałoby się, że trafia w punkt i odzwierciedla sytuację młodych na rodzimym rynku najmu. Z takim samym problem zmaga się dzisiaj spora część rozwiniętego świata. Kłopotom dwudziestolatków przyjrzało się w tym wypadku brytyjskie BBC. I nie jest to przypadek.

W Londynie młodzi ludzie wydają na czynsz jedną trzecią zarobków. Można oczywiście zapytać: I co z tego? Każdy miał kiedyś w życiu ciężko, swoje trzeba przejść bla bla bla. Sęk w tym, że taka polityka właścicieli mieszkań wypycha z miasta gorzej sytuowaną siłę roboczą. Zmusza do wyprowadzki młodych wykształconych, którzy dopiero przebijają się w korporacyjnych strukturach, wyrzuca daleko na obrzeża robotników fizycznych. Potem przedsiębiorcy odkrywają nagle ze zdumieniem, że w ich okolicy brakuje chętnych do pracy, a klienci wkurzają się, stojąc w coraz dłuższych kolejkach.

Polityka mieszkaniowa. Sytuacja najgorsza w historii

W ten sposób zawirowania na rynku najmu zaczynają rozlewać się na całą gospodarkę i życie społeczne. Zubożali najemcy tną wydatki i ograniczają konsumpcję, a to i tak optymistyczna wersja, bo w pakiecie możemy dostać przecież radykalizację postaw politycznych, na fali której do głosu dochodzą potem różne dziwne partie.

Bizblog.pl poleca

Polscy politycy wydają się przeczuwać, że za chwilę taka mieszanka wybuchnie im w twarz, ale na razie są w obietnicach mocno powściągliwi. Tak można chyba przynajmniej nazwać krążące od pewnego czasu plotki o wprowadzaniu podatków od pustostanów. Nie jestem pewny, jak ma to poprawić sytuację mieszkaniową, bo rząd nie sądzi chyba, że dzięki temu nagle na rynku znajdą się setki tysięcy mieszkań, ceny najmu spadną w dół, a właściciele przestaną organizować upokarzające castingi.

Nad Wisłą klasa polityczna przygląda się, jak zegar tyka, w nadziei, że eksplozja nastąpi już po wyborach, ignorując ostrzeżenia Jana Mencwela, który Agacie w podcaście Forum IBRiS powiedział, że od dwudziestolecia międzywojennego nie było pokolenia, które miało gorzej na rynku mieszkaniowym w i końcu czeka nas wybuch frustracji i gniewu z ich strony. Milusio, prawda?

W Wielkiej Brytanii ustawodawca trzyma za to landlordów króciutko

Parlament zajmuje się właśnie szczegółową regulacją rynku najmu. W czerwcu tego roku opublikowano Białą Księgę, czyli czegoś w rodzaju podsumowania wyników konsultacji. Ustawa reformująca wejdzie pod obrady w latach 2022-2023. Co ma się w niej znaleźć?

Przede wszystkim umowy będą podpisywane na czas nieokreślony. Właściciel nieruchomości może wyrzucić lokatora bez podania przyczyny tylko w pierwszym półroczu. Później zaczną się schody. Powód wypowiedzenia trzeba będzie dobrze przemyśleć, bo jeżeli w grę nie wchodzi dewastacja mienia, całonocne huczne balangi albo zaleganie z czynszem to… landlord nie będzie miał podstaw do usunięcia najemcy. Wyjątkiem będą sytuacje, w których właściciel będzie chciał po prostu sam zamieszkać w domu, albo zdecyduje się go sprzedać.

Skończy się też podnoszenie czynszu, bo tak

Lokator będzie mógł poskarżyć się urzędnikom, że podwyżka jest nieracjonalnie wysoka i harce chciwego właściciela szybko się zakończą. Ba, jakąkolwiek podwyżkę będzie można zarządzić co najwyżej raz w roku. Oferty będą widnieć na rządowej stronie, tak, by wynajmujący nie próbowali sztuczek. Próbujesz omijać system? Działasz w szarej strefie. Proste jak drut.

O podobnych reformach rozpisuje się australijski ABC News. Cytowany przez serwis Damian Collins, prezes Instytutu Nieruchomości z Australii Zachodniej, powiedział, że położenie kresu bezpodstawnym eksmisjom może sprawić, że właściciele lokali nie będą nękać najemców.

Czekam, że podobne propozycje padną z ust polskich polityków. Coś czuję, że będzie to krwawa medialna jatka, bo landlordzi kreują się dzisiaj na kolejną najbardziej prześladowaną grupę społeczną w Polsce tuż za katolikami i kierowcami. Już teraz w komentarzach pod planami Brytyjczyków odgrażają się, że gdyby podobne przepisy weszły w Polsce, to przestaną wynajmować mieszkania.

Aha. Akurat.

A tym, którzy naprawdę się na to zdecydują dowaliłbym sążnisty podatek od pustostanów rodem z Vancouver. Taki za 30 tys. zł rocznie. To chyba nie powinno być problemem, jeżeli właściciel w proteście przeciwko zakazie żyłowania cen najmu woli całkowicie wycofać nieruchomość z rynku i pozbawić się wszelkich przychodów.

Czytaj także: Drakońskie podwyżki cen prądu uderzą w Polaków z nieoczekiwanej strony. Czy rząd to przemyślał?