Mąka z bakterii to już nie science fiction. Zmiany klimatu oznaczają żywność mikroorganizmów i wody

Przez zmiany klimatu na Ziemi kiedyś zabraknie jedzenia. Okazuje się, że przed wielkim głodem jest ratunek. Rzecz w produkowaniu żywności wyłącznie przy pomocy mikroorganizmów i wody. A rolnictwo, jakie do tej pory znamy, ma odejść w zapomnienie.

Fot. HG-Fotografie/Pixabay

W błędzie jest ten, kto twierdzi, że zmiany klimatu to jedynie ciut cieplejsza aura, co zresztą wszystkim powinno wyjść na dobre. Przecież nie o wysokość słupka rtęci tu chodzi.

Bizblog.pl poleca:

Oprócz destrukcyjnych anomalii pogodowych w ludzkość przez to najbardziej dotkliwie może uderzyć głód i susza. Wg Wspólnotowego Centrum Badawczego Komisji Europejskiej do 2050 r. blisko 90 proc. powierzchni lądów na naszej planecie może ulec degradacji, a w ciągu kolejnych 30 lat upustynnieniu.

I chociaż toczona od lat dyskusja nad przewagą diety roślinnej nad mięsną w ostatnim czasie mocno przybrała na sile, to w perspektywie zmian klimatycznych nie ma ona do końca sensu. Może bowiem wydarzyć się tak, że ludzie nie będą mieli zbyt dobrego dostępu ani do mięsa, ani do warzyw i owoców. Dlatego na scenę muszą wyjść mikroorganizmy. 

Mąka z bakterii zmieni reguły gry

Ważna uwaga: to nie jest scenariusz do postapokaliptycznego serialu Netflixa. To też żadne fragmenty najnowszego hitu książkowego z klimatu s/f. To się dzieje już tu i teraz, a dokładnie w jednym z laboratoriów na obrzeżach Helsinek. Tam pracują naukowcy dla firmy Solar Foods, którą przy okazji kręcenia filmu dokumentalnego pt. „Apocalypse Cow” odwiedził jego autor, felietonista The Guardian, działacz ekologiczny George Monbiot. 

I na własne oczy widział, jak w laboratorium naukowcy zamieniali wodę w jedzenie. Chodzi o pierwotną zupę z bakterii, pobraną z ziemi i rozmnażaną w laboratorium, wykorzystującą jako źródło energii wodór pozyskany z wody. Z tej pianki tworzy się mąka. 

Ustawili patelnię w laboratorium, zmieszali mąkę z mlekiem owsianym i zrobiłem mały krok dla człowieka. To smakowało… jak placek – relacjonuje George Monbiot

Fabryka z bezrolną żywnością ma ruszyć już za rok

Solar Foods chce kuć żelazo póki gorące i planuje otwarcie pierwszej fabryki już w przyszłym roku. Mąkę uzyskaną z mikroorganizmów zamierzają wykorzystywać bardzo szeroko: modyfikacja bakterii ma pozwolić do wytworzenia nie tylko mąki, ale też mięsa, mleka czy jaj. Z kolei węglowodany, które pozostaną po wyekstrahowaniu białek i tłuszczów, mogą zastąpić wszystko, od mąki makaronowej po chipsy ziemniaczane.

W procesie produkcji powstaje jeszcze kwas laurynowy (substancja o silnych właściwościach antybakteryjnych i antywirusowych, obecna np. w mleku matki, wspomagająca układ immunologiczny) oraz długołańcuchowe kwasy tłuszczowe omega-3. To z kolei powinno pozwolić na odrzucenie wreszcie raz a dobrze oleju palmowego. 

Rolnictwo jakie znaliśmy umiera

ONZ przewiduje, że do 2050 r. wyżywienie świata będzie wymagało 20 proc. wzrostu światowego zużycia wody w rolnictwie. Tymczasem już dzisiaj bardzo łatwo na świecie wskazać regiony, gdzie problemy z dostępem do wody są coraz bardziej dotkliwe dla danych społeczności. Zanikają warstwy wodonośne, rzeki nie docierają do morza, a np. lodowce, które zaopatrują połowę ludności Azji, szybko topnieją. 

Tym bardziej pomocna może być wykorzystywana przez Solar Foods technologia – wykorzystująca jako źródło energii wodór. Według analiz powinna być nawet 10 razy bardziej wydajna niż fotosynteza. Co więcej cały proces produkcji żywności z wodnych mikroorganizmów ma pochłaniać znacznie mniej wody niż tradycyjne rolnictwo. Przy okazji rzecz jasna nie ma mowy, jak w przypadku rolnictwa czy rybołówstwa, o wyginięciu i utracie bioróżnorodności i bogactwa dzikiej przyrody.

Rybołówstwo przemysłowe prowadzi do kaskadowego załamania ekologicznego w morzach na całym świecie

– przekonuje George Monbiot.

„Jedzenie jest obecnie moralnym polem minowym, ponieważ prawie wszystko, co wkładamy do ust – od wołowiny po awokado, od sera po czekoladę, od migdałów po frytki z tortilli, od łososia po masło orzechowe – ma nieoceniony koszt dla środowiska” – dodaje.

Żywność będzie zdrowsza i tańsza

Na szali są jeszcze pieniądze i to całkiem spore. Obecnie rządy poszczególnych państw zapewniają dotacje dla gospodarstw rolnych w wysokości 560 mld funtów rocznie. Ale badania przeprowadzone przez Koalicję na rzecz Żywności i Użytkowania Ziemi wykazały, że tylko 1 proc. tych pieniędzy jest wykorzystywanych do ochrony żywego świata.

Jednocześnie prognozujący szybkość i skalę zaburzeń wywołanych przez technologię oraz ich skutki dla całego społeczeństwa think tank RethinkX przewiduje, że do 2035 r. dochody amerykańskiego przemysłu produkcji wołowiny spadną aż o 90 proc.

To zaś powoduje, że nowy model żywienia powinien łączyć się z nowym modelem finansowania. Wytwarzanie jedzenia z wody i mikroorganizmów taki warunek jak najbardziej spełnia. Wszak produkcja bezrolna może być uprawiana wszędzie, nawet w krajach nieposiadających ziemi uprawnej, co już mocno wpływa na koszt produkcji. Dlatego eksperci wskazują, że tak wytwarzana żywność będzie i zdrowsza i w rezultacie tańsza. 

Czy jesteśmy w przededniu żywnościowej rewolucji? Chyba powoli można ryzykować takie stwierdzenie. Badająca nowe sposoby dla rolnictwa na obrzeżach Helsinek firma Solar Foods przekonuje, że jej produkty mogą w ciągu pięciu lat osiągnąć koszt równy kosztom najtańszej na świecie formy białka, czyli soi z Ameryki Południowej. 

Zamiast pompować coraz więcej dotacji w umierający przemysł, rządy powinny inwestować w pomoc rolnikom w inne formy zatrudnienia, jednocześnie zapewniając fundusze pomocowe dla tych, którzy nagle stracą swoje środki do życia

– podsumowuje George Monbiot.