Przewoźnicy w opałach. Hiszpania pozwie 17 linii lotniczych za wciskanie klientom voucherów

Pasażerowie mają dostać z powrotem swoje pieniądze – żąda hiszpański rząd. I idzie na wojnę z liniami, które zamiast przelewów oferują klientom vouchery do wykorzystania w przyszłości. Czyli… ze zdecydowaną większością przewoźników.

Antonio Zugaldia/flickr.com/CC BY 2.0

Ryanair, oddawaj moje pieniądze – piszą dzisiaj miliony pasażerów, których połączenia lotnicze zostały odwołane ze względu na pandemię koronawirusa. Irlandzki przewoźnik znalazł się na świeczniku nie przez przypadek – to największa linia w Europie. Jednak nie jest jedyną, która unika zwrotu środków jak ognia.

Bizblog.pl poleca

Pod koniec marca pisaliśmy, że tylko trzy duże firmy (IAG, Lufthansa i Ryanair) są winne konsumentom ok. 7 mld euro. I choć linie powoli spłacają należności (Ryanair podaje, że wypłacił już 400 mln euro, czyli 75 proc. zaległości) to lista zadłużonych u klientów przewoźników jest jednak bardzo długa. Obejmuje nawet tak szanowane marki, jak Swiss albo Emirates.

Hiszpanie szykują pozew

Większość linii, starając się ratować swoje budżety, proponuje klientom rozliczenie w formie voucherów. Niektórzy, jak Wizzair, kuszą, że dostaniemy w ten sposób 120 proc. wartości biletu. Problem w tym, że pasażerowie często woleliby odzyskać pieniądze od razu, nie czekając na całkowite odmrożenie nieba nad Europą. I wydać je np. w zbliżające się wakacje.

Najbardziej stanowczo przeciwko takim praktykom zareagowało Ministerstwo Spraw Konsumenckich w Hiszpanii. „Daily Mail” pisze, że resort otwarcie skrytykował przewoźników i ma zamiar podjąć kroki prawne przeciwko 17 liniom. Na liście znajduje się Ryanair, Wizz Air, easyJet, Air France, TUI, KLM, Lufthansa, Eurowings, SAS, United Airlines, Air Europa, Binter Canarias,, Iberia, Transavia, Jet2,, Latam Airlines i Volotea.

Pieniądze zamiast voucherów

Cel? Ministerstwo chce nie tylko wprowadzenia zakazu wciskania voucherów teraz i w przyszłości, ale również anulowania już zawartych umów. Jeżeli sąd przychyli się do tej propozycji, oznaczałoby to, że pasażerowie, którzy zgodzili się na wzięcie voucheru, mogliby wycofać się ze swojej decyzji.

Jest o tyle uzasadnione, że część konsumentów nie wiedziała, że zwrot pieniędzy im się należy. Linie wyłączyły formularze pozwalające się ubiegać o pieniądze (Lufthansa) albo eksponowały możliwość skorzystania z bonu, skrzętnie ukrywając fakt, że jest to tylko jedna z opcji (Ryanair).

Jeśli konsument preferuje zwrot gotówki, powinien dostać łatwy i elastyczny sposób na jego zażądanie. Firmy powinny wysłać pieniądze w ciągu siedmiu dni

– tłumaczyła w rozmowie z hiszpańską telewizją La Sexta Bibiana Medialdea, dyrektor generalna ds. Konsumenckich.

Czy pozostałe kraje pójdą śladem Hiszpanów? Dla klientów może stanowić to jedyny sposób, by skutecznie i szybko wyegzekwować swoje prawa od linii lotniczych. Komisja Europejska upominała już kraje członkowskie, wysyłając do nich listy z informacją, że podróżni z Unii Europejskiej mają prawo do refundacji. Wcześniej o to, by przewoźnicy mogli sami decydować o formie rekompensaty, apelowało 12 krajów Wspólnoty. Poza Polską pod apelem podpisała się Belgia, Bułgaria, Cypr, Czechy, Grecja, Francja, Irlandia, Łotwa, Malta, Holandia i Portugalia.