Warszawa kibicuje porozumieniu nuklearnemu z Teheranem. Ropa z Iranu miałaby zastąpić rosyjską

Węgry nawet nie udają, że blokują unijny ban na rosyjską ropę z innych powodów niż polityczne, ale kraje, które mają tu rzeczywiste wątpliwości. Polski rząd, podobnie jak było to w przypadku węgla, nie chce siedzieć z założonymi rękami i czekać na wypracowane rozwiązania. Dlatego pierwszy raz od prawie 8 lat polski minister odwiedził Iran.

Teheran odwiedzi koordynator UE ds. rozmów na temat przywrócenia porozumienia nuklearnego Iranu z 2015 r. To będzie już kolejna próba wyjścia z impasu, jaki od miesiąca towarzyszy rozmowom między Persami a USA. Teraz, w dobie wprowadzania przez Brukselę embarga na ropę z Rosji, presja na porozumienie w tej sprawie jest jeszcze większa.

Chodzi o przywrócenie do łask Wspólnego Kompleksowego Planu Działania. Iran obiecuje, że w zamian za zniesienie sankcji (nałożonych w 2018 r. przez Stany Zjednoczone) ograniczy wzbogacanie uranu i gromadzenie zapasów materiałów jądrowych. Ale Teheran chce przede wszystkim, żeby Amerykanie przestali postrzegać i nazywać Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej jako zagraniczną organizację terrorystyczną. Tym ustaleniom wyjątkowo kibicuje też Warszawa. Polski rząd bowiem nie chce przegapić żadnej okazji na dywersyfikację dostaw ropy.

Ropa z Rosji, czyli Polska szuka alternatywy w Iranie

Właśnie z tego powodu jesteśmy świadkami mocnego zaciśnięcia współpracy między Polską a Iranem. Na tyle, że pierwszy raz od 2014 r. Persów pojechał odwiedzić reprezentant rządu w Warszawie – minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau. W trakcie spotkania, jak informuje PAP, omawiano kwestie związane ze współpracą dwustronną, a także podpisano umowę o współpracy w dziedzinie kultury, edukacji, nauki, sportu, młodzieży i środków masowego przekazu. Ale dla nikogo nie było żadną tajemnicą, że tak naprawdę chodziło o coś zupełnie innego.

Ustaliliśmy, że jak tylko dojdzie do szczęśliwej konkluzji negocjacji dotyczących porozumienia nuklearnego z Wiednia, podejmiemy szeroko zakrojoną współpracę gospodarczą z Iranem – informuje szef polskiej dyplomacji.

Rzecz jasna chodzi o dostawy do Polski irańskiej ropy, która jest – co istotne przede wszystkim dla polskiego ciepłownictwa – o podobnych parametrach co ropa z Rosji. Irańskie rezerwy ropy naftowej szacowane są na ok. 157 mld baryłek, co odpowiada 10 proc. światowych rezerw ropy naftowej i 13 proc. rezerw ropy państw OPEC. Po latach odczuwania zachodnich sankcji (2012-2015) produkcja ropy w Iranie zaczęła systematycznie rosnąć – do poziomu 2,5 mln baryłek dziennie w 2017 r. Pod koniec 2017 r. szacowano ją nawet na 3,8 mln baryłek każdego dnia.

Nie tylko Węgry krzywią się na unijne embargo

Trudno dzisiaj dywagować o przyszłości unijnego embarga na ropę z Rosji. Chociaż wydawało się, że zaproponowanie niektórym (Węgrom i Słowacji) okresu przejściowego, czyli do końca 2023 r. powinno mocno zbliżać do kompromisu. Ale Budapeszt nie chce się zgodzić na takie rozwiązanie i prosi Brukselę o całkowite wykluczenie z tych sankcji na rosyjską ropę. 

Węgry nie mogą poprzeć szóstego pakietu sankcji przeciwko Rosji w ich obecnej formie – stwierdził Viktor Orban.

Z kolei Słowacja (razem z Czechami) wnioskuje o dłuższy niż tylko do końca przyszłego roku okres przejściowy. W najnowszym projekcie kolejnego pakietu sankcji daje się możliwość kupowania do końca 2024 r. ropy z Rosji Węgrom i Słowakom, a Czechom nawet do czerwca 2024 r. Ale to wszystkich wątpliwości i tak nie rozwieje. Reuters niedawno informował, że swoje obawy względem embarga UE na rosyjską ropę zgłosiła również Malta, Grecja i Cypr. To kraje, które w UE mają największe floty statków i boją się, jak to naftowe embargo wpłynie na kondycję przemysłu morskiego. 

Jesteśmy przeciwni rosyjskiej inwazji i oczywiście popieramy sankcje. Ale sankcje te powinny być ukierunkowane, a nie wybiórcze – służyć niektórym państwom członkowskim, a inne pozostawiać na pastwę losu – zwraca uwagę prezydent Cypru Nicos Anastasiades.

Jak na te wątpliwości odpowie Bruksela? KE proponuje dla tych państw trzymiesięczny okres przejściowy. To, czy taka propozycja okaże się zadawalające okaże się przy okazji głosowania nad embargiem na ropę z Rosji.