Bayer nie składa broni w wojnie o Roundup. Przykro nam, że macie raka, ale nie zapłacimy

Po istnej nawałnicy pozwów dotyczących popularnego środka ochrony roślin niemiecki koncern chemiczny ogłosił, że współczuje rolnikom, ale jest niewinny, nie zgadza się z oskarżeniami i zamierza się odwołać od wyroku sądu.

Fot. Jerzy Górecki/Pixabay

Od lat trwa spór o szkodliwość glifosatu zawartego w produkowanym przez Bayer Roundupie. Po dziesiątkach tysięcy procesów z całego świata i milionach przyznanych przez sądy w ramach odszkodowań dla chorych na raka rolników niemiecki koncern konsekwentnie powtarza, że rakotwórczości glifosatu dotąd nie udowodniono. Po każdym przegranym procesie Bayer zapowiada apelację.

Bizblog.pl poleca:

Ostatnio jeden z plantatorów z Missouri wygrał pierwszą sprawę o szkodliwość innego herbicydu – dikamby, za który także odpowiedzialna jest należąca do Bayera firma Monsanto. Czy jest jeszcze szansa na uratowanie wizerunku niemieckiej spółki chemicznej?

Bayer wyraźnie nie zgadza się z werdyktem komisji sędziowskiej i jest bardzo rozczarowany wyrokiem. Szybko odwołamy się od tej decyzji. Chociaż mamy wielką empatię dla każdego rolnika, który cierpi z powodu strat w uprawach, w przypadku pana Badera nie przedstawiono żadnych dowodów, które wykazałyby, że produkty Monsanto były obecne w jego gospodarstwie i były odpowiedzialne za jego straty

– poinformował Bayer na swojej stronie internetowej.

Ćwierć miliarda dolarów przez brzoskwinie

Gdy niemiecka spółka przejmowała w 2016 roku amerykańską firmę Monsanto – twórcę Roundupu – za 66 mld dol., zapewne nie spodziewała się aż tak zażartych batalii sądowych. Wojna o Roundup trwa w najlepsze. Napływ pozwów wzmógł się w zeszłym roku, a obecnie ich liczba idzie w dziesiątki tysięcy.

Po odszkodowaniu w wysokości 86 mln dolarów w USA pozwów zaczęło przybywać w zastraszającym tempie, aż Kanadyjczycy zażądali pół miliarda dolarów odszkodowania za raka rzekomo wywołanego przez glifosat.

W Niemczech zaczęto rozważać wycofanie herbicydu, aż wytoczony został kolejny ogromny proces, w którym to amerykańskiemu producentowi brzoskwiń przyznano 265 mln dolarów zadośćuczynienia. Tym razem chodziło jednak o dikambę.

Bill Bader – Rolnik z Ameryki obarczył winą za zniszczenie jego plantacji brzoskwiń herbicydy firm Bayer AG i BASF. Sprawa miała poparcie blisko 140 innych procesów mających być wytoczonym jeszcze w tym roku przeciw gigantom.

Mężczyzna stwierdził, że jego sad o powierzchni 1 tys. akrów został nieodwracalnie uszkodzony przez produkowane przez nich herbicydy, które miały spaść na jego drzewa z sąsiednich gospodarstw. Spowodowały one niszczenie drzew, straty w owocach oraz skręcanie liści.

Źródło: Facebook

Pozwana firma argumentowała, że plonów brzoskwiń w sadzie Badera zaczęło ubywać jeszcze przed 2015 rokiem. Ich zdaniem przyczyną jego strat były zjawiska pogodowe, takie jak gradobicia i późne przymrozki.

Plantator twierdzi również, że firmy zachęcają rolników do nieodpowiedzialnego używania dikamby. Była to pierwsza amerykańska sprawa dotyczącą szkodliwości tego herbicydu.

Koronawirus na ratunek

W roku podatkowym 2018 gigant zatrudniał blisko 117 tys. osób i osiągnął sprzedaż w wysokości 39,6 mld euro. Wydatki inwestycyjne wynosiły 2,6 mld euro, a fundusze przeznaczone na badania i rozwój – 5,2 mld euro.

Firma już wykluczyła wycofanie się z rynku w USA, oświadczając, że organy regulacyjne i wyniki szeroko zakrojonych testów wykazały, że glifosat jest bezpieczny.

W październiku koncern powiedział, że obecnie stoi w obliczu 42,5 tys. amerykańskich pozwów, obarczających środki chwastobójcze oparte na glifosacie winą za wywołanie raka.

Jeśli każdy proces ws. herbicydu dikamba zakończy się przyznaniem odszkodowania na ponad 250 mln dol., to powstanie kolejny idący w miliardy dolarów problem dla firmy oraz jej inwestorów.

– stwierdził Carl Tobias, profesor prawa z University of Richmond.

Od czerwca 2019 roku akcje niemieckiego giganta odzyskały blisko połowę wartości, jaką straciły po przegranych procesach ws. Roundupu. 17 lutego akcje firmy na giełdzie we Frankfurcie spadły o 3,3 proc. 

W styczniu mówiono, że Bayer może zapłacić nawet 10 mld dolarów w ramach ugody z amerykańskimi powodami cierpiącymi na chłoniaka nieziarniczego. Chorzy na raka twierdzą, że choroba rozwinęła się po ekspozycji na glifosat – kluczowy składnik Roundupu.

Aby podreperować swój wizerunek, Bayer musi podjąć stanowcze kroki, zanim straci kolejne tysiące klientów i miliony przychodów. W ostatnich dniach firma zdecydowała się ofiarować Chinom – jednemu z ich największych partnerów – 1,5 mln euro na walkę z koronawirusem. Wątpliwe jednak aby pomogło to w globalnym podejściu do firmy.

Chwastobójcza Polska

Według Głównego Biura Statystycznego, w 2016 r. Polska zakupiła blisko 12,7 mln kilogramów środków chwastobójczych oraz mchobójczych.

Znalazła się dzięki temu na czwartym miejscu wśród krajów UE. Większą ilość herbicydów zakupiły wówczas tylko Francja, Niemcy i Hiszpania. Tam jednak – w przeciwieństwie do Polski – procesy o glifosat są na porządku dziennym.

Zestawienie sprzedaży środków ochrony roślin w ubiegłych latach. Źródło: GUS

W Polsce podejście do Roundupu jest na tyle luźne, że w przebadanych przez FoodRentgen produktach 40 proc. zawierało stężenie glifosatu wyższe niż przewidziane przez unijne normy w wysokości 1 mg substancji/kg produktu. Nieraz było ono nawet od trzech do siedmiu razy wyższe.

SPRZEDAŻ ŚRODKÓW OCHRONY ROŚLIN W 2017 R. W POLSCE
Główne grupy, kategorie produktów – Kod – Substancje czynne w kg. Źródło: GUS

Ilość kupowanych w naszym kraju herbicydów świadczy o tym, że polscy rolnicy nie przejmują się międzynarodowymi oskarżeniami o szkodliwość Roudupu. Mimo to spośród stosowanych przez nich substancji chwastobójczych te zawierające glifosat stanowią niewielki procent.

Ponadto według raportu Kleffmann Group skutki potencjalnego zakazania stosowania w rolnictwie byłyby dla Polski nieopłacalne zarówno finansowo, ekonomicznie, jak i nawet w spojrzeniu ekologicznym.

Według przewidywań Kleffmann Group po wycofaniu glifosatu z polskich pól prawdopodobnie nieopłacalne byłoby już dla naszego kraju uprawianie pszenicy i jęczmienia. Z kolei największe straty (nawet w wysokości 200 euro/ha) odnieśliby plantatorzy ziemniaków, buraków cukrowych, jabłoni i rzepaku.

Dodatkowym problemem byłoby zastąpienie działania chwastobójczego glifosatu czymś innym, co byłoby równoznaczne z większą ilością poświęconego czasu na pracę w polu.