Rząd zamyka na dłużej część międzynarodowego nieba

Pojawiło się najnowsze rozporządzenie premiera. Na jego podstawie polski ruch lotniczy nadal obarczony jest pewnymi zakazami. Lista krajów, do których jednak można udać się drogą lotniczą – pozostaje bez zmian.

Ponieważ poprzednie rozporządzenie dotyczące zakazów w ruchu lotniczym z 30 czerwca straciło 14 lipca moc – to od razu pojawia się kolejne – wcześniejsze obostrzenia podtrzymujące na następne dwa tygodnie, czyli do 28 lipca. W uzasadnieniu czytamy, że zagrożenie ze strony COVID-19 jest cały czas jak najbardziej realne – na tyle, by wprowadzać tego typu zakazy w celu zminimalizowania zagrożenia dla zdrowia publicznego.

Ruch lotniczy, czyli Portugalia i Szwecja dalej passe

Rozporządzenie premiera wydłuża wprowadzone wcześniej zakazy do 28 lipca. Podobnie jak poprzednio nie stosuje się ich jednak do państw członkowskich Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu, Szwajcarii i członków UE – z wyjątkiem Portugalii i Szwecji. Niezależnie od tego rozporządzenia można dalej planować lotnicze wojaże w takich kierunkach jak Czarnogóra, Gruzja, Japonia, Kanada, Albania, Korea i Ukraina. Rozporządzenie obowiązujące w tej sprawie jeszcze w czerwcu zabraniało ruchu lotniczego w kierunku Wielkiej Brytanii, czy Japonii. 

Lotniska dopiero co wstają z kolan

Transport lotniczy to jeden z tych sektorów, który od pandemii COVID-19 dostaje bodaj najbardziej w kość. U nas pierwszy raz polski rząd zakaz dla lotów międzynarodowych wprowadził 15 marca, a dla krajowych – 16 marca. W efekcie tylko pierwszego dnia tego zawieszenia odnotowano ponad 82 proc. spadek ruchu w polskich portach lotniczych w porównaniu do analogicznego okresu rok wcześniej.

To z kolei oznacza ogromne kłopoty linii lotniczych. Nie tak dawno rząd Niemiec, po uzyskaniu zgody od Komisji Europejski, ratował Lufthansę pompując w nią 9 mld euro. Ale to nie jedyny taki przykład. Rząd Serbii też ma się zastanawiać, czy nie zdecydować się na nacjonalizację i nie kupować udziałów w Air Serbii. Podobny dylemat mają m.in. w Czarnogórze z Montenegro Airlines, czy z Tarom i Blue Air w Rumunii, gdzie jednak najprawdopodobniej skończy się fuzją obu przewoźników. Te koronawprusowe kłopoty nie ominęły także polskiego LOT-u.

Ze względu na niewielkie marże żadna linia nie była bezpieczna. Na pewno nie polski LOT, który nie przetrwa bez pomocy rządu – przekonuje Addison Schonland, założyciel Air Insight z siedzibą w Baltimore w Stanach Zjednoczonych.