Szaleństwo na rynku mieszkaniowym. Efektowny rekord w hipotekach

Polski rynek mieszkaniowy ma się bardzo dobrze. Ostatni raz tyle kredytów hipotecznych, co między kwietniem a czerwcem, Polacy wzięli w 2008 r. A liczba wydanych pozwoleń na budowę była najwyższa od pierwszych takich analiz prowadzonych przez GUS.

Na nic zdała się większa ostrożność banków przy okazji udzielania kredytów hipotecznych. Skutecznym straszakiem nie są też rekordowe wzrosty cen. W niektórych miastach (Łódź, Kraków, Poznań) ostatni raz tak wystrzeliły w górę 11–12 lat temu. 

Mimo tego Polacy nie przestali kupować mieszkań. Robią to nawet chętniej. Jak podaje bankier.pl, w II kwartale 2019 r. udzielono kredytów hipotecznych na rekordową sumę 16,5 mld zł. To wyniki porównywalny z 2008 r. 

Równolegle w tym okresie bardzo dobrze miał się sektor budownictwa mieszkaniowego, który odnotował blisko 25-proc. wzrost względem wyników za pierwszy kwartał roku. Przekłada się to na wydanie pozwoleń na budowę 71,4 tys. mieszkań, z czego developerzy zgarnęli prawie 60 proc. 

Bizblog.pl poleca:

Rynek mieszkaniowy w kryzysie? GUS nie przewiduje.

Rynek mieszkaniowy w Polsce miał wyhamować parę miesięcy temu. Tak wieszczyli niektórzy eksperci. Np. ci z Home Brokera wskazywali na spadek sprzedaży nowych mieszkań. Za to miała odpowiadać m.in. ich zbyt wysoka cena. 

Na razie jednak nic takiego się nie dzieje. A wręcz odwrotnie: rośnie budownictwo, puchną kredyty. Być może za sprawą rozpoczęcia prac nad Deweloperskim Funduszem Gwarancyjnym, który w obronie mieszkańców ma zmusić developerów do dodatkowych składek, a te mogą wynieść nawet 5 proc. wartości mieszkania. A być może też za sprawą rozszerzenia Programu 500+ – tak czy inaczej mieszkaniówka ma się bardzo dobrze i w najbliższym czasie nic nie wskazuje na zmianę tego trendu.

Nie spodziewaliśmy się i nie spodziewamy się żadnego kryzysu. Wręcz przeciwnie – cytuje statystyków GUS portaltechnologiczny.pl.

Rynek mieszkaniowy wyniki budownictwa

Metr kwadratowy droższy w największych miastach.

Dane nie pozostawiają złudzeń. Patrząc kwartał do kwartału wzrost ceny mieszkań odnotowywano w każdym większym polskim mieście. Spory skok odnotowano m.in. w aglomeracji katowickiej: o 201 zł (6,34 proc.), w Łodzi o 269 zł (6,29 proc.), czy Wrocławiu o 271 zł (4,32 proc.). 

Warto pamiętać, że w całym ubiegłym roku przybyło 184,7 tys nowych mieszkań (wzrost o 3,61 proc. względem 2017 r.). Ale też rozpoczęto budowę kolejnych 221,9 tys. W porównaniu zaś do II kwartału 2018 r. teraz – w okresie od kwietnia do czerwca – oddano do użytkowania o 29,9 tys. mieszkań więcej (wzrost o 33,5 proc.). W przypadku pozwoleń na budowę różnica wynosi 42,8 tys. mieszkań (wzrost o 23,1 proc.).

Średnia kredytu znowu w górę.

Drugi kwartał tego roku był już kolejnym, w którym urosła średnia wartość udzielonego kredytu. Rok temu w przypadku kredytów w złotówkach wynosiła ponad 255 tys. zł. Teraz to już prawie 278 tys. zł. Największy wzrost odnotowały przy okazji kredyty droższe: od 300 tys. do 1 mln zł. 

Wg ekspertów za takim stanem rzeczy mają stać przede wszystkim dwa powody. Raz to chęć Polaków kupowania mieszkań o lepszym standardzie i w dogodniejszych lokalizacjach. Drugim zaś powodem jest stabilna sytuacja jeżeli chodzi o niskie stopy procentowe, czego broni Adam Glapińki, prezes NBP. Co więcej, ostatnio padła z jego ust sugestia, żeby stopy procentowe ewentualnie jeszcze dodatkowo obniżyć.