Ryanair zablokuje pomoc dla PLL LOT? W Niemczech wsparcie Lufthansy zakończyło się awanturą

Szef Ryanaira Michael O’Leary widzi rynek lotniczy przyszłości jako miejsce, w którym kilku tanich przewoźników zbiera się po koronakryzysie i stopniowo wypycha z rynku bankrutujące, tradycyjne linie lotnicze. Publiczna pomoc dla Lufthansy, Air France-KLM czy Air Baltic jest mu więc wybitnie nie na rękę. Krnąbrny Irlandczyk właśnie daje temu wyraz, skarżąc wsparcie dla pierwszego z wymienionych przewoźników do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Lufthansa została uratowana. Niemiecki rząd zgodził się wpompować w przewoźnika 9 mld euro. Trudno nazwać to kroplówką, bo to raczej transfuzja, której poddana zostanie jedna z największych linii w Europie. Ta sama, która w pewnym momencie miała tracić milion euro na godzinę, i której w oczy zaglądało już widmo bankructwa.

Zgodę na taką interwencję wyraził zarząd spółki, gabinet Angeli Merkel i Komisja Europejska. W tym momencie, niczym spóźniony gość na ślubie, wpada Ryanair. I gdy ksiądz pyta, czy ktoś zna powód dla, którego „tych dwoje nie powinno wstąpić w związek małżeński” krzyczy: To oszustwo!

Porównanie nie jest przypadkowe. Michael O’Leary porównywał niedawno Lufthansę do pijanego wujka na weselu, który chce spijać resztki wódki z pustych kieliszków.

Walka o wolny rynek?

O co chodzi Michaelowi O’Leary’emu? Zdaniem szefa Ryanaira dotowanie upadających przez koronawirusa linii to zbrodnia popełniona na wolnym rynku.

To spektakularny przypadek bogatego państwa członkowskiego ignorującego traktaty UE z korzyścią dla swojego przemysłu i ze szkodą dla biedniejszych krajów

– perorował.

Irlandzki menedżer rozpędził się w swoich tyradach tak daleko, że zarzucił nawet Komisji Europejskiej zdradę podstawowych zasad prawa unijnego. Dodał też, że Lufthansa wykorzysta euro od pani Merkel, by wyrzucić z rynku mniejszych rywali.

Wszystko to miałoby wpisywać się w niechlubną „antykonkurencyjną historię” tej linii. Co dalej? – Idziemy do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości – deklaruje O’Leary.

Bizblog.pl poleca

Po drodze dostało się także linii KLM. Komisja Europejska zgodziła się, by holenderski rząd przelał na konto przewoźnika 3,4 mld euro. A O’Leary znów szalał z wściekłości i zapowiadał, że skarga trafi do Komisji Europejskiej.

Za tę dotację dla KLM w wysokości 200 euro każdy holenderski mężczyzna, kobieta i dziecko może kupić w Ryanairze pięć lotów, zamiast płacić za awarie i nieskuteczność w Air France-KLM

– szydził menedżer.

Pomoc dla LOT-u

Podobne przemówienie O’Leary ma zapewne gotowe na okoliczność decyzji o wsparciu LOT-u. Irlandczyk już w 2014 r. próbował zablokować pomoc dla naszego narodowego przewoźnika, tłumacząc, że zepsuje ona „zdrową, rynkową konkurencję”.

Tymczasem wsparcie dla LOT-u wydaje się nieuniknione. Może przybrać postać bezpośredniego dofinansowania, jak deklarował minister Sasin, lub „manewrów prawno-gospodarczych”, o których mówił minister Horała.

W tym drugim wypadku chodzi o głośą sprawę utworzenia spółki LOT Polish Airlines SA. Część komentatorów podejrzewa, że zarząd LOT-u może spróbować przenieść do nowego podmiotu sloty, a pracowników i długi zostawić za sobą.

Możemy być pewni, że w jednym i drugim wypadku O’Leary będzie pierwszą osobą gardłującą o postawieniu polskiej linii przed sądem.

Skomplikowana gra Ryanaira

Ryanair zachowuje się chwilami, jakby kryzys wywołany pandemią go nie dotyczył. Przewoźnik chwalił się, że ma na koncie 4 mld euro zapasu i kontynuował zakupy nowych samolotów. W wywiadzie dla serwisu pasażer.com O’Leary wyrażał przekonanie, że po kryzysie wywołanym przez Covid-19 w Europie zostanie tylko pięć linii lotniczych. Z Ryanairem na czele oczywiście.

Szybko okazało się jednak, że Irlandczycy nieco przeszarżowali z prognozami. Większość krajów w Europie przeznacza właśnie budżety na ratowanie przewoźników, jednocześnie starając się nie dopuścić, by Ryanair wykorzystał sytuację i zdobył zbyt duży fragment rynku.

Austriacy już przed kryzysem ograniczyli możliwości ekspansji Ryanaira, narzucając limit ceny biletów lotniczych na poziomie 40 euro. Francuzi, tłumacząc się troską o nadmierną emisję CO2, zablokowali mu natomiast możliwość wejścia na trasy zwalniane właśnie przez Air France.

Protesty szefa Ryanaira być może dałoby się nawet brać na poważnie gdyby nie fakt, że Irlandczycy… sami wzięli już pieniądze z brytyjskiego programu Covid Corporate Financing Facility. CCFF został powołany do życia przez brytyjski rząd i Bank Anglii, by pomóc przetrwać kryzys dużym firmom. Ryanair wyszarpał z niego ok. 600 mln funtów. Całkiem dużo, jak na tak zdeklarowanych wolnorynkowców.