Trafimy na czarną listę Ryanaira? Dzięki, Polsko

Szef Ryanaira Michael O’Leary jest podekscytowany tempem szczepień w Wielkiej Brytanii i liczy, że Unia Europejska pójdzie w jej ślady. To oznaczałoby, że u progu wakacji pasażerowie mogliby swobodnie przemieszczać się samolotami po Europie. Ale wstrzymajcie konie, bo zaraz może się okazać, że Polski te udogodnienia nie obejmą.

Ryanair jest zdecydowanie najbardziej optymistycznie nastawioną do życia linią lotniczą na świecie. Choć na trzy miesiące przed wakacjami przez Europę przelewa się trzecia fala pandemii, a kraje członkowskie UE kombinują, jakie obostrzenia można jeszcze zastosować, szef lowcostu snuje już plany wakacyjne.

Bizblog.pl poleca

Latanie od czerwca?

Zdaniem Michaela O’Leary’ego całkiem możliwy scenariusz zakłada, że latanie będzie wyglądało niemal jak przed pandemią. Irlandzki menedżer długo krytykował Wielką Brytanię za politykę wobec covidu, ale gdy zobaczył statystyki dotyczące tempa szczepień, szybko zmienił front. Teraz gabinet Borisa Johnsona urósł w jego oczach do rangi zbawicieli branży lotniczej.

Wielka Brytania jest światowym liderem we wprowadzaniu szczepionek. Rząd zasługuje na uznanie za ten sukces

– piał z zachwytu

O’Leary dodaje, że z politycznego punktu widzenia rząd Wielkiej Brytanii nie będzie miał wytłumaczenia do trzymania obywateli w domach, jeżeli uda mu się do końca marca zaszczepić połowę populacji. A jako że pierwszą dawkę przyjęło już 48 proc. Brytyjczyków, można powiedzieć, że jego założenia się sprawdzają.

Połowiczne, bo na Wyspach przyjęto politykę jak najszybszego podania pierwszej szczepionki wszystkim mieszkańcom. Pod względem szczepienia dwoma dawkami Brytyjczycy są nawet za Polską.

Ale szef Ryanaira pozostaje niezrażony i liczy, że reszta kontynentu lada chwila doszlusuje do prymusów z Wielkiej Brytanii.

Spodziewamy się, że Europa dogoni i zaszczepi połowę populacji do końca czerwca. Wtedy nastąpi zniesienie ograniczeń w podróżowaniu i powrót do podróży, szczególnie na wakacje

– twierdzi.

Polska ciągnie się w ogonie

I tu może być już dużo trudniej. We Francji pierwszą dawkę podano ledwie 12 proc. mieszkańców, w Niemczech 11,3 proc. Unijni rekordziści, Estonia i Finlandia, również są od wspomnianych 50 proc. bardzo daleko (odpowiednio 15,1 i 14,6 proc.). Na całym świecie przynajmniej co trzeciego obywatela udało się zaszczepić tylko w USA, Chile, Bahrajnie, Izraelu i Chinach.

Zakładając jednak, że wlokący się niemiłosiernie program szczepień ruszy w końcu z kopyta, może się okazać, że Polacy i tak z otwartego nieba nie skorzystają. Na razie nasz kraj z 10,2 proc. znajduje się w ogonie UE. Czarnowidztwo? Niekoniecznie. Bloomberg sklasyfikował nas przecież ostatnio na 50. wśród 53. krajów w rankingu walki z covidem.

Na razie lepiej nie zapeszajmy. Różnice między krajami Europy są zasadniczo dość nieznaczne. O’Leary dał jednak wyraźny sygnał. Nie szczepicie się, z lataniem może być problem. Tym bardziej że irlandzka linia wprowadza w aplikacji paszporty immunologiczne. Mając zaświadczenie o szczepieniu, podróże staną się proste. W innym wypadku trzeba będzie każdorazowo wgrywać do apki informacje o negatywnym wyniku testu PCR.

Ryanair ogłosił, że polscy pasażerowie będą mogli od lipca latać m.in. na Korfu, Rodos i Sycylię. Oby się nie przeliczył, bo konieczność wydania kilkuset złotych na testy od łebka może skutecznie zniechęcić Polaków do ruszania się poza granice kraju. Oj, O’Leary nie będzie z tego powodu zachwycony. Polacy zresztą też.