Ryanair ma dość Polski. Tanie linie szykują masową likwidację połączeń z polskich miast

Możemy być pewni, że O’Leary to ostatnia osoba, która podchodziłaby bojaźliwie do prowadzenia biznesu. Jeżeli więc menedżer Ryanaira, idąc w ślady Wizzaira, tnie połączenia, to znaczy, że przeczuwa potężne kłopoty – pisze Adam Sieńko.

Kilkadziesiąt tras wypadnie z siatki połączeń Ryanaira na początku przyszłego roku. Trudno nie powiązać tego z szalejącym w Europie Zachodniej nowym wariantem koronawirusa. Lowcost szykuje się na ciężką zimę i uważa że omikron uderzy w Polskę z taką samą siłą, z jaką dezorganizuje właśnie życie Anglików, Austriaków i Holendrów.

Ryanair oficjalnie potwierdził zamiar wycięcia 70 tras z polskich miast – dowiedziało się Fly4free.pl. Połączenia, w zależności od kierunku, są odwoływane od 7-9 stycznia do 1-4 lutego.

Decyzja lowcostu najmocniej uderzy w Poznań, który straci aż 14 tras. Mocno poszkodowany będzie też Wrocław (13 tras), Modlin (10) i Kraków (11). W mniejszym lub większym zakresie lowcost wycofa się jednak ze wszystkich lotnisk w Polsce. Zdecydowana większość odwołanych połączeń to loty do Wielkiej Brytanii, chociaż trafiają się też typowo turystyczne destynacje, takie jak jordański Amman i stolica Czarnogóry Podgorica.

Europa boi się nowego wariantu

Pisałem niedawno, że polskie władze chyba nieco nie doceniają omikronu, jakby uśpione malejącą falą zakażeń po szczycie czwartej fali. Restrykcje zastosowane na okres świąteczny są czysto symboliczne. Ba, w sylwestra TVP urządza imprezę plenerową, a rząd pozwolił Polakom na zabawę w klubach do białego świtu.

Bizblog.pl poleca

W tym samym czasie Holandia wprowadza twardy lockdown, Wielka Brytania powoli, acz konsekwentnie dokręca śrubę obywatelom, a Austria rzuca kłody pod nogi przyjezdnym. Szef Ryanaira Michael O’Leary chyba czuje, co się święci. Jacek pisał, że Irlandczyk stał się wielkim zwolennikiem szczepień i stwierdził (O’Leary, nie Jacek), że antyszczepionkowcy nie powinni mieć wstępu na pokład samolotu.

O’Leary skapitulował przed omikronem

Możemy być pewni, że O’Leary to ostatnia osoba, która podchodziłaby bojaźliwie do prowadzenia biznesu. Jeżeli więc menedżer Ryanaira, idąc w ślady Wizzaira, tnie połączenia, to znaczy, że przeczuwa potężne kłopoty. Prędkość rozprzestrzeniania się omikronu grozi nakładaniem przez państwa zaporowych ograniczeń wjazdowych, co pewnie zniechęci większość podróżnych do latania.

Być może nerwowe ruchy lowcostu są też związane z niskim poziomem wyszczepienia polskiego społeczeństwa. Taki powód tymczasowej ucieczki z polskiego rynku podał Wizzair. Prezes przewoźnika Jozsef Varadi likwiduje od stycznia 36 połączeń i wraca z nimi dopiero w marcu.

Jeden z włoskich ekspertów straszył, że jeżeli omikron wymknie się spod kontroli, czeka nas pandemia B. W lotnictwie w zasadzie już do niej doszło. Branża może mieć tylko nadzieje, że strach ma wielkie oczy, a sytuacja na niebie szybko wróci do normy.