Ruch na drogach spadł w czasie epidemii o 35 proc. Ciężarówek koronawirus jednak nie uziemił

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przeanalizowała natężenie ruchu samochodowego na autostradach, ekspresówkach i drogach krajowych od marca do maja. Średni spadek wyniósł o około 35 proc. ale głównie za sprawą samochodów osobowych. Transport towarów ucierpiał w czasie stanu epidemii nieznacznie.

Do analiz wykorzystano dane z 32 stanowisk pomiarowych systemu viaToll zebrane od 9 marca do 17 maja, a następnie porównano je z tymi samymi okresami w poprzednich latach.

Bizblog.pl poleca

Średni ruch wszystkich pojazdów w tym okresie wyniósł około 16,5 tys. samochodów na dobę, podczas gdy w 2019 roku było to 25,3 tys. aut. Oznacza to spadek o około 35 proc.

Oczywiście największy spadek natężenia ruchu nastąpił w okolicach Wielkanocy – po drogach krajowych poruszało się w czasie świąt o około 80 proc. mniej pojazdów niż rok temu.

Źródło: GDDKiA

„Od tego okresu rejestrowany jest stały wzrost ruchu, a podyktowane jest to znoszeniem ograniczeń związanych ze stanem epidemii” – zaznacza GDDKiA.

Spadek natężenia ruchu ciężarówek okazał się znacznie niższy. Jak wyjaśnia GDDKiA, ruch ciężki jest bardzo wrażliwy na układ dni wolnych od pracy, ale rozkład tygodniowy tego ruchu jest praktycznie taki sam w poszczególnych latach.

W pierwszej połowie marca, u progu kryzysu i tuż przed wprowadzeniem lockdownu wystąpiły wprawdzie pewne nietypowe zmiany w natężeniu ruchu, ale obecnie ruch ciężarówek jest na poziomie zbliżonym do 2018 roku, czyli średnio około 3,9 tys. pojazdów na punkcie pomiarowym. Do poziomu z roku 2019 (4,2 tys.) jeszcze trochę brakuje.

Źródło: GDDKiA

„Przeprowadzona analiza pokazuje, że ruch pojazdów ogółem oraz ciężkich nadal jest znacznie mniejszy od typowego, przy czym większe spadki ruchu obserwowane są dla pojazdów lekkich. Rozkłady tygodniowe ruchu ciężkiego są bardziej stabilne i ruch ten jest mniej wrażliwy na wprowadzane ograniczenia i ich znoszenie – zmiany zachodzą w dłuższym okresie” – konkluduje GDDKiA.

Autorzy analizy zwracają przy tym uwagę, że w normalnych warunkach odnotowany byłby pewien wzrost ruchu pojazdów ogółem oraz ciężkich. „Tym samym rejestrowane spadki ruchu należałoby zwiększyć o dodatkowe kilka procent” – stwierdzają.