Robinhood namieszał na giełdzie, a teraz się na nią wybiera. Mamy poufny wniosek o IPO

To chyba najbardziej znana aplikacja, pozwalająca drobnym graczom inwestować na giełdzie. Robinhood, a dokładniej jego użytkownicy, narobili ostatnio mnóstwo szumu i napsuli krwi wielkim fundusz hedgingowym. A teraz twórcy apki sami wybierają się na parkiet.

Robinhood złożył poufny wniosek o IPO. Spółka prawdopodobnie zadebiutuje na Nasdaqu pod koniec drugiego kwartału 2021 r. Jeszcze kilka miesięcy temu taka informacja wywołała by zapewne u wielu wzruszenie ramion. Dzisiaj aplikacja ma jednak za sobą szereg wizerunkowych katastrof, ciągną się za nią pozwy i oskarżenia o rozregulowanie giełdowych kursów kilku spółek.

Bizblog.pl poleca

Akcja: Gamestop

Z tym ostatnim to oczywiście nie do końca prawda. Tuż po wszczęciu buntu przez indywidualnych inwestorów z Reddita na Robinhooda spadła fala krytyki. Aplikacja pozwala grać na giełdzie z pominięciem pośrednictwa domów maklerskich i różnych innych formalności, które odstręczały wcześniej ludzi od zainwestowania swoich pieniędzy w papiery notowanych spółek.  

Dla grupy wallstreetbets była więc jak znalazł. Jako pierwszy na celownik trafiła mocno szortowany Gamestop. Po czasie okazało się, że rekordowy wzrost wartości był w dużej mierze efektem podłączenia się do rajdu innych funduszy.

Romantyczna historia, w której to giełdowa drobnica wyleszcza fundusze hegdingowe (a nie na odwrót) przemawiała do wyobraźni. Tym bardziej, że chwilę później Robinhood podpadł samym użytkownikom, blokując im możliwość zakupu akcji.

Alexandria Ocasio-Cortez z Izby Reprezentantów i senator Ted Cruz domagali się w tej sprawie dochodzenia, użytkownicy kipieli z wściekłości. Padły oskarżenia, że Robinhood ustąpił wielkiemu kapitałowi. W rzeczywistości apkę przerosło zainteresowanie. Platforma tłumaczyła, że nie jest brokerem tylko pośrednikiem, musi na swoim koncie posiadać środki na zabezpieczenie transakcji. To ujawniło pierwszą słabość spółki – brak odpowiedniej płynności finansowej.

Amerykanie pozywają Robinhooda za stracone zyski

Jeden z inwestorów z Illinois pozwał spółkę na 220 tys. dol. Wizerunkowo firmę bardzie obciąża jednak pozew, który trafił w ręce właścicieli firmy na początku roku. Jego autorami są rodzice 20-letniego tradera, który popełnił samobójstwo, gdy zobaczył na koncie ujemne saldo w wysokości… 730 tys. dol. Mężczyzna sądził, że jest to kwota, którą będzie musiał zwrócić. To pokazało drugi problem – kulejącą politykę informacyjną i brak odpowiedniej obsługi klienta.

Z oboma tymi wyzwaniami Robinhood będzie się musiał teraz zmierzyć. A może jednak nie? Mimo akcji pt. „kasujemy Robinhooda”, która zaczęła się tuż pod blokadzie użytkowników, apka pod koniec ubiegłego roku obsługiwała ponad 13 mln graczy. W pierwszych dwóch miesiącach tego roku dorzuciła kolejnych 6 mln.

A rynek jest rozgrzany do czerwoności. Platforma Dealogic policzyła, że w tym roku spółki dzięki IPO zebrały już 34,9 mld dol. To prawie pięć razy więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Robinhood planuje teraz na tę falę wskoczyć i po raz kolejny zarobić na starych jak świat ciągotach do łatwych i szybkich zysków.